Po prostu bracia…

Po prostu bracia…

Dopiero wyjechali i nasz dom opustoszał. Jeszcze przed chwilą było tutaj gwarno i pełno. Spoglądając przez okno, widzę ostatni odjeżdżający samochód. Wyjechali księża z Jamnej. Spędziliśmy ze sobą trzy dni na rekolekcjach. Przybyli z całej Polski, ażeby odprawić swoje kapłańskie rekolekcje. Przybyli na zaproszenie zamieszczone w gazetach. Ogłoszenie ostrzegające o surowym charakterze rekolekcji. Mieli przywieźć ze sobą śpiwory, dojechać autobusem, a później dojść pieszo przez las pod górę. Bałem się, że nie przyjadą. Że nie usłyszą tego impulsu! Ale przyjechali. Ciekawe, wszyscy do siebie podobni. Wszyscy młodzi, zaangażowani, wszyscy oczekujący czegoś niebanalnego, wzniosłego, wielkiego. Gotowi za poszukiwania zapłacić wysoką cenę. Znający się na rzeczy.

To była prawdziwa radość spotkać nieprzeciętnych młodych kapłanów. To cudowne, że Kościół takich ma. Ksiądz prałat Peszkowski powiedział mi przez telefon: „Słuchaj, chciałbym być tam razem z wami. Tam przecież gromadzą się orły. Chciałbym z wami pobyć, chciałbym z wami się spotkać i z wami rozmawiać…” Dobre miał odczucie, wspaniałą intuicję…

Rekolekcje dla księży na Jamnej nietypowe, niekonwencjonalne. Wspólny brewiarz śpiewany i wspólna eucharystia, wspólny różaniec i konferencje. Tym razem o ojcostwie. Bo rok Boga Ojca za pasem. Ale co najważniejsze, na co wszyscy świadomie i podświadomie czekali. Na Jamnej podczas tych rekolekcji powstał program spotkania nad jeziorem Lednica w roku przyszłym. Tak, w przeddzień przyjazdu Ojca Świętego do Polski. Wypada to bodajże 4 czerwca. Nad jeziorem Lednica planujemy ogromne spotkanie młodzieży z całej Polski. Program tego spotkania powstał w gronie zapalonych duszpasterzy, podczas wczorajszej nocnej dyskusji i rozmowy, a kontynuowany był dzisiaj przed południem. Czyż to nie wspaniałe. Celebracja Księgi Rodzaju, celebracja stworzenia świata, poszczególnych żywiołów, celebracja ziemi i wody, następnie celebracja roślin, kwiatów, drzew i krzewów, celebracja zwierząt i wreszcie człowieka. Jak to zrobić? Jak to pokazać, jak to przełożyć na znaki i symbole? Tak, aby widoczne było ojcostwo Boga, tak, aby przekazać wiarę w Opatrzność.

Następnie celebracja krzaka gorejącego. Krzak gorejący i objawienie Imienia Bożego. Ziemia, na której stoisz jest święta. Rzeczywiście ziemia nad Lednicą jest święta. Tam przecież nasi przodkowie przyjęli chrzest i poznawali Chrystusa. Co nam dzisiaj wypada uczynić? Zdjąć buty i ucałować ziemię. Tak czyni Papież. Czy zdejmowanie i całowanie ziemi jest dzisiaj znakiem? Czy jest znakiem czytelnym? Takie zadawaliśmy sobie pytania. Jedne pytania rodziły następne. Temperatura rosła, wznosiliśmy się coraz wyżej w naszym kapłańskim zaangażowaniu i apostolskiej trosce. W kominku płonęły i trzaskały drwa. Robiło się coraz cieplej, aż gorąco. Trzeba było raz po raz otwierać drzwi. W takich rekolekcjach jeszcze nie uczestniczyłem.

Zbliżał się czas odjazdu. A my mieliśmy jeszcze tyle do zrobienia. Wszyscy stali się autorami scenariusza Lednickiego nabożeństwa.

Syn marnotrawny, który wskazuje na miłosiernego Ojca, na tego, który, gdy syn był jeszcze daleko, ujrzał go powracającego, wzruszył się głęboko, wybiegł mu naprzeciw, rzucił mu się na szyję i ucałował go… A potem nałożył mu pierścień na rękę. Pierścień z rybą. A dlaczego by nie? — powiedział któryś z księży. Przecież kończy się i zaczyna całe tysiąclecie. Pierścień z Rybą–Chrystusem. A na zapleczu Bramy III Tysiąclecia ogromna replika płótna Rembrandta — powrót syna marnotrawnego.

Z całej Polski będziemy zbierać zboże, ażeby zmielić je na mąkę i upiec chleb. Ten chleb rozdawał będzie Papież, jako ojciec, tak, bo ojciec zawsze daje chleb. Ojciec daje chleb… ażeby mieli siłę pójść dalej, przejść przez tę bramę…

Nasze spotkanie rekolekcyjne miało coś z Wigilii. Kiedy byliśmy wszyscy razem i dzieliliśmy się chlebem i sobą. Kiedy było nam do siebie blisko i kiedy zdawaliśmy się oddychać wspólnym rytmem. Chwilami przestawaliśmy drżeć o siebie, a drżeliśmy z powodu tych, których Pan postawił na naszych drogach.

Eucharystia, przejście przez Bramę i jeźdźcy Apokalipsy… Któż wytrzyma ten nadmiar treści… No a przede wszystkim bezpośrednie połączenie za pomocą telewizji i telebimów… Z samym Ojcem Świętym w przeddzień jego przybycia do ojczyzny. Tak, to on, a nikt inny nie może wprowadzić nas w trzecie Tysiąclecie.

Po prostu bracia…
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...