O bazyliszku

O bazyliszku

Bazyliszek jest wężem, którego nazwa pochodzi od greckiego basiliscus, a po łacinie brzmi regulus1. Jedną z przyczyn tej nazwy jest fakt, iż wydaje się, że gad ten nosi koronę, a to z powodu szeregu okrągłych, biało-niebieskich narośli, które zdobią jego głowę, sprawiając wrażenie królewskiego diademu, wysadzanego drogocennymi kamieniami.

Długi na szerokość dwóch dłoni, posiada łeb zakończony rodzajem ostrego dzioba, oczy koloru rubinu i ubarwienie przechodzące od czerni do szarości. Oddech jego spala wszystko, czegokolwiek tylko dosięgnie, tak że w pobliżu jego kryjówki nie rośnie zgoła nic: schną drzewa, trawy i zarośla. Wyziewy bazyliszka powodują wietrzenie kamieni i do tego stopnia zatruwają powietrze, że jeśli jakiś ptak zapuści się w locie ponad zamieszkaną przez niego okolicę, to natychmiast spada na ziemię bez życia. Podobny los spotyka także inne zwierzęta i węże, może tylko oprócz armene, który pozostaje z bazyliszkiem w wielkiej zażyłości.

Bazyliszek zabija samym swym sykiem, a to dlatego, że wraz z dźwiękiem wydobywa się z niego mordercze tchnienie, którego zabójcza moc rozciąga się tak daleko, jak daleko oddech towarzyszy dźwiękowi. Nie sądzę, aby bazyliszek mógł zabijać na odległość głosu. Uważam, iż w miejscu, gdzie dociera jedynie dźwięk — bez oddechu — bazyliszek nie może być niebezpieczny.

Inni powiadają, że zabija spojrzeniem, uśmiercając wszystko, na czym spocznie jego wzrok. Jednak, gdy idzie o opinię Pliniusza i paru innych autorów, a mianowicie, iż bazyliszek nie może zabić człowieka, nim wpierw na niego nie spojrzy, natomiast jeśli pierwszy dostrzeże go człowiek, to ginie bazyliszek — wydaje mi się ona nieprawdziwa, gdyż nie znajduję dla niej żadnego rozumnego wytłumaczenia. Poza tym filozofowie Awicenna i Semerion 2 którzy przecież pisali z doświadczenia, milczą na ten temat. Choć niektórzy mówią, iż przyczyną zabójczego spojrzenia bazyliszka są wychodzące z jego oczu promienie, które mają moc niszczenia wszystkiego dookoła, to jednak podobne twierdzenie jest nieprawdziwe: nie spotkałem w pismach znawców natury żadnej wzmianki o możliwości wysyłania promieni oczami. Przyczyną mogłaby być raczej jakaś trująca wydzielina oczna, rozchodząca się w powietrzu na skutek jej małego stężenia i w ten sposób powodująca szkody. Bazyliszka boją się i unikają wszystkie inne węże, z wyjątkiem tego, o którym wspomniano wyżej, a pewnie i on czasami musi przed nim uciekać. Zwierzę ukąszone przez bazyliszka puchnie od jadu i natychmiast umiera. Także człowiek, jeśli tylko zbliży się do ofiary zabitej jadem bazyliszka, sam pada martwy, nawet jeśli dotknie jej kopią lub długim kijem. To właśnie przydarzyło się pewnemu rycerzowi, który dotykając kopią truchła zabitego przez bazyliszka zwierzęcia, padł nieżywy. Zdechł także jego koń, który przypadkowo dotknął owej kopii swym pyskiem. Bazyliszek zamieszkuje kraj Achobor i Nubię. Mówi się, iż łasica potrafi zabić bazyliszka, dlatego też mieszkańcy wspomnianych krain, pragnąc wejść do jego nory, wpuszczają tam podobno najpierw stado łasic, które płoszą, a w końcu zabijają węża. Co — jeżeli jest prawdą — wydaje mi się dość dziwne. Powiadają także, że tam, gdzie rozsypie się popiół z bazyliszka, nie mogą zagnieździć się pająki ani inne jadowite szkodniki i dlatego w starożytności wysypywano tym popiołem wnętrza świątyń. Natomiast Hermes twierdzi, że srebro wypolerowane popiołem z bazyliszka nabiera cech złota: ma jego kolor, wagę i twardość.

Mówią też, że istnieje odmiana bazyliszków fruwających, jednak nic podobnego nie czytałem w księgach uczonych filozofów.

Inni utrzymują, że bazyliszek rodzi się z koguciego jaja, lecz to jest i niemożliwe, i doprawdy niedorzeczne. Natomiast kiedy Hermes opowiada o powstawaniu bazyliszka w probówce, to nie ma na myśli zwierzęcia, lecz rodzaj alchemicznego eliksiru, którego używa się do przemiany metali.

tłum. Paweł Krupa OP

1 Św. Albert Wielki, De animalibus, ks. XXV, rozdz. 13 (De basilisco). Tłumaczenie za: B. Alberti Magni, Opera omnia, t. 12, Paryż 1891, s. 549–550.
2 Niestety nie udało mi się wyjaśnić, kim mógłby być ów nieznany filozof. Być może znowu mamy tu do czynienia z błędną pisownią nazwiska w rękopisach.

O bazyliszku
św. Albert Wielki

(ur. 1206 lub 1193 r. Lauingen nad Dunajem niedaleko Ulm, Niemcy – zm. 15 listopada 1280 r. w Kolonii, Niemcy) – Albertus Magnus, Albert Wielki, Albert z Kolonii, Albert z Lauingen, dominikanin, teolog, filozof scholastyczny, znany z obszernej wiedzy przyrod...