Mój kamień
fot. camillo corsetti antonini

Klęczę na stopniu oddzielającym podłogę od wanny i myję niewielką tablicę wielkości dwu rozpostartych dłoni. Żeby ją wyszorować, muszę mocno przyciskać do dna wanny, ale dno jest z żywicy, może się porysować. Podkładam ręcznik, biorę szczoteczkę do zębów, chyba delikatną. Ale nagle się boję, że szczoteczka zetrze znaki na płycie.

Jest ich dwadzieścia, może osiemnaście. Zależy jak liczy ten, który nie umie czytać tych znaków. Tych białych żaglówek w białej mgle. Tych śladów mew z połamanymi pazurkami.

Zostało Ci jeszcze 87% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się