fot. fot. Ufizzi

Meandry kanoniczności

Zanim kwarantanna zamknęła przed nami drzwi sal wystawowych, petersburski Ermitaż pokazywał zwiedzającym obraz Sandra Botticellego Madonna della Loggia z Galerii Uffizi we Florencji. Może chciano w ten sposób pocieszyć amatorów malarstwa włoskiego renesansu po tym, jak Madonna Litta Leonarda da Vinci na dłuższy czas opuściła Petersburg i pojechała na jubileuszową wystawę do paryskiego Luwru.

W tym czasie przyszedł do mnie młody człowiek z pytaniem, czy widziałem Madonnę Botticellego i czy uważam, że jest kanoniczna. Początkowo nie bardzo pojąłem, o co mu chodzi. Okazało się, że wychowany w duchowej kulturze prawosławia chłopak szukał w dziele Botticellego cech teologicznego i artystycznego kanonu, jaki powinien charakteryzować święte ikony. Czuł się zagubiony. „Ale ona jest taka piękna – powiedział, rumieniąc się. – Czy ojciec myśli, że można się przed nią modlić?”. Nie miałem wątpliwości, że można, ale jednocześnie rozumiałem jego rozterki. Prawosławie przez wieki surowo strzegło własnej tradycji nie tylko w dziedzinie teologii, liturgii, sztuki sakralnej, ale nawet w gestach i słowach. Musiało chronić czystość wiary w najdrobniejszych szczegółach, przez dziesiątki lat żyjąc pod tatarską okupacją, a potem broniąc się przed wpływami schizmatyckiego z ich punktu widzenia Zachodu. Problemy pojawiły się także w łonie samej Cerkwi. Reforma patriarchy Nikona w połowie XVII wieku podzieliła rosyjskie prawosławie wojną o gesty i słowa, a staroobrzędowców obłożono kościelną klątwą. Ostatecznie zmiany przyjęto, jednak wielu zwolenników dawnego obyczaju wolało oddać życie, niż na przykład zmienić sposób czynienia znaku krzyża (trzema, a nie jak dotąd dwoma palcami) lub zaakceptować zmienioną pisownię imienia Jezus (nie Isus, a Iisus). Do dziś ludzie tutaj wolą czytać lub recytować wyuczone na pamięć modlitwy, żeby nie ryzykować „niekanonicznej”, czyli duchowo niebezpiecznej, modlitwy. Także od katolików zdarzało mi się tu słyszeć prośby o nauczenie ich jakiejś „dobrej” modlitwy lub pytanie, czy postąpili właściwie, odmawiając w takiej czy innej sytuacji Litanię do Imienia Jezus, a nie Koronkę do Bożego miłosierdzia. Modlitwa tzw. własnymi słowami zdaje się nie dawać gwarancji, że w ogóle się pomodliliśmy.

Zostało Ci jeszcze 58% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się