Meczet w „jądrze próżności”

Meczet w „jądrze próżności”

Jechaliśmy właśnie z Abu Dabi do Dubaju, gdy nagle samochód zaczął zjeżdżać na pobocze. Nasz kierowca omal nie zasnął ze zmęczenia za kierownicą. Musieliśmy zatrzymać się na pobliskiej stacji benzynowej, żeby mógł się napić red bulla i wypalić papierosa. Zrezygnowany spojrzałem na zegarek. Wiedziałem, że nie zdążymy już do kościoła kapucynów w Jebel Ali na ostatnią tej niedzieli mszę świętą. Przypomniałem sobie słowa znajomego zakonnika, który mówił mi kiedyś, że jeśli jestem w podróży i nie mogę być z tego powodu na niedzielnym nabożeństwie, to jestem usprawiedliwiony.

Kierowca poszedł do sklepu, a ja obserwowałem wypasione samochody, które zatrzymywały się obok nas. Wysypywały się z nich arabskie rodziny szybkim krokiem udające się do niewielkiego białego gmachu stojącego obok stacji benzynowej. Mężczyźni wchodzili jednym wejściem, a kobiety drugim. Podszedłem bliżej i przeczytałem tabliczkę na drzwiach. Informowała, że jest to dom modlitwy.

Każdy muzułmanin jest zobowiązany zanosić modły do Allacha pięciokrotnie w ciągu dnia. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich ma ku temu szereg udogodnień. Jeśli godzina modlitwy zastanie go w trasie, może skręcić na najbliższą stację benzynową i tam zawsze znajdzie specjalne pomieszczenie do modlitwy. Jeśli głos muezzina dotrze do niego podczas zakupów w hipermarkecie, wie, że w sklepie zawsze znajduje się sala przeznaczona do bicia pokłonów i zanoszenia modłów.

Obserwując na tej zagubionej wśród pustyni stacji benzynowej podążających na modlitwę Arabów, pomyślałem sobie, że oni nie mają takiego łatwego usprawiedliwienia jak ja – że są w podróży. Salat, czyli modlitwa kanoniczna, jest obowiązkowa dla wszystkich muzułmanów niezależnie od okoliczności, w jakich się znajdują.

Irański teolog Seyyed Hossein Nasr twierdzi, że głównym grzechem w islamie jest zapominanie. Człowiek zanurzony w świecie, zatopiony w marzeniach, pochłonięty wrażeniami zmysłowymi zapomina, kim jest naprawdę i jakie jest jego powołanie. Żeby o tym nie zapomniał, musi się więc modlić aż pięć razy dziennie. Ten cyklicznie powtarzany akt przypomina mu, że jest stworzeniem Bożym, które musi być posłuszne swojemu Stwórcy.

Dlatego nawet w Dubaju, zwanym „światową mekką shoppingu”, „Disneylandem dla dorosłych”, „jądrem próżności” czy „globalną stolicą snobizmu”, oprócz gigantycznych i ekstrawaganckich budowli powstają wciąż nowe meczety. Przez dwa tygodnie mieszkałem na Palm Jumeirah – sztucznym półwyspie w kształcie palmy, określanym mianem ósmego cudu świata – ale oprócz świeckiej namiastki konsumpcyjnego raju dla nowobogackich widziałem także meczety pełne modlących się na klęczkach wiernych.

Palm Jumeirah zawdzięcza swe powstanie głównie inżynierom holenderskim, którzy mają doświadczenie w wyrywaniu morzu suchego lądu. W Holandii ich największą chlubą jest Almere – miasto, w którym pierwszy dom na usypanym sztucznie brzegu morskim stanął w 1976 roku. Dziś mieszka tam 180 tysięcy ludzi.

Almere może się poszczycić – podobnie jak Dubaj – wymyślną futurystyczną architekturą. A jednak istnieje podstawowa różnica między nimi. Holenderskie miasto zaczęto budować, gdy kraj ten wchodził w okres głębokiej sekularyzacji. Dlatego w jego przestrzeni urbanistycznej uderza brak kościołów.

Generalnie architektura odpowiada na potrzeby człowieka. Powstają więc przedszkola, szkoły, baseny, boiska, kina, teatry, sklepy, kawiarnie, bary, nocne kluby, muzea. Jeżeli nie ma świątyń, to znaczy, że nie ma takiej potrzeby…

Gdy nocą wróciłem z Abu Dabi do Dubaju, włączyłem laptop i sprawdziłem swoją pocztę elektroniczną. Wiadomość z Polski mówiła o znajomej rodzinie z Warszawy, która udaje się właśnie z kilkorgiem swoich dzieci na missio ad gentes, czyli potocznie mówiąc: na misje do ludów pogańskich. Mają założyć tam pierwszą katolicką wspólnotę, słowem: budować na miejscu od podstaw Kościół. Cel ich podróży: Almere, Holandia.

Meczet w „jądrze próżności”
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów.W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...