Maryjny, czyli jaki?
fot. quinten de graaf

Maryjny, czyli jaki?

Uczeń Jezusa nie może nie wziąć Matki Pana do siebie, bo znaczyłoby to tyle, że nie jest Jego uczniem i że słowo nie odnosi się do niego. Kto nie słyszy: "Oto matka twoja", nie słyszy również, że umiłowany to właśnie on.

Niektórym katolikom pobożność maryjna może się wydawać sprawą niszową, związaną z jakimiś szczególnymi upodobaniami czy temperamentem. Kojarzy się ona od razu z pewnymi praktykami, takimi jak różaniec, nabożeństwa majowe czy pielgrzymki na Jasną Górę. Przyznajmy, że wszystko to może być owocne, ale z drugiej strony nie jest to centrum życia chrześcijańskiego i nie każdy chrześcijanin musi się w tych praktykach odnajdywać. Tym niemniej warto sobie uświadomić, że w gruncie rzeczy każda duchowość chrześcijańska musi być i jest maryjna. Aby to zrozumieć, zacznijmy od wyjaśnienia pojęć.

Łyk filologii

Zostało Ci jeszcze 90% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się