Pokochaj swoje rozproszenia

Pokochaj swoje rozproszenia

Moment, kiedy uzyskam duchową doskonałość, nie przyjdzie nigdy. Darujmy sobie. Najlepszy czas na modlitwę to ten, który mam przed sobą.

Spotkanie formacyjne w pewnej diecezji. Ksiądz proponuje trzydziestominutową adorację w ciszy. Na sali popłoch. „Co my będziemy w tym czasie robili?”, „Kto tyle wytrzyma?”, „Może coś zaśpiewamy?”, „Może zmówimy litanię?”. „Nie, lepiej żeby modlitwa była w ciszy” – nalega ksiądz. Konsternacja. Po pertraktacjach czas na kompromis. Adoracja będzie w ciszy, jednak na ścianie w tym czasie zostaną wyświetlone slajdy z Ziemi Świętej. W końcu trzeba czymś zająć oko i umysł. Wiadomo, rozproszenia są złe i zamiast traktować je jak moment oczyszczenia czy nawet modlitwę, należy je zwalczyć. Skutki niestety są takie, że rezygnujemy z tego, co najistotniejsze – z modlitwy.

Strata czasu

Zostało Ci jeszcze 92% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się