Prawda o sobie

Wj 17,3-7 / Ps 95 / Rz 5,1-8 / J 4,5-42

Samarytanka widzi w Nim (Jezusie) najpierw kogoś, kto ma pragnienie, następnie Żyda, później proroka, w końcu Boga. Przekonywała tego, który miał pragnienie, miała wstręt do Żyda, zapytywała mędrca, była poprawiana przez proroka, uczciła Chrystusa.

św. Efrem

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o Jezusie, który aranżuje miejsce spotkania. Przychodzi w pobliże miasta i czeka przy studni. Do studni przychodzi ten, kto jest spragniony. Jezus spotyka przy niej Samarytankę i prosi ją z pokorą: „daj mi pić”. Prowokuje rozmowę. Daje obietnicę: „Kto będzie pił wodę, którą Ja dam…”. Powoduje, że w kobiecie ujawnia się pragnienie: „Daj mi tej wody”. Tak prowadzi rozmowę, że Samarytanka nabiera zaufania i odsłania przed Nim intymne i skrywane dotąd sprawy: „Nie mam męża”. Po tym wyznaniu rozmowa prawie niepostrzeżenie wchodzi na grunt teologii: „Bóg jest duchem i trzeba, by Jego czciciele oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”. Kobieta nie pyta, jak ma ułożyć sobie życie, ale prosi, by Chrystus powiedział jej, jak ma czcić Boga. Okazuje się, że Samarytanka wie o Mesjaszu, oczekuje Go i On jej się objawia.

I oto w trakcie tego spotkania, w krótkiej chwili dokonuje się wielka przemiana. Kobieta pozbywa się fałszywego wstydu i nabiera dystansu do swej niełatwej i brudnej przeszłości. Potrafi o niej mówić innym: „Powiedział mi wszystko, co uczyniłam”. I wszystko, co czyniła dotąd, schodzi na plan dalszy. Jest przepełniona szczęściem i pragnie podzielić się nim z innymi. Staje się pierwszą misjonarką: „Wielu Samarytan (…) zaczęło wierzyć dzięki słowu kobiety” (J 4,39).

Bóg, który jest miłością, zawsze pierwszy wychodzi na spotkanie z człowiekiem. I czeka. Jest tam, gdzie człowiek szuka zaspokojenia swych pragnień. Tak było przy studni Jakuba, tak jest też dzisiaj. Wielki Post, konfesjonał, są miejscem i czasem, w których Jezus teraz czeka. Chce się spotkać z każdym człowiekiem. Nie w atmosferze nadzwyczajności – wśród jego codziennych zajęć. Pragnie rozmawiać z nami najpierw o nas samych.

Chrystus Pan, który zna doskonale całe życie ludzkie: to co w nim wielkie, dobre i święte i to, czego się wstydzimy i co skrywamy, oczekuje od nas uznania prawdy o sobie. Prawdy o tym, co boli, męczy, przeszkadza i niszczy. Na takim wyznaniu ogromnie Mu zależy, bo Chrystus chce nam objawić wiele. Jednak aby tego dokonać, musi nam najpierw objawić nas samych. Dopiero wówczas będziemy w stanie przyjąć objawienie Ewangelii. Jeżeli człowiek chce poznać prawdę o Bogu, musi najpierw Bogu wyznać prawdę o sobie, o swoim grzechu.

„Przyjmij nasze pokorne przyznanie się do przewinień, które obciążają nasze sumienia”.

Prawda o sobie
Stanisław Górski OP

urodzony w 1956 r. – dominikanin, mgr inż. transportu Politechniki Szczecińskiej, mieszka w Warszawie na Służewie.W Zakonie Kaznodziejskim od 1984 r. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1990 r....