Nie do wiary!

Nie do wiary!

Żyjemy w cieniu krzyża. Do naszego życia należą łzy, ból i śmierć. Żyjemy w cieniu krzyża, ale to przecież znaczy, że jest prawdziwa Światłość: tam, gdzie jest cień, tam musi być i Światłość. z perspektywy Światłości powołani jesteśmy nawet wtedy, kiedy umieramy, do życia: śmierć – dzięki Jezusowi – jest przejściem do życia z Bogiem. Nie do wiary, ale przecież tak jest!

To, co się wydarzyło w Wielką Noc, przed nią i po niej jest nie do wiary 1.

Nie do wiary! Nikt nie potrafi zliczyć — bo przekracza to ludzkie możliwości — krzyży, które dotykają, ranią, ciążą i zabijają życie człowieka. Maleńkie dziecko i osoba w podeszłym wieku, kobieta i mężczyzna, bogaty i biedny, wszyscy bez wyjątku mają swój krzyż, i to niejeden. Nie do wiary, ale przecież tak jest!

Nie do wiary! Wśród tych niezliczonych krzyży przeszłych, współczesnych i przyszłych pokoleń jest jeden, w którym zebrały się wszystkie cierpienia wszystkich ludzi. Jest to krzyż Jezusa Chrystusa, „krzyż krzyży”. Nie do wiary, ale przecież tak jest!

Nie do wiary! Bóg zrobił wszystko, do czego zdolna jest tylko prawdziwa miłość, aby człowiek żył. Człowiek zrobił wszystko, do czego zdolna jest bezgraniczna nienawiść, aby Jezusa zabić. Żołnierz przebił włócznią serce martwego już Jezusa, aby nie było żadnych wątpliwości, co do Jego śmierci. Nie do wiary, ale tak przecież było!

Nie do wiary! Z otwartego włócznią żołnierza serca Jezusa wypływa woda i krew. Człowiek na „krzyżu krzyży” nie żyje! Bóg umarł! Ciesz się człowieku, dopiąłeś swego! Ale śmierć Jezusa nie jest końcem, tak jak krzyż nie jest początkiem. Jezus, nawet na krzyżu, pozostanie zawsze dla człowieka z szeroko rozpostartymi ramionami i otwartym sercem. W Jego śmierci jest nasze życie. Nie do wiary, ale przecież tak jest!

Nie do wiary! Krzyż Jezusa nie różni się pozornie od innych krzyży, ma dwie belki: horyzontalną, na wysokości ramion i serca, zbierającą ból całego świata i wertykalną, zakotwiczoną w ziemi, podnoszącą cierpienia i śmierć ku niebu. Nie ma bezsensownego cierpienia i śmierci, jeśli nawet racjonalnie nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie: dlaczego cierpienie i dlaczego śmierć? Nie do wiary, ale przecież tak jest!

Nie do wiary! Żyjemy w cieniu krzyża. Do naszego życia należą łzy, ból i śmierć. Żyjemy w cieniu krzyża, ale to przecież znaczy, że jest prawdziwa Światłość: tam, gdzie jest cień, tam musi być i Światłość. Z perspektywy Światłości powołani jesteśmy nawet wtedy, kiedy umieramy, do życia: śmierć — dzięki Jezusowi — jest przejściem do życia z Bogiem. Nie do wiary, ale przecież tak jest!

Nie ma Wielkiej Nocy, bez Wielkiego Piątku. Nie ma chwały, bez uniżenia. Nie ma powstania z martwych, bez śmierci. Nie do wiary!

„Nie do wiary!” — znaczy, że trudno w coś takiego wierzyć, że w coś takiego nie można wierzyć. Czym jest biblijna wiara?

Rozmaite świadectwa donoszą nam o tym, co wydarzyło się po śmierci Jezusa. Bibliści przybliżają nam ich znaczenie. W opowiadaniach o spotkaniach wielu ludzi ze zmartwychwstałym Jezusem chodzi w pierwszym rzędzie o potwierdzenie posłannictwa tych ludzi w głoszeniu Dobrej Nowiny (np. krąg dwunastu), o autoryzowanie ich określonej roli czy funkcji wśród wierzących w Jezusa (np.: Piotr, Paweł, Jan, Jakub), a dopiero w drugim rzędzie o potwierdzenie Jego zmartwychwstania. O tym, że Jezus powstał z martwych, wiemy od aniołów, dobre duchy nie mogą kłamać.

Zmartwychwstanie Jezusa urosło w kulturze zachodniej do problemu wiary, ponieważ zostało „wyrwane” z całego biblijnego kontekstu. Pozostająca w biblijnej tradycji kultura wschodnia podkreśla w Wielką Noc wywyższenie Jezusa, Jego zwycięstwo nad piekłem, śmiercią i szatanem. „Wielkanoc jest centralnym świętem wyzwolenia. Bóg tak dalece wdał się w sprawę człowieka, że sam udał się do umarłych i ich wyzwolił” 2.

Nie do wiary! Tak, wielu nie może w zmartwychwstanie uwierzyć. W szczerość ich wyznania nie musimy wątpić. Być może sami przeżywamy ową niemożliwość wiary. Czujemy się jak zawieszeni w powietrzu: taki stan nie może trwać długo. Nie–szczęście jest zaprogramowane! Chylimy głowę przed tymi, którzy nie rozumieją i niewzruszenie wierzą. Spróbujmy zebrać myśli, aby wzmocnić naszą wiarę.

„Nie do wiary!” — zatrzymajmy się na tym wyznaniu. Na czym polega biblijna wiara? Wiara biblijna polega jedynie i wyłącznie na wierze w Boga! Również wiara w Jezusa Chrystusa jest jedynie i wyłącznie wiarą w Boga, który jest obecny w Swoim Synu. Biblijnej wierze nie chodzi o fakty, o to, co jest możliwe, a co niemożliwe, lecz jedynie i wyłącznie o powierzenie się Bogu. Nie ma wcale nawet najmniejszej potrzeby, aby dowodzić istnienia tego Boga. Jego istnienie jest założeniem istnienia wszelkiego stworzenia, człowieka szczególnie. Biblijna wiara polega na „wyciągnięciu właściwych konsekwencji z określonych doświadczeń” 3. A że życie człowieka jest nieprzerwanym ciągiem doświadczeń, nie należy nikogo przekonywać. Doświadczenia można przeżyć i gromadzić, ale nie można ich dowieść. Biblia niczego nie dowodzi, ona opisuje doświadczenia–przeżycia Abrahama, Izaaka, Jakuba, Mojżesza. Oni wyciągnęli ze swoich przeżyć odpowiednie konsekwencje: Bóg dał znać o sobie w ich życiu, oni swoje życie i życie najbliższych (rodziny, plemienia, narodu) związali z Jego istnieniem.

Ewangelie opowiadają o Jezusie, który — w jedyny i niepowtarzalny sposób — związał swoje życie z Bogiem i człowiekiem jako Człowiek i Syn Boży. „Jeśli ktoś powstaje z martwych, to tylko dlatego, że jest to dzieło samego Boga. I jeśli ten, który powstał z martwych, powoływał się właśnie na tego Boga, to zmartwychwstanie jest potwierdzeniem, że tutaj mamy do czynienia z Bogiem życia”. Jeśli zmartwychwstania Jezusa nie można dowieść, to przecież można przeżyć spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem. Ci, którzy przeżyli takie spotkanie, byli „święcie przekonani” 4, że Jezus żyje. W szczerość ich wyznania nie musimy wątpić.

Zmartwychwstanie jest podstawą wszelkiej wiary, ale nie można i nie ma potrzeby w nie wierzyć. Tylko sam Bóg może powołać umarłych do życia. Zmartwychwstanie Jezusa jest dla pierwszych chrześcijan zbawiennym wydarzeniem, z którym kończą się wszelkie wątpliwości. Pierwsi chrześcijanie wierzą w Jezusa, a nie w zmartwychwstanie!

Nie do wiary! Dla pierwszych chrześcijan zmartwychwstanie Jezusa nie było nigdy „przedmiotem” wiary. Nasza wiara, wiara ludzi nowożytnych, oddaliła się znacznie od wiary biblijnej. Biblijny obraz świata wydaje się nie do pogodzenia z obrazem świata, w którym żyjemy. Nowoczesny człowiek odkrył wprawdzie czyste Ja i stanął przed skończoną nieskończonością wszechświata, ale z tymi odkryciami zatracił dostęp do transcendencji. Człowiek przestał wierzyć Bogu, bo zaczął wierzyć nauce. Po okresie oświecenia możemy jednak zapytać: czy racjonalny, naukowy obraz świata musi być jedyną możliwą rzeczywistością? Rozum oświeca mroki niewiedzy, ale i naukowa wiedza musi być oświecona przez rozum. Dlatego sama nauka dochodzi do twierdzenia, że rzeczywistość nie jest obiektywnością, lecz interpretacją. Naukowa interpretacja jest racjonalną interpretacją, ale wcale nie jest jedyną i w żadnym przypadku nie obejmuje wszystkich doświadczeń człowieka. Istnieją rzeczywistości wymykające się naukowej interpretacji.

Nie do wiary! Zmartwychwstanie Jezusa nie było dla pierwszych chrześcijan, a byli to Jego przyjaciele, sprawą wiary, „dogmatem”, lecz doświadczeniem–przeżyciem pozostawiającym ślady w życiu: przez spotkanie ze Zmartwychwstałym pozycja Piotra został wzmocniona, Szaweł „stał się” Pawłem, Magdalena przestała płakać. Zmartwychwstały Jezus „wchodzi” w życie tych ludzi, nabiera dla nich fundamentalnego znaczenia. Zmartwychwstanie to nie abstrakcyjna prawda, lecz życie Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem. Tutaj nie chodzi o to, by coś zrozumieć, lecz o to, by istnieć. Zmartwychwstały Jezus wchodzi w życie człowieka nie tyle przez wiedzę, co przez świętowanie: liturgia jest miejscem spotkania z żyjącym Jezusem. Dlatego na pozdrowienie pełne radości: „Jezus zmartwychwstał!” jest odpowiedź pełna radości: „Zmartwychwstał prawdziwie!”

Nie do wiary! Zmartwychwstania nie można dowieść, nie ma potrzeby w nie wierzyć, gdyż ono jest wydarzeniem w tym świecie, ale nie z tego świata, tak jak Jezus, będąc w tym świecie, nie był z tego świata. On przyszedł do swoich, aby ci przez Niego i w Nim stali się dziećmi Bożymi i mieli życie w pełni. Nie do wiary, ale tak jest!

1 Por. Ks. Jerzy Machnacz, Słowa życia. Kazania na niedzielę i święta B, Wrocław 1996, s. 66. 
2 Klaus Berger, Wer war Jesus wirklich?, Stuttgart — Quell Verlag 1996, s. 206. 
3 Tamże, s. 207. 
4 Tamże, s. 208.

Nie do wiary!
ks. Jerzy Machnacz

urodzony 10 stycznia 1949 r. we Wrocławiu – polski filozof i ksiądz katolicki, były salezjanin, profesor nauk teologicznych, przedstawiciel tomizmu fenomenologicznego. W 1968 roku ukończył naukę w Lotniczych Zakładach Nauk...