Obcowanie świętych
fot. andy white

Jesteśmy wspólnotą świętych, bo otrzymaliśmy sakrament chrztu świętego, którego warunkiem jest nie tyle moralna doskonałość, ile wiara w łaskę przychodzącą od świętego Boga.

W Ewangelii św. Marka (10,28–30) znajdziemy słowa apostoła Piotra, który mówi do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Mistrz na nie odpowiada: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym”. Owe stokroć więcej to zapowiedź nieskończoności relacji i więzi, które są znakiem nadchodzącego Królestwa, któremu nie będzie końca. Życie w Bogu to odwrotność piekła, miejsca, w którym – jak obrazowo to ujął prawosławny teolog Paul Evdokimov – nie ma nikogo naprzeciwko, spojrzenia się nie krzyżują. To stan, w którym człowiek, nie chcąc być wespół z innymi, skazuje się na ostateczną „samotność, której nie dosięga słowo miłość” – dopowiada Joseph Ratzinger. Niebo oznacza więc wzajemną więź, która wyklucza izolację, bo „ten, kto kocha, jest owładnięty dynamizmem, doświadcza paschalnego charakteru egzystencji, przyjmuje ryzyko wyjścia z siebie, aby dotrzeć do drugiego – nie tylko w przestrzeni zewnętrznej, ale i wewnętrznej, w tej drodze człowiek odkrywa, że jego własnym dobrem jest zamieszkiwanie w drugim i przyjęcie go do siebie. (…) Dynamizm poszukiwania potwierdza, że nikt nie wystarcza sam sobie; że musimy wyruszyć w drogę w głębi siebie samego, przyciągnięci na tę świętą ziemię, jaką jest drugi, aby zjednoczyć się z nim w komunii”1.

Kto jest święty?

Zostało Ci jeszcze 88% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się