Na co może sobie pozwolić artysta?
fot. andrea rapuzzi

Na co może sobie pozwolić artysta?

Nie spieszmy się z potępieniem; artysta to świadek ludzkiego losu, a wstrząs, którego nam czasem udziela, bywa okrutnym, ale drogocennym darem, jeśli zanadto zadomowiliśmy się w świętym spokoju, mylnie branym przez nas za świętość.

Zanim zaproponuję odpowiedź na tytułowe pytanie, chciałbym zadeklarować, na co zamierzam sobie pozwolić: a mianowicie na wzięcie w obronę niektórych przynajmniej artystów (zarówno w sztukach wizualnych, jak w literaturze i kinie) wykorzystujących w swoich dziełach motywy religijne w celu prowokacji. Wydaje mi się bowiem, że mimo wielu nieżyczliwych dla naszej religii wystąpień (nie tylko i nie przede wszystkim artystycznych) nie powinniśmy ulegać odruchom alergicznym i odrzucać wszystkich dzieł, które, nieraz jedynie z pozoru, wydają się nie dość pobożne.

Wyrwani z oczywistości

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się