Największy homofob

Największy homofob

W szwedzkich mediach przedstawia się pastora Ake Greena jako największego homofoba, który w imieniu Boga wydał wojnę homoseksualistom. Otrzymał nawet koszulkę z takim napisem. Wiele osób uważa, że jest on groźnym ekstremistą. Pastor mówi, że nie pogarda do mniejszości seksualnych zainspirowała go do napisania kazania, tylko chęć naprawiania postaw ludzkich.

W 2003 roku na Ölandii w Borgholmie pastor zielonoświątkowców Ake Green wygłosił kazanie pod znamiennym tytułem: „Czy homoseksualizm jest instynktem czy grą złych sił z ludźmi?”. 29 czerwca ubiegłego roku Ake Green został skazany na mocy wyroku Sądu Rejonowego w Kalmarze na miesiąc pozbawienia wolności za podburzanie opinii publicznej przeciwko homoseksualistom. Ake Green i prokurator złożyli apelację od wyroku.

19 stycznia 2005 roku rozpoczął się proces w Sądzie Apelacyjnym w mieście Jönköping. Pastor żądał uniewinnienia, prokurator zaś skazania pastora na sześć miesięcy pozbawienia wolności. 11 lutego pastor uwolniony został od zarzutów. Oczekuje się, że w ciągu miesiąca prokurator zaskarży wyrok do Sądu Najwyższego. Gdyby ten z kolei uchylił werdykt Sądu Apelacyjnego, obrońca pastora Percy Bratt zwróci się o rozpatrzenie sprawy do Europejskiego Trybunału w Strasburgu.

Ake Green jest pierwszą osobą w Szwecji sądzoną według prawa dotyczącego podburzania przeciwko osobom o innych preferencjach seksualnych, dlatego proces przeciwko pastorowi jest niezwykle ważny.

Trzyzdaniowa notka

— Czy piękna Ölandia pozostała nadal spokojną i sielską wyspą po poruszeniu, które pastor wywołał zamanifestowaniem swojej postawy wobec homoseksualizmu? Tak — odpowiada lakonicznie Green.

A jednak od czasu ukazania się w szwedzkiej prasie trzyzdaniowej notki stwierdzającej fakt skazania Ake Greena na karę więzienia i ciszy, która zapadła po tym wydarzeniu, można zauważyć wzrost zainteresowania tutejszych mediów i społeczeństwa sprawą pastora.

Początkowo do Greena przyjeżdżali jedynie zagraniczni dziennikarze, by z nim porozmawiać i przekonać się, czy rzeczywiście butny 62–letni wówczas pastor jest na ścieżce wojennej z mniejszościami seksualnym. Ku swojemu rozczarowaniu zastawali spokojnego, nieśmiało uśmiechającego się pana.

Kiedy przyszedł dzień rozprawy w Sądzie Apelacyjnym w mieście Jönköping, wydarzenie przyciągnęło tak dużą publikę, że sąd musiał wynająć dodatkowo budynek pobliskiego kina i zainstalował telebim, by pomieścić zwolenników i przeciwników pastora. Przed sądem obrońcy wolności religijnej z transparentami po szwedzku i po angielsku: „W Szwecji wsadzamy pastorów do więzienia, kiedy głoszą Ewangelię w Kościele”, wyrażali poparcie dla Greena.

— Jeżeli wyjdę przegrany z rozprawy, będzie to niebezpieczny sygnał zarówno dla nas, jak i dla muzułmanów, katolików i buddystów, ponieważ wolność słowa i wolność religijna zostaną naruszone. Jako pastor uważam, że mam prawo głosić Ewangelię, która stanowi dla mnie normy postępowania — mówił z naciskiem Ake Green w przeddzień ogłoszenia wyroku w Sądzie Apelacyjnym. — Jeżeli się ma pewne przekonania, to powinno się mieć prawo je przedstawiać — dodaje.

— Nie miałem absolutnie na celu podburzania przeciwko homoseksualistom. Wygłosiłem kazanie, ponieważ czuję odpowiedzialność za młodych ludzi. Chciałem pokazać, że istnieje dla nich droga wyjścia, możliwość nawrócenia.

Pastor wierzy, że homoseksualizm to kwestia wyboru i sposobu na życie. — To nie jest wrodzone — ocenia. Niejednokrotnie rozmawiał z osobami, które chciały „się nawrócić” na heteroseksualność, oczyścić się i osiągnąć spokój z własnym sumieniem. Jednej osobie na pewno pomógł w drodze do zbawienia.

W atakach na Greena przytacza się często argument, że pastora czczą na swoich stronach internetowych neonaziści. — Przykro mi z tego powodu i absolutnie nie chciałem swoim wystąpieniem stworzyć okazji do wypowiadania się neonazistom. Chodziło mi jedynie o to, by wypowiedzieć się w kwestii prawa, które przyznaje homoseksualistom wyjątkową pozycję w społeczeństwie.

Potępienie arcybiskupa

Pastor nie uniknął nawet krytyki we własnych kościelnych kręgach. Najpierw potępili go dwaj jawnie homoseksualni pastorzy, a potem arcybiskup K. G. Hammar. Hammara poparła biskup Caroline Crook.

Jeden z pastorów Reine Medelius zadeklarował nawet, że Green odebrał mu wiarę, ponieważ odmawia prawa do istnienia żyjącym w związkach partnerskich homoseksualistom.

— Greena od innych konserwatywnych pastorów różni to, że on przedstawia homoseksualistów jako zagrożenie. Mówi w swoim kazaniu, że na wszystkich spadnie deszcz monsunowy lub zostaną dotknięci trzęsieniem ziemi. A także, że tysiące Szwedów umrze na skutek prawa o partnerstwie — mówi Lars Gĺrdfeldt, otwarcie homoseksualny pastor.

K. G. Hammar potraktował kazanie pastora jako „prowokację wobec szwedzkiego społeczeństwa” i sposób na przetestowanie granic. „Żałuję, że wyrok zrobił z pastora Greena męczennika. Bóg miłości, którego — jak wielu innych chrześcijan — spotykam w Biblii i przede wszystkim w Jezusie Chrystusie, odłożył słowa biblijne, na których się opiera pastor, do rupieciarni historii” — napisał w notatce prasowej K. G. Hammar.

I mimo że arcybiskup nie uważa, iż destruktywne poglądy i mizerna teologia wygłaszana w Kościołach powinny być zwalczane w więzieniach, to w jego opinii skazanie pastora nie świadczyłoby o zamachu na wolność religijną. Poglądy bowiem pastora na temat homoseksualistów nie mają nic wspólnego z religią. Hammar opowiada się wszakże nie za sankcjami karnymi, tylko za otwartą i nieskrępowaną debatą i dyskusjami o teologii.

Wszyscy powinni poprzeć prawo, które nie zezwala na podżeganie przeciwko komuś ze względu na jego preferencje seksualne. — Problem tkwi w ustaleniu granicy między takim podburzaniem a cytowaniem Pisma Świętego — orzekł arcybiskup.

Stracił cierpliwość

Ake Green nosił się długo z zamiarem napisania kazania. Miał wrażenie, że w Szwecji wszędzie gloryfikuje się gejowską kulturę. Gale w telewizji, eksponowanie homoseksualnych artystów. Wszędzie aluzje do homo– i biseksualizmu. Gdy zobaczył popularną w Szwecji parę homoseksualistów, którzy występowali jako nowożeńcy podczas eliminacji do festiwalu Eurowizji, miarka się przebrała. Postanowił zadziałać i chwycił za pióro.

Wiernych, którzy przyszli do Kościoła w Borgholmie 20 lipca 2003 roku, było niewielu. Tylko 50 osób, mimo że pastor wcześniej dzwonił do radia, telewizji i do lokalnej gazety, by zaprosić dziennikarzy. Zapowiedział, że tematem wieczoru będzie homoseksualizm i stosunek do homoseksualistów, którzy są chrześcijanami.

Nikt jednak z reprezentantów mediów nie pojawił się w białym Kościele Zielonoświątkowców. Wówczas energiczny pastor wysłał tekst kazania do lokalnej gazety „Ölandsbladet”, która opublikowała jego fragmenty. Gdy przeczytał je przewodniczący Ogólnokrajowego Związku Równouprawnienia Seksualnego w Kalmarze, złożył na policję meldunek o podejrzeniu łamania prawa. Chodziło o prawo dotyczące podżegania przeciwko homoseksualistom. Policja zaczęła dochodzenie.

W kazaniu, w którym — jak sam mówi — „słowa Boga przekazały mu myśli”, powiedział, że homoseksualizm to wymysł szatana i grzech. „Biblia wypowiada się o odchyleniach. Seksualne dewiacje są nowotworem na całym ciele społeczeństwa”. Stwierdził też, że „seksualnie wypaczeni ludzie będą gwałcić nawet zwierzęta”.

Green przepowiedział także, że legalizacja „związków partnerskich między mężczyzną a mężczyzną i między kobietą a kobietą prowadzi po prostu do katastrofy”. — Widzimy już tego konsekwencje — mówił. — Widzimy, jak rozprzestrzenia się AIDS.

W Sądzie Apelacyjnym wysłuchano całego trwającego 34 minuty kazania.

Nie wszyscy zarażeni AIDS są homoseksualistami — głosił Green. — Ale to (AIDS) powstało kiedyś na skutek homoseksualizmu. Potem naturalnie niewinni ludzie też mogą zarazić się tą straszną chorobą, chociaż nie mają nic wspólnego z tym, co jest z nią związane, z homoseksualizmem. (…) Rozprzestrzenia się ona coraz bardziej dlatego, że nie żyjemy tak, jak Bóg zaplanował, że będziemy żyć. A to zależy od tego, że ludzie upadają w niezgodnych z Ewangelią, nieludzkich relacjach. Życie seksualnie w inny sposób, niż naucza Biblia, nie należy do sfery prywatnej. (…) Niezależnie od tego, jak na to zapatruje się społeczeństwo, Bóg będzie sądził społeczeństwo i tych, których dopuszczają się nierządu. (…) Wołanie z Sodomy i Gomory jest wielkie i grzech jest ciężki. (…) Tak patrzy Bóg na odbiegające od normy seksualne relacje… Otwarcie, bez zażenowania całują się mężczyźni i kobiety całują kobiety. Całowanie się przed kamerami telewizyjnym jest dopuszczalne. Ale to się czyni na naszych ulicach, w miejscach publicznych. Tak się postępuje w naszym kraju. (…) Teraz chcę podkreślić, że nie wszyscy homoseksualiści są pedofilami. I nie wszyscy homoseksualiści są perwersyjni. Ale człowiek otwiera wrota do zakazanych obszarów i pozwala grzechowi zagnieździć się w myślach. Ten, kto jest pedofilem dzisiaj, nie zaczyna jako taki, tylko zaczyna zmieniać swoich partnerów. Tak to się zaczyna. Bycie wiernym w związku homoseksualnym nie jest w żaden sposób lepsze od częstego zmieniania partnerów. To jest tak samo godne pogardy w oczach Boga.

Pastor postawił też pytanie, czy można być homoseksualistą i chrześcijaninem? — Nie, nie można. Wówczas zdradza się siebie samego, mówią słowa Boga.

W ostatniej części kazania pastor powiedział, że skoro homoseksualizm nie jest wrodzoną skłonnością, tylko „grą złych sił z ludźmi”, to powinno się osoby z tymi preferencjami nawrócić na Chrystusa. Drogą do ich zbawienia byłoby okazanie łaski i miłosierdzia.

Wielka ulga

Pastor Green jest zapewne uczciwym i prawym człowiekiem. Ma swoją wiarę i swoje poglądy i ma prawo je mieć — motywował swój wniosek w Sądzie Apelacyjnym prokurator Kjell Yngvesson. — Może także głosić w kazaniach przesłanie Ewangelii. Cytowanie Biblii jest dozwolone, ale zebranie z Biblii wszystkiego, co potępia homoseksualistów, i skomentowanie tego własnymi krytycznymi uwagami jest niedopouszczalne.

Prokurator ocenił również, że wypowiedzi o osobach mniejszości seksualnej to przede wszystkim własne poglądy pastora, a nie kwestia Biblii czy nauki Kościoła.

Gdy Sąd Apelacyjny ogłosił werdykt uniewinniający go, pastor orzekł, że czuje wielką ulgę.

— To jest tylko częściowe zwycięstwo. Jestem jednak wdzięczny, że sąd drugiej instancji wydał inną decyzję — skonstatował.
— Wyrok oznacza, że mogę nadal nieskrępowanie głosić Ewangelię. Jeżeli chodzi o temat homoseksualności, to go wyczerpałem — powiedział.

W swoim werdykcie uchylenia wyroku Sądu Rejonowego i uniewinnienia pastora Sąd Apelacyjny ocenił, że nawet jeżeli poglądy przedstawione w kazaniu przez Greena są obce większości społeczeństwa, a nawet prowokujące, można je jednak wypowiadać. Skonstatował również, że nic nie wskazuje na intencję pastora, by wykorzystać kazanie do zaatakowania homoseksualistów. — Wywody Greena na temat seksualności nie mają charakteru naukowego i można je kwestionować. Jego interpretacja cytatów z Biblii jest „specyficzna” w aspekcie doboru słownictwa, ale treść nie przekracza tego, co zakłada tekst Biblii — brzmiało orzeczenie Sądu.

Wydaje się, że zamiarem pastora — według oceny Sądu — było wyłożenie i wyjaśnienie swego pojęcia wiary i wizji tekstów Biblii, jak również chęć wpłynięcia na sposób życia innych osób. Dlatego działanie pastora znajduje się poza sferą sankcji karnych przewidzianych w ustawie z 2003 roku o podburzaniu przeciwko mniejszościom seksualnym. Według tego prawa wyrażanie „pogardy lub lekceważenia” wobec kogoś ze względu na skłonności seksualne podlega karze grzywny i pozbawieniu wolności do dwóch lat więzienia.

Werdyktowi Sądu Apelacyjnego sprzeciwił się jeden ławnik.

Nieoczekiwane poparcie

Olle Stenholm, mimo że nie jest entuzjastą poglądów pastora (i zwolennikiem prawa adoptowania dzieci przez pary homoseksualne), wręcz przeciwnie, uważa je za „nieprzyjemne i obrzydliwe”, stanął w jego obronie, ponieważ pastor ma prawo do wypowiadania swoich opinii. Nawet jeżeli stawia grupę ludzi w bardzo krytycznym i niekorzystnym świetle.

Zarówno prawo wolności słowa, jak i prawo wolności religijnej należą do ważnych podstawowych praw człowieka i należy nadać im obojgu niezwykle dużą wagę — konstatuje Stenholm.

— To błąd, że państwo może wsadzać za kraty za całkowicie absurdalne poglądy. Poglądom można się sprzeciwiać w otwartej i demokratycznej debacie. Społeczeństwo straci ogromne duchowe wartości, karząc ludzi więzieniem za to, że wyrażają opinie. W tym wypadku dotyczy to dosłownego i idiotycznego tłumaczenia Nowego i Starego Testamentu. Można polemizować z nim, ale karać więzieniem, to za drastyczne. Większość społeczeństwa nie podziela poglądów, a nawet większość aktywnych chrześcijan nie popiera pastora — stwierdził Stenholm. Jego zdaniem, uwięzienie Ake Greena uczyniłoby tylko z niego męczennika wśród swoich braci.

Oczekiwane oburzenie

Zaniepokojeni wyrokiem są członkowie Ogólnokrajowego Związku Seksualnego Równouprawnienia. Maria Sjödin, szefowa organizacji, obawia się, że werdykt sądu apelacyjnego można interpretować jako sygnał zgody na dyskryminację i przestępstwa wynikające z nienawiści wobec mniejszości seksualnych. — To naprawdę jest duże rozczarowanie. Czekaliśmy na tę ustawę z radością. Jestem ciekawa jednak, jak ją się stosuje, czy daje jakikolwiek efekt — mówi. — Jest przekonana, że gdyby proces dotyczył Żydów lub Cyganów, werdykt wyglądałby inaczej.

Największy homofob
Anna Nowacka-Isaksson

korespondentka „Rzeczpospolitej” w Sztokholmie....