Odbudowa
fot. peri stojnic / UNSPLASH.COM

Zadośćuczynienie nie jest zaklęciem. Jest pracą nad sobą w zwyciężaniu zła dobrem.

Jest ich pięć. Nazywamy je warunkami, więc sporo od nich zależy. Najlepiej radzimy sobie z czwartym. I jeśli o trzech pierwszych można jeszcze powiedzieć, że sprawiają problemy, to nad piątym pozostaje jedynie głęboko westchnąć i zapłakać. Chodzi o zadośćuczynienie – piąty warunek dobrej spowiedzi – po rachunku sumienia, żalu za grzechu, postanowieniu poprawy i szczerej spowiedzi. Oczywiście trochę przesadzam – są tacy, którzy go uczciwie i owocnie realizują. Z pewnością jednak nie wyprowadzam tej diagnozy z fusów po kawie. Często pytam penitentów: Co dobrego chcesz zrobić po tej spowiedzi?. Najczęściej słyszę o mocnym postanowieniu, by już więcej nie wracać do grzechów, by unikać wszelkich okazji do zła i by wrócić do konfesjonału jak najpóźniej się da. Powtarzam wtedy cierpliwie moje pytanie, ponieważ przytaczane tu przeze mnie przykładowe odpowiedzi mało mają wspólnego z tym, o co pytam. Nie chodzi bowiem o to, czego teraz nie robić, ale o wybór dobra, które mogę czynić. Łaska mnie przecież uwalnia, wyprowadza na głęboką wodę używania mojej wolności. I tak jak zakazywanie sobie grzechów będzie mnie frustrowało – bo wciąż czegoś mi nie wolno, tak wybieranie i tworzenie dobra z pewnością będzie mnie umacniało i budowało. Zadośćuczynić znaczy odbudować, a łacińskie satisfacere (uczynić coś w dostatecznej ilości, gdyby już tłumaczyć dosłownie) podpowiada nam jeszcze, że ta odbudowa może nam dostarczać niemałej satysfakcji.

Bałagan zostaje

Zostało Ci jeszcze 86% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się