Prośba o łagodność

Czułość to może i nawet za dużo. Kiedyś wydawała mi się w sam raz, teraz nie mam już takich marzeń. Są niebezpieczne. Wystarczy łagodność – delikatniejsza forma czułości. Czułość trochę oblepia, zabiera wolność, w miarę jak zaczyna oczekiwać wzajemności. Nie miewam pretensji, bo nie mam oczekiwań w stosunku do ludzi. Myślę więc – mylnie – że nikt nie ma ich wobec mnie… Dla jasności słowa „oczekiwanie”: nie oczekuję, co nie znaczy, że się nie spodziewam. Spodziewam się, owszem, dobrych rzeczy po ludziach, a wśród nich ważne miejsce zajmuje coś, co bym nazwał uprzejmą obojętnością. Niech nikt mnie nie lubi. Ważne, żeby się uśmiechał. A zwłaszcza – niech nikt niczego nie oczekuje po mnie, bo się zawiedzie: trochę przeze mnie, trochę przez siebie. Przez to, że oczekiwał. Egoizm? Asekuranctwo? Może. Pewnie tak. Ale mam prawo dbać o to, czego w tej chwili sam oczekuję najbardziej, nikogo nie zniewalając. Powiedziałem już, co to jest: uprzejma obojętność. Łagodność. Nie, to nie j
Zostało Ci jeszcze 82% artykułu