Paradise

Paradise

Wszedłem do pokoju, uklęknąłem przy łóżku i się rozpłakałem. Mama mnie objęła. Równie spektakularnie, co nieodwołalnie kończyło się dzieciństwo.

Zwyczajny listopadowy piątek, tyle że trzynastego. W redakcji, w której pracowałem, zapowiadał się wyjątkowo spokojny dzień – zbliżał się weekend, wszyscy zaczynali już zwalniać. W tle cicho grało radio. Tuż przed godziną 13.00 zadzwonił do mnie tata. Usłyszałem w słuchawce, jak bierze głęboki oddech i tym tonem, który nie wróży niczego dobrego, powiedział: – Wiesz, babcia coś się pochorowała. Jeszcze rano wszystko było w porządku, ale od jakiegoś czasu wciąż rośnie jej gorączka. Teraz ma już prawie 40 stopni i nie mówi, nie reaguje na nas. Czekamy na lekarza.

* * *

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się