Manifestować czy głosić?
fot. scott webb l / UNSPLASH.COM

Manifestować czy głosić?

Dawno temu, kiedy to jeszcze stadiony kojarzyły się chrześcijanom jak najgorzej, istniała w Kościele pewna praktyka, która chodzi mi po głowie od kilku dni. Związana była ona z intuicją, którą być może warto odświeżyć.

Disciplina arcani – tak w XVII wieku niejaki Jean Daillé nazwał zwyczaj zatajania przez chrześcijan pewnych praktyk przed poganami, a nawet przed katechumenami przygotowującymi się do przyjęcia chrztu. Najpewniej związane było to z prześladowaniami – chrześcijanie ukrywali informacje o miejscu i czasie zgromadzeń, zabezpieczając się w ten sposób przed bardziej lub mniej brutalnym zakłócaniem ich przez zwolenników tradycyjnego podejścia do religii (czy to żydów, czy pogan). Do wymiaru praktycznego stosunkowo szybko dołączyła refleksja wyprowadzająca zwyczaj poza czystą konspirację – i chyba głównie z tego powodu przetrwał on także po okresie prześladowań – mniej więcej do połowy V wieku. Refleksja ta podpowiadała, że ci, którzy nie wierzą w Chrystusa jako Pana i nie zostali włączeni do Kościoła przez chrzest, wylanie Ducha Świętego i Eucharystię, nie mają szans na właściwe zrozumienie chrześcijańskich misteriów. Poganin może wprawdzie obejrzeć, jak sprawowana jest wieczerza Pańska, ale nie ma szans nie tylko na jej właściwe przeżycie, ale nawet na zrozumienie, co w jej czasie się dzieje. Bez wprowadzenia w wiarę nie ogarnie Kościoła. I stąd rodzi się niebezpieczeństwo czy to szyderstwa (dziś pewnie powiedzielibyśmy profanacji), czy to uprzedzeń związanych z opacznym zrozumieniem misteriów. Co więcej disciplina arcani dotyczyła też katechumenów, a więc ludzi, którzy już przejęli się głoszoną ewangelią na tyle, że wyrazili chęć przyjęcia Chrystusowego zbawienia. Kościół nie negował autentyczności ich wiary (idea chrztu pragnienia wzięła się przecież z jej afirmacji), natomiast zdawano sobie sprawę, że najtrudniejsze misteria chrześcijańskie, takie jak nauka o Trójcy Świętej czy Eucharystia właśnie, wymagają stopniowego wprowadzania i owocnie dostępne są tylko dla dojrzale wierzących. Nie chodzi w tym bowiem o proces czysto intelektualny, dotyczący wyłącznie sfery poznawczej. Inicjacja w wierze to w istocie sposób przeformatowania życia. „Zrozumienie wiary rodzi się wtedy, gdy przyjmujemy wielką miłość Bożą, która nas przemienia wewnętrznie i daje nam nowe oczy, pozwalające widzieć rzeczywistość” (Lumen fidei 26).

Zostało Ci jeszcze 39% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się