Nauczyć myśleć

Nauczyć myśleć

– Czy ojciec sam wie, czego chce, czego ojciec oczekuje od młodych, których gromadzi? Dokąd prowadzi ojciec młodzież, która ojcu zaufała? Takie pytania coraz częściej kierują do mnie ci szczerze i nieszczerze zatroskani o dobro i przyszłość naszej młodzieży.

Odpowiadam zatem od razu. Oczywiście, że wiem. Mam wyraźną świadomość. Celem moim jest wskazanie, podarowanie, przekazanie młodym Chrystusa. To moje wszystko. Mój skarb i moja miłość. Moja nadzieja i moja wiara.

Od nich samych oczekuję wyzwolenia całego potencjału intelektualnego i duchowego, jaki Bóg złożył w ich sercach i umysłach. Następnie pełni rozwoju. Osiągnięcia radości i pokoju oraz doskonałej mądrości. Trzeba zatem wyzwolić cały ten potencjał możliwości, trzeba pomóc im zakwitnąć i przynieść owoce nieśmiertelności. Chodzi o człowieka całego, integralnego, otwartego na transcendencję Boga i transcendencję drugiego. Chodzi o osobowość otwartą, zintegrowaną, odpowiedzialną, zdolną do życia we wspólnocie i ubogacającą sobą wspólnotę. Ten proces wzrostu nazywamy powszechnie rozwojem.

Myśląc z miłością o ludziach, trzeba uwzględnić ich rozwój indywidualny, osobisty oraz społeczny, wspólnotowy. Obydwa wymiary są przecież niezbywalne i jeden nie może istnieć bez drugiego. Jest bowiem związek między życiem we wspólnocie a rozwojem osobowym człowieka. Rozwój człowieka wymaga włączenia się w jakąkolwiek wspólnotę i dlatego rodzina jest najkorzystniejszym środowiskiem dla ludzkiego rozwoju. Na pewno rozwój osobowy człowieka jest jednym z celów lednickiego programu rozwoju człowieka integralnego. Toteż od początku staram się uwrażliwić na to młodzież. W tej wypowiedzi chodzi raczej o rozwój osobowy pokazany tak, jak go pojmuje psychologia, z pominięciem tym razem skali moralno-ascetycznej.

Postarajmy się zatem wyodrębnić i opi­sać pokrótce poszczególne tory rozwoju osobowości, aby dostrzec jej symfoniczność.

Nauczyć dzieci myśleć – to był mocny punkt programu wychowawczego bł. Matki Marceliny Darowskiej, założycielki Niepokalanek. Jakoś zawsze było mi po drodze z ludźmi, którzy myślą. Zawsze też kładłem nacisk w duszpasterzowaniu na studium. Rozumiejąc, że wiarą należy żyć i wiarę należy przekazywać, starałem się zawsze zadbać o to, ażeby wiarą myśleć. Myślenie nie wyczerpuje wiary, tak jak nie wyczerpuje życia, ale jest niezwykle ważnym jego torem.

Najłatwiejszy do uchwycenia, ale nie jedyny w rozwoju człowieka jest właśnie rozwój intelektualny. Dokonuje się on poprzez stale pogłębiające się studium. Powiększa ono zasoby wiedzy i pogłębia jej zrozumienie. Powinno właściwie nigdy nie ustawać. Stale powinny być dostarczane nowe bodźce, problemy do przemyślenia tak, aby nie powstał zastój w rozwoju intelektualnym.

Rozwój umysłowy przebiega w ten sposób, że najpierw jest to gromadzenie pewnych wiadomości, spostrzeżeń, a później następuje ich synteza w postaci określonych poglądów. Często ktoś wypowiadający jakiś pogląd nie jest nawet w stanie powiedzieć, co stało się jego przesłanką, ale przecież potrafi go bronić, umacniać i znajdować nowe argumenty. Stąd też wynika konieczność stałej kontroli posiadanych poglądów i wiadomości, ciągła ich rewizja, stała konfrontacja z myśleniem innych ludzi.

Rozwój intelektualny to jest ten najprostszy i najłatwiejszy do uchwycenia i rozpoznania tor rozwoju. Tutaj cała mądrość i kultura społeczeństw stworzyła bardzo wiele możliwości. Otworzyła uniwersytety, szkoły, przygotowała kursy i programy nauczania. Mało tego – dla zachęty, dla zwiększenia świadomości własnego rozwoju stworzono podział na stopnie, cenzury, zaliczenia lat, dyplomy, tytuły naukowe itd.

Istnieje poważna pokusa zafascynowania się tą drabiną intelektualną. Młody człowiek wstępuje na uniwersytet i doświadcza intensywnego przeżycia własnego rozwoju.

Tym się fascynuje. W pewnym momencie kończy jakiś etap, uzyskuje dyplom i z reguły przeżywa wówczas ostry kryzys. Nikt już nie bierze odpowiedzialności za jego dalszy rozwój. Ten kryzys jest udziałem prawie wszystkich ludzi, którzy studiowali i w pewnym momencie usłyszeli, że ich edukacja została ukończona i teraz muszą już pracować sami.

To jest bardzo ważny moment w życiu. Od niego może się zacząć albo dalszy, rzeczywiście oryginalny rozwój, albo regres. Świadomość, że nigdy nasz rozwój intelektualny nie jest faktycznie zakończony, jest nam bardzo potrzebna. I dyplom niczego tutaj nie załatwia. Po świecie chodzi bardzo dużo ludzi ograniczonych, a przecież z dyplomami – tych, dla których zdobycie dyplomu okazało się celem i jednocześnie końcem rozwoju.

Zastanawiając się nad rozwojem młodych nad Lednicą, pragnąłbym wskazać w przyszłości również inne przestrzenie, których formowanie prowadzi do coraz większej dojrzałości. Te, w których każdy człowiek, nie tylko młody, wciąż się staje, wciąż może więcej. Te, za które powinien ciągle brać odpowiedzialność.

Nauczyć myśleć
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...