Pierwsza lekcja modlitwy

Pierwsza lekcja modlitwy

Zajmijmy się sprawami bardzo elementarnymi i bardzo praktycznymi dotyczącymi modlitwy. Najważniejsza rada, którą znam, dotycząca modlitwy jest także najprostsza: „Po prostu to zrób!”.

Jak to zrobisz, jest mniej istotne niż samo zrobienie tego. Mniej doskonała modlitwa jest nieskończenie lepsza niż żadna, doskonalsza modlitwa jest tylko skończenie lepsza niż mniej doskonała.

Nancy Reagan była krytykowana za swoje proste antynarkotykowe hasło: „Po prostu powiedz nie”. Była w nim jednak mądrość: u podstaw każdego programu, który ma zakończyć się sukcesem, leży prosta wola powiedzenia „nie”. („Po prostu powiedz nie” nie oznacza, że nic więcej nie jest potrzebne, ale że bez tej prostej decyzji nic się nie stanie. „Po prostu powiedz nie” może nie wystarczyć, ale jest konieczne.)

Podobnie żaden program, metoda, książka, nauczyciel czy technika nie zmuszą nas, byśmy zaczęli cokolwiek, jeśli nie ma w nas prostej, pewnej decyzji, by to zrobić. „Po prostu powiedz tak”.

Zazwyczaj największą przeszkodą, by powiedzieć „tak” modlitwie, najpowszechniejszą i najmocniejszą wymówką, by się nie modlić albo żeby się nie modlić więcej, albo żeby się nie modlić regularnie, jest brak czasu.

Jedyną sprawdzającą się odpowiedzią na tę wymówkę, jest swego rodzaju zbrodnia. Musisz coś zabić, musisz powiedzieć „nie” czemuś innemu, by stworzyć czas na modlitwę. Oczywiście, nigdy nie znajdziesz czasu na modlitwę, musisz go stworzyć. Jedynym sposobem na umieszczenie lokatora modlitwy w bloku mieszkalnym twojego życia jest wykwaterowanie innego lokatora z mieszkania, które będzie zajmować modlitwa. Tylko kilku z nas ma wolne pokoje.

Decyzja, by to zrobić, jest najważniejsza. Prawdopodobnie nie zdecydujesz się na to, tylko będziesz chciał to zrobić, chyba że zaczniesz dostrzegać w modlitwie to, czym ona jest: sprawę życia i śmierci, linę ratunkową łączącą z Bogiem, z samym życiem.

Czy to przesada? Czy są rzeczy ważniejsze? Na przykład miłość?

Zdecydowanie potrzebujemy miłości, ale miłość, której potrzebujemy, to agape, miłość, którą ma tylko Bóg. Jeśli więc nie udamy się po nią do Boga, nie dostaniemy jej. Wyprawa po nią do Boga oznacza modlitwę. Jeśli więc nie będziemy się modlić, nie będziemy kochać.

Wyjaśniwszy tę kwestię i uczyniwszy modlitwę naszym priorytetem, podjąwszy ostateczną decyzję, by to zrobić, musimy następnie przemeblować nasze życie. Przestawianie swojego czasu, przygotowanie czasu na modlitwę przypomina przygotowanie domu do malowania. Jak wie każdy, kto kiedykolwiek coś malował, przygotowanie to trzy czwarte pracy, trzy czwarte zawracania głowy i trzy czwarte czasu. Samo malowanie to pestka w porównaniu z przygotowaniem. To samo dotyczy modlitwy: najtrudniejszym etapem jest przygotowanie miejsca i czasu — świętej i nienaruszalnej części każdego dnia. Modlitwa jest jak obiad na Święto Dziękczynienia, który zajmuje godzinę jedzenia i dziesięć godzin przygotowania. Modlitwa jest jak Boże Narodzenie: miesiąc przygotowań, dekoracji, zakupów, by urządzić wszystko na ten jeden dzień. Najlepsze z wszystkiego jest to, że modlitwa jest jak miłość. Gra wstępna powinna stanowić jej większą część. Dla ludzi prawdziwie i kompletnie zakochanych całe ich życie jest grą wstępną. Cóż, modlitwa jest rodzajem duchowego kochania się. Bóg czekał na ciebie cierpliwie przez długi czas. Pragnie, byś dotknął skrawka Jego istnienia w modlitwie, byś mógł być uzdrowiony, tak jak kobieta dotknęła rąbka szaty Chrystusa. Ile godzin musiała się przygotowywać na ten krótki dotyk?

Pierwszą i najważniejszą częścią praktycznego przygotowania jest planowanie. Musisz koniecznie zaplanować regularny czas na modlitwę, obojętnie, czy jesteś „planistą” w przypadku innych rzeczy w swoim życiu czy nie. W przypadku modlitwy wolnoamerykanka się nie sprawdzi. Będzie oznaczać coraz mniej modlitwy albo wcale. Jedna szybka minuta rano, by ofiarować swój dzień Bogu jest lepsza niż zupełnie nic, oczywiście, ale jest tak całkowicie nieadekwatna, jak jedna szybka minuta dziennie z twoją żoną lub mężem. Musisz każdego dnia podjąć decyzję zarezerwowania w swoim grafiku miejsca na modlitwę.

Jak długo za każdym razem? To oczywiście zależy od osoby i sytuacji, ale minimum to piętnaście minut. Naprawdę nie możesz liczyć na to, że wydarzy się coś bardzo głębokiego w krótszym czasie. Jeśli wydaje się tobie, że piętnaście minut to zbyt dużo — jest to mocny dowód na to, że powinienieś się modlić dużo więcej. Kiedy stanie się to przyzwyczajeniem i będzie łatwiejsze, przedłuż to, podwój. Później podwój znowu. Jeśli chcesz radykalnych wyników, zmierzaj do jednej godziny dziennie. (Chcesz? Czy zamierzasz się dalej bawić?).

Jaka pora dnia jest najlepsza? Najbardziej popularna pora — pora kładzenia się do łóżka — jest z reguły najgorszą z możliwych pór, z dwóch powodów. Po pierwsze, na ogół nie jest to najlepsza pora, ale najgorsza, kiedy jesteś najmniej czujny. Czy naprawdę chcesz umieścić Boga w najgorszym mieszkaniu twojego budynku? Czy miałbyś Mu ofiarować najbardziej chorą owcę w swoim stadzie?

Po drugie, to nie działa. Jeśli będziesz czekał, aż uporasz się z każdym innym obowiązkiem, nim się pomodlisz, nie pomodlisz się wcale. Życie dla większości z nas jest tak skomplikowane, że nigdy nie jesteśmy w stanie uporać się z „każdym innym obowiązkiem”. Pamiętaj, musisz zabić inne rzeczy, by się modlić. Nie ma od tego ucieczki.

Najbardziej oczywista i zwykle najlepsza pora to wczesne rano. Jeśli nie możesz opóźnić innych rzeczy, które robisz, wstawaj wcześniej.

Czy powinna to być pierwsza rzecz, którą robisz? To zależy. Niektórzy ludzie są gotowi zaraz, gdy wstaną, inni muszą wziąć prysznic i ubrać się, by się rozbudzić. Ważne, by dać Bogu najlepszy czas i „po prostu to zrobić”.

Miejsce jest niemal tak ważne jak czas. Powinieneś znaleźć sobie jedno specjalne miejsce, w którym nikt nie będzie zakłócał ci spokoju. Wolnoamerykanka nie sprawdzi się także w przypadku miejsca.

Jakie miejsce? Niektórzy ludzie nie są zbyt wrażliwi, jeśli chodzi o otoczenie i mogą się modlić nawet w łazience. Inni z natury poszukują piękna: werandy, podwórza, ogrodu lub spaceru. (Sądzę, że modlitwa w czasie spaceru jest dobrym połączeniem ćwiczenia duchowego i fizycznego).

Prawdopodobnie zauważyłeś, że nie powiedziałem jeszcze słowa o technikach. To dlatego, że trzy czwarte to przygotowanie, pamiętasz? Ale co z metodami?

Mogę tylko mówić na podstawie własnego doświadczenia jako wieczny początkujący. Dwie najlepiej działające, które odkryłem, są bardzo proste. Pierwsza to modlitwa z Pismem Świętym, czytanie i modlitwa w tym samym czasie, czytanie w obecności Boga, otrzymywanie słów z ust Boga. Druga to spontaniczna modlitwa słowna. Nie jestem wcale dobry w cichej modlitwie, modlitwie myślnej, modlitwie kontemplacyjnej — moje myśli skaczą wokół jak pchły. Głośna modlitwa (lub śpiewana) podtrzymuje mnie przynajmniej w trwaniu w niej. I zauważyłem, że często prowadzi do modlitwy cichej, myślnej albo kontemplacji.

Większość wskazówek, jak się modlić, koncentruje się na wysokim poziomie: na modlitwie kontemplacyjnej. Podejrzewam jednak, że większość moich czytelników jest także niemowlętami modlitwy i musi najpierw nauczyć się chodzić, by móc biegać. Są to więc takie lekcje z przedszkola modlitwy pewnego faceta. „Po prostu to zróbmy”, nawet jeśli „to” oznacza tylko raczkowanie w stronę Boga.

tłum. Jan J. Franczak

Pierwsza lekcja modlitwy
Peter Kreeft

urodzony 16 marca 1937 r. w Paterson – Peter John Kreeft, amerykański apologeta katolicki i konferencjonista, pisarz, publicysta, wykładowca uniwersytecki, profesor filozofii w Boston College i The King’s College.Studiow...