O sensie i bezsensie piątkowego postu

Trzeba wszystko zrobić, żeby post nie kojarzył się nam tylko ze wstrzemięźliwością od jedzenia. Dopóki się nie nauczymy, że post powinien być połączony z solidniejszą modlitwą i z konkretnym dobrym uczynkiem dla drugich, to istnieje niebezpieczeństwo, że pozostaniemy na poziomie magicznego – ewentualnie dietetycznego – myślenia o poście. A tu chodzi o coś więcej. Mało rzeczy w Kościele wydaje się tak niezrozumiałych jak piątkowy post. Dlaczego akurat mięso? Dlaczego ryby to nie mięso? A co z pasztetem? Dlaczego w jednym kraju, ba, nawet w jednej diecezji można, a w innej nie? I to najważniejsze pytanie: Jaki to ma sens i po co to komu? Sprawa nie jest banalna, chociażby z tego względu, że wielu katolików nie pójdzie do komunii, jeśli wcześniej nie wyznają w konfesjonale, że w piątek zjedli mięso. Bo uważają to za grzech śmiertelny, a to przecież już sprawa życia i śmierci. Spróbujmy więc to wszystko uporząd
Zostało Ci jeszcze 94% artykułu