Postny kłopot z hiperbolą
fot. pawel czerwinski / UNSPLASH.COM

Postny kłopot z hiperbolą

Od pierwszego dnia wielkiego postu prześladuje mnie zdanie, które w Środę Popielcową zostało wypowiedziane niezliczoną ilość razy: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15). W sumie nic w tym dziwnego, bo powinno prześladować skutecznie, skłaniając do nawrócenia. Jednak w tym roku akcent przemieścił się w stronę intuicji i dlatego zamierzam się nią podzielić – zapewne z odrobiną autoterapeutycznej intencji.

U źródła leży wrażenie, które w tym roku udało mi się nazwać z dostateczną wyrazistością, a które kiełkowało we mnie przez lata uczestniczącej obserwacji praktyki duszpasterskiej wielkiego postu – nie tylko zresztą na śląskiej prowincji. Wrażenie jest następujące: milcząco zakładamy, że sprawa „wiary w Ewangelię” jest załatwiona, więc post służy głównie nawracaniu się. W końcu jakiekolwiek wysiłki postne podejmują raczej ludzie wierzący: oni przychodzą do kościoła w Środę Popielcową, oni uczestniczą w postnych nabożeństwach, spowiadają się… Generalnie więc jesteśmy wierzącymi, którzy mają jeszcze problem z grzechami i dlatego potrzebujemy nawrócenia rozumianego głównie jako odwrót od grzechu. Trudno zaprzeczyć, że taka diagnoza jest po części prawdziwa, a do tego gwarantuje kaznodziejom wyjście na stosunkowo bezpieczne drogi pouczeń moralnych.

Zostało Ci jeszcze 70% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się