Nierozerwana sieć

Nierozerwana sieć

Niemiecki charakter i „protestancka” wrażliwość papieża naukowca powodują, że nie jest on myślicielem typu „ja mam rację, ty masz rację”, ale reprezentuje on ekumenizm na zasadzie „ja nie mam racji, ty nie masz racji”, wskazując, że obydwie strony powinny przezwyciężyć braki, ucząc się nawzajem od siebie.

Nie należy się spodziewać ekumenicznej bierności ze strony Benedykta XVI. Można wskazać krótkie, wstępne, ale programowo ważne stwierdzenia świadczące o tym, że nowy papież chce, by ekumenizm, stosunki katolicko– –żydowskie oraz dialog międzyreligijny i międzykulturowy stały się ważnymi tematami jego pontyfikatu. Już samo przypomnienie Benedykta XV (1914–1922), który wraz ze św. Benedyktem (ok. 480–547), z racji wyboru imienia wyznacza model programowy, wskazuje na wyraźną świadomość niebezpieczeństw związanych ze zderzeniem cywilizacji (choć oczywiście należy mieć nadzieję, że nowemu pontyfikatowi będzie dane błogosławieństwo bardziej wymiernych sukcesów na polu szerzenia pokoju w świecie, niż stało się to udziałem papieża w czasie I wojny światowej).

W przemówieniu wygłoszonym do kardynałów w dzień po swoim wyborze Benedykt XVI podkreślił oświecającą i jednoczącą moc Chrystusa, o której powinni świadczyć Kościół i papież. Akcentowanie wtórnego charakteru możliwości Kościoła i papieża oraz ich jednoczącej roli w dużej mierze stanowi owoc ekumenicznego dialogu.

Wskazanie na permanentną aktualność II soboru watykańskiego również nastąpiło w kontekście ekumenicznym. Kwestie te poruszył papież 25 kwietnia 2005 roku podczas uroczystości w bazylice św. Pawła, ale także dzień wcześniej podczas homilii inauguracyjnej. Celowo niejednoznaczny fragment wypowiedzi Benedykta sugeruje, że sieć Kościoła (J 24), choć postrzępiona, podarta, słaba i w niektórych miejscach nieszczelna, nadal zachowuje integralność 1, my zaś jesteśmy wezwani do modlitwy i działania, aby zapobiec dalszym rozdarciom. Tekst nie rozstrzyga jednoznacznie kwestii, czy przekonanie o „nierozerwanej sieci” należy do wymiaru już urzeczywistnionej czy raczej przyszłej eschatologii. Ani w pierwszym, ani w drugim wypadku nie powinniśmy jednak zgadzać się na sytuację rozdzierania sieci. Przywoływany obraz sugeruje, że wiele z obecnie oddzielonych wspólnot może odnaleźć powrotną drogę do jedności bez rozrywania sieci. Opierając się na podobnym rozumowaniu, kardynał Ratzinger wskazał na różne poziomy jedności już w 1986 roku:

Pełna jedność wszystkich chrześcijan za naszych dni raczej nie nastąpi. Ale ta jedność jednego Kościoła, która istnieje już niewzruszenie, daje nam gwarancję, że nadejdzie kiedyś również i ta większa jedność. Jest się tym bardziej chrześcijaninem, im bardziej ze wszystkich sił dąży się ku tej jedności 2.

Nie należy bagatelizować tych niewątpliwie symbolicznych uwag. Człowiek, który stał się Benedyktem XVI, jak mało kto, nie zwykł ukrywać swoich prawdziwych intencji. Podziela on awersję św. Augustyna, swojego największego autorytetu patrystycznego, do idei mendacium officium 3.

Te jakby zaszyfrowane znaki programowej intencji ożywienia ekumenicznych i międzyreligijnych rozmów są wzmocnione i podkreślone przez dogłębność i rozmach ekumenicznego zaangażowania Josepha Ratzingera. Stopień zaangażowania w ekumeniczną dyskusję można po części oceniać, wskazując na powszechną obecność tej problematyki w twórczości teologicznej obecnego papieża. Badania Ratzingera, które zaowocowały rozprawą doktorską i habilitacyjną, w dużej mierze inspirowane były ekumenicznym programem jego naukowego mentora Gottlieba Söhngena, który powoływał się na Bonawenturę (zamiast na ówczesny tomizm) oraz na augustyński ideał jednoczącej mądrości wiary (w przeciwieństwie do autonomicznych dziedzin filozofii, teologii i nauk pozytywnych). Odebrano to jako próbę wypracowania katolickiego rozumienia analogia fidei z odpowiednim rozróżnieniem na prawo i ewangelię, które może być pomocne w dialogu między protestantami a katolikami (reprezentowanymi zwłaszcza przez K. Bartha i E. Przywarę). Ratzinger, wspominając lata pracy nad swoim doktoratem, pisze, że

formację teologiczną na uniwersytecie w Monachium określał nurt biblijny, liturgiczny i ekumeniczny z okresu dwudziestolecia międzywojennego.

Jako młody profesor na uniwersytecie w Bonn Ratzinger został doradcą kardynała J. Fringsa, a następnie oficjalnym peritus na II soborze watykańskim. Jego udział w komentarzu do soboru, który opublikowano jako załącznik do wielotomowego Lexikon für Theologie und Kirche, oraz inne samodzielne publikacje z tamtego okresu świadczą nie tylko o tym, że Ratzinger popierał ekumeniczne intencje soboru, ale nawet, że krytykował niektóre teksty soborowe — zapominające o postulatach reformacyjnych — za zbyt optymistyczny obraz sytuacji człowieka.

W swej najgłośniejszej pracy Wprowadzenie w chrześcijaństwo Ratzinger jako punkt wyjścia obrał to samo rozumienie wielu kluczowych intuicji egzystencjalnych właściwych reformacji. Szczególnie dotyczy to zawartej w owej książce analizy odwiecznych i specyficznie współczesnych przeciwności, na które napotyka wiara, oraz potrzeby łaski odpowiadającej tym trudnościom. Można przyjąć, że żaden z dotychczasowych papieży nie opisał w tak wymowny sposób problemu „zakwestionowanej wiary” (der angefochtene Glaube). W książce Ratzingera wspomniane zagadnienie pojawia się równolegle z krytyką powierzchownych, „pragmatycznych” tendencji we współczesnym katolicyzmie.

Nawet napisana jeszcze przed soborem pierwsza monografia Ratzingera, która nie dotyczy badania pojedynczego myśliciela, Die christliche Brüderlichkeit, rozważała nie tylko chrześcijańskie rozumienie braterstwa w Chrystusie, ale odpowiednie pojęcia ze Starego Testamentu oraz niebiblijnych środowisk, zarówno świeckich, jak i religijnych. Na każdej z tych płaszczyzn Ratzinger analizował dialektykę uniwersalności i partykularności, która stanowi sedno dzisiejszego ekumenizmu. Zważywszy na kontekst wcześniejszych prac teologicznych, nie będzie zaskoczeniem, że Ratzinger wykazuje większą sympatię teologiczną dla duchowych i eklezjalnych wspólnot wczesnej reformacji niż dla Kościołów prawosławnych, niezależne od większej bliskości z tymi drugimi na płaszczyźnie eklezjalnej i doktrynalnej.

Od samego początku teologiczna twórczość Ratzingera konsekwentnie zmierzała do pogłębienia zrozumienia katolickiej istoty i reformacyjnej wrażliwości. O zrozumieniu dla egzystencjalnej doniosłości wczesnej reformacji świadczą również liczne eseje z okresu posoborowego. Z czasem Ratzinger dopełnił to ściśle ekumeniczne zainteresowanie rozważaniami dotyczącymi religii niechrześcijańskich i postreligijnych prądów kulturowych.

Długoletnie zaangażowanie ekumeniczne Ratzingera zaowocowało licznymi kontaktami osobistymi, szerokim kręgiem znajomych, a nawet przyjaciół, gotowych do ożywienia rozmów ekumenicznych po pewnym zastoju w ostatnich pięciu latach. Zaangażowanie to pozwala również zrozumieć wyjątkowo osobiste pismo, którym prefekt Kongregacji Nauki Wiary latem 1998 roku zareagował na doniesienia o „problemach komunikacyjnych” między jego dykasterią a Papieską Radą ds. Jedności Chrześcijan 4. Nie zważając na dotychczasową praktykę, Ratzinger posłużył się formą listu do redakcji, aby w publiczny sposób dokładnie przedstawić swoją wersję współpracy między dykasteriami, która doprowadziła do oficjalnej odpowiedzi z 25 czerwca 1998 roku na temat projektu Wspólnej deklaracji nt. nauki o usprawiedliwieniu. Nie mniej wyjątkowe były uwagi kończące list na temat jego osobistego zaangażowania w rozwój ekumenizmu:

Od czasu, gdy wykładałem w Freising (1955–1959), pracowałem na rzecz tego porozumienia i mam prawo sądzić, że przyczyniłem się do postępu w sprawie ważności doktrynalnych potępień z przeszłości i do znalezienia sposobu uporania się z nimi. Sprzeciwiałbym się samemu sobie, jeśli teraz dążyłbym do czegoś innego. Niestety, już od jakiegoś czasu obserwuję oszczerczą kampanię, która nie zważając na prawdę, przypisuje mi te i inne sprzeczności.

Niezależnie od ostatecznej całościowej oceny wydarzeń, które miały miejsce bezpośrednio przed podpisaniem Wspólnej deklaracji nt. nauki o usprawiedliwieniu i po nim, doniesienia o instytucjonalnych różnicach wskazują na jakość ekumenicznych i międzyreligijnych rozmów, jakiej można spodziewać się po papieżu Benedykcie. Teologia Ratzingera od początku odznaczała się „aporetycznością”: identyfikowała wyzwania teologiczne i traktowała je z należytą powagą. Jego rozprawa doktorska unikała na przykład rozwiązania problemu „mistycznego” i „instytucjonalnego” spojrzenia na Kościół, ale też nie podawała w wątpliwość napięcia między tymi wizjami. W ten sposób teologia Ratzingera zawsze miała charakter „dialektyczny”. Teolog Ratzinger uchodził za mistrza w identyfikowaniu wymiaru teologicznego i formułowaniu kluczowych problemów będących przedmiotem kontrowersji we współczesnych dyskusjach.

Ci, którym wydaje się, że ekumeniczny postęp można oceniać na podstawie wzrostu lub spadku wartości na termometrze postępu, dla których różnice doktrynalne są nieistotne (a nierzadko takie są również same doktryny), z trudem zauważą istotę ruchu ekumenicznego, którego możemy się spodziewać po nowym papieżu. Ci, którzy traktują ekumenizm według logiki najmniejszego wspólnego mianownika, nie dostrzegą ekumenicznego postępu. Ratzinger był jedyną z pierwszych oficjalnych postaci po stronie katolickiej, która przyznała, że poszczególne wyznania mogą przynieść chrześcijaństwu trwałe dobrodziejstwo. W 1986 roku prefekt Kongregacji Nauki Wiary zgodził się z sugestią Oscara Cullmana, którą oddał w następujący sposób:

Jedność przez wielość, przez różnorodność. Rozłam jest z pewnością złem, zwłaszcza jeśli prowadzi do wrogości i zubożenia świadectwa chrześcijańskiego. Jeśli jednak powoli będziemy pozbawiać rozłam trucizny wrogości i jeśli dzięki naszej wzajemnej akceptacji różnorodność nie będzie już rodzić zubożenia, lecz nowe bogactwo wzajemnego słuchania i rozumienia się, to rozłam ten może znaleźć się na etapie przejściowym do felix culpa, zanim jeszcze zostanie całkowicie usunięty 5.

Niemiecki charakter i „protestancka” wrażliwość papieża naukowca powodują, że nie jest on myślicielem typu „ja mam rację, ty masz rację”. W duchu Ewangelii Mateusza reprezentuje on ekumenizm na zasadzie „ja nie mam racji, ty nie masz racji”, wskazując, że obydwie strony powinny przezwyciężyć pewne braki, ucząc się nawzajem od siebie. Nie wydaje się, że po wyborze na papieża zmieni się konsekwentne stanowisko Ratzingera dotyczące ścisłej definicji pojęcia Kościołów siostrzanych, święceń anglikańskich czy ofiarniczego charakteru Eucharystii. Wzmocnienie relacji z innymi nie będzie odbywać się kosztem kwestionowania własnej tożsamości. Prosta kontynuacja wcześniejszej, nazbyt jednostronnej strategii bilateralnych formuł zgody i pozornie wspólnej liturgii nie przysłużyłaby się ekumenizmowi. Ostatecznie logika takiej strategii musiałaby podważyć i wyrzec się dobrodziejstw, które — mimo wszystko — bolesna a czasem grzeszna konfesjonalizacja chrześcijaństwa przyniosła historycznej postaci Kościoła. Strategia ekumenizmu konwergencyjnego zaowocowała rzeczywistym postępem w ostatnich pięćdziesięciu latach i nadal pozostaje ona konieczną, ale niewystarczającą formą ekumenizmu. Coraz bardziej oczywista wydaje się potrzeba uzupełnienia tej metody, za pomocą również mających charakter fragmentaryczny, metod ekumenizmu relacyjnego. Niełatwo wyobrazić sobie, w jaki sposób należałoby sterować dialektyką istniejącą między partykularnością i uniwersalnością, między mną a innym, tak aby zmierzać w kierunku realizacji wizji nierozerwanej sieci. Nadszedł jednak już czas na tego typu wyobraźnię w dialogu ekumenicznym.

przeł. Paweł Łącki

1 „Niestety, umiłowany Panie, ona teraz się rozerwała! — chciałoby się z bólem powiedzieć. Ależ nie — nie powinniśmy się smucić! (…)”. 
2 Luter a jedność Kościołów. Rozmowa z Międzynarodowym Czasopismem „Communio”, w: Kościół — Ekumenizm — Polityka, Poznań — Warszawa 1990, s. 147. 
3 „Oficjalne kłamstwo” Por. Listy św. Augustyna do Hieronima 28, 40 i 80 z lat 395, 397–399, 405. 
4 Frankfurter Allgemeine Zeitung, 14 lipca 1998 roku. 
5 Postępy ekumenizmu, w: Kościół…, s. 191.

Nierozerwana sieć
Richard Schenk OP

urodzony 27 czerwca 1951 r. w Kalifornii – amerykański dominikanin, teolog i filozof, studiował w USA i w Niemczech, wykładowca Uniwersytetu we Fryburgu Szwajcarskim, w Dominican School of Philosophy and Theology w Berkeley (USA), członek European Academy of Sciences and Art...