Posługa jednania
fot. katherine gu

Posługa jednania

Do pełnej jedności z prawosławiem brakuje nam tylko decyzji o zjednoczeniu, wszystkie inne przeszkody zostały już usunięte - uważał kardynał Edward Cassidy. Czy tak jest naprawdę?

Dążenie do jedności możemy przedstawić jako ruch odwrotny do procesu różnicowania. W historycznym doświadczeniu Kościoła to właśnie różnorodność wydaje się czymś bardziej pierwotnym. Jest ona tym, czego doświadczamy, natomiast jedność jest tym, czego pragniemy. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że istnieje różnorodność, która nie niesie za sobą podziału, i taka, która skutkuje utraceniem pierwotnej jedności. Uchwycenie momentu przekroczenia owej delikatnej granicy jest niezwykle trudne. Parafrazując słowa znakomitego brytyjskiego historyka Tony’ego Judta, możemy powiedzieć, że z podziałem jest jak z pornografią: formalnie trudno określić jej granice, ale doskonale wiemy, kiedy mamy z nią do czynienia. Znacznie prościej zdefiniować ten moment z perspektywy historycznej. W wirze wydarzeń bardzo często jesteśmy skazani na dużą dozę niejasności. Nadzieja – nieodłączna cecha istot ludzkich – każe nam podejrzewać, że to, co obserwujemy, to jeszcze różnorodność, a nie już podział.

Zostało Ci jeszcze 92% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się