Meandry kanoniczności

Zanim kwarantanna zamknęła przed nami drzwi sal wystawowych, petersburski Ermitaż pokazywał zwiedzającym obraz Sandra Botticellego Madonna della Loggia z Galerii Uffizi we Florencji. Może chciano w ten sposób pocieszyć amatorów malarstwa włoskiego renesansu po tym, jak Madonna Litta Leonarda da Vinci na dłuższy czas opuściła Petersburg i pojechała na jubileuszową wystawę do paryskiego Luwru. W tym czasie przyszedł do mnie młody człowiek z pytaniem, czy widziałem Madonnę Botticellego i czy uważam, że jest kanoniczna. Początkowo nie bardzo pojąłem, o co mu chodzi. Okazało się, że wychowany w duchowej kulturze prawosławia chłopak szukał w dziele Botticellego cech teologicznego i artystycznego kanonu, jaki powinien charakteryzować święte ikony. Czuł się zagubiony. „Ale ona jest taka piękna – powiedział, rumieniąc się. – Czy ojciec myśli, że można się przed nią modlić?”. Nie miałem wątpliwości, że można, ale jednocześnie rozumiałem jego rozterki. Prawosławie przez wieki surowo strzegło własnej tradycji nie tylko w dzie
Zostało Ci jeszcze 81% artykułu