O świętym, co spotkał Lenina
fot. timothy meinberg

O świętym, co spotkał Lenina

Brat Albert. Inspiracje, ks. Grzegorz Ryś, eSPe, Kraków 2012

 Same kłopoty ze świętością! W większości przypadków próba opisu to jak balansowanie między zbiorem legend a niestrawnymi tonami lukru. Czasami to nadzwyczaj dokładne relacje z kaźni znoszonych mężnie i z poczuciem humoru, czasami przesadny sentymentalizm. Ileż to razy śmiałem się w myślach, słysząc o tym, że Dominik Savio nie ssał matczynej piersi w piątek, bo od maleńkości rygorystycznie przestrzegał postu, a na lekcji polskiego z niedowierzaniem zastanawiałem się nad granicami wytrzymałości świętego Aleksego, który leżąc pod schodami, zalewany tonami pomyj, cieszył się i prosił o więcej. Po latach, choć patrzę na takie kwiatki z innej perspektywy i potrafię oddzielić naleciałości literackie epoki od rzeczywistości, zdaję sobie sprawę, że na hasło „świętość” wielu niezmiennie reaguje z dystansem. W końcu bycie świętym to prędzej czy później finał w postaci życia pod mostem, bo „kogo Bóg kocha, tego doświadcza”. Kto by tak chciał?

Zostało Ci jeszcze 87% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się