Powroty i niepowroty
fot. cristina gottardi wJz / UNSPLASH.COM

Powroty i niepowroty

To nieprawda, że do Włoch jeżdżę na każde zaproszenie. Że dobry jest każdy pretekst. Tak było pewnie kiedyś: bardzo pragnąłem tam być, świat miał mi tylko dać alibi. A jednak, choć jestem zmęczony, znów spada na mnie seria pretekstów i znów nie mam siły odmówić. Łapię się na tym, że dawno nie widziałem pewnych osób, i oto mam okazję, żeby je odwiedzić.

Przed pierwszym wyjazdem piszę do przyjaciół, o których się mówi, że są Eleną Ferrante. Że jedno z nich lub we dwoje napisali Genialną przyjaciółkę. Jak jest naprawdę, nie wiem. Nie zastanawiam się. Spotykam się z nimi w ich nowym domu. Są skromni, serdeczni, jak zawsze. Na kolację podają makaron z pesto, na deser czekoladki z bombonierki. Pytam, jak im się mieszka pod nowym adresem. Anita otwiera okno, wpuszcza do wnętrza śpiew i modlitwy. – Ucieszyliśmy się – mówi Domenico – że znaleźliśmy dom na wprost kościoła, bo myśleliśmy, że będzie cisza. Tymczasem trafiliśmy w okolice najbardziej aktywnego ośrodka duszpasterstwa młodzieży. Bez przerwy śpiewają, tańczą…

Zostało Ci jeszcze 79% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się