Mała sprawa
fot. ayo ogunseinde / UNSPLASH.COM

Mała sprawa

To są drobne zdarzenia. Właściwie dałoby się je ignorować. Chyba tego dotychczas próbowałam – machnięcia ręką, że minie, że nie można z pojedynczych powiewów od razu wnioskować zmiany klimatu. Ale gromadzą się i tężeją. Te małe sprawy, od których codzienność robi się smolista, trudniejsza do zamieszkiwania. Przestraszająca.

Wyprowadzam psa, chodzi w trawie między blokami. Nagle głowa z okna. Ryk, bluzg. Wulgaryzmy nie do powtórzenia. W skrócie chodzi o to, że mam się z tym kundlem i jego odchodami wynosić, najlepiej na Madagaskar. Zamieram, bo nie pojmuję, co się dzieje. Trawnik to przestrzeń wspólna, według zwyczaju, ale i Naczelnego Sądu Administracyjnego, mam prawo tu być, w dodatku sprzątam po swoim psie. Skąd ten atak? Potem otwieram szeroko oczy. Bo bluzgi padają z ust staruszki. Staruszki! Skąd ona wzięła w swoim gardle te wyrażenia? Odpowiadam, tłumaczę. Wreszcie i ja krzyczę.

Zostało Ci jeszcze 81% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się