Od rorat do rorat
fot. joshua newton / UNSPLASH.COM

Od rorat do rorat

Ojciec Jan zaproponował, żeby roraty odprawiać o trzeciej nad ranem. Matki podniosły lament i zaczęły wydzwaniać do klasztoru. - Kto to widział! - krzyczały do słuchawki. Stanęło ostatecznie na godzinie szóstej.

To było w poniedziałek, cztery dni przed Bożym Narodzeniem. Zapiecek, czyli kaplica U Pana Boga za Piecem przerobiona przez ojca Jana z dawnej piwnicy klasztoru. Dwadzieścia kilka osób, półmrok, mała lampka oliwna na ołtarzu. Trwają roraty, msza św. o Matce Bożej. Kazanie jest krótkie. Ojciec Jan mówi, że z dnia na dzień Pan Jezus staje się coraz bardziej widoczny w ewangeliach. Wyłania się Jego kształt. Jak u rzeźbiarza, który za każdym uderzeniem dłuta w marmurze widzi coraz wyraźniej ostateczny kształt swojego dzieła. Tak samo jest z Chrystusem. Jest coraz bliżej nas. Niebawem nadejdzie...

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się