Proście, a przyjmiecie
fot. janko ferlic

Proście, a przyjmiecie

Kiedy trwam na modlitwie i proszę Ojca o oddalenie czegoś, to może się zdarzyć, że sam Bóg poprosi mnie, bym to przyjął. Im bliżej jestem Boga, tym wyraźniej słyszę Jego głos.

Niektórzy twierdzą, że swoje prośby do Boga można zanosić tylko z dwóch powodów: aby zmienić Jego postanowienie albo żeby powiedzieć Mu o swoich potrzebach. Ponieważ Bóg jest niezmienny (nie zmienia postanowień) i wszechwiedzący (wie wszystko), dlatego nie ma sensu ani jedno, ani drugie. Czy warto Go zatem o coś prosić? Myślimy o Bogu w kategoriach czasu, a przecież On – jako niezmienny – jest poza czasem, a więc Jego decyzje i nasze prośby są w Jego oczach jednoczesne. To, co się dzieje w świecie, ma swoją przyczynę w działaniu Boga, ale również w naszych prośbach, które do Niego zanosimy. Sięgam do Prostej modlitwy Jacka Woronieckiego, który tak tłumaczy modlitwę prośby: „Wiele łask Bóg nam daje bez żadnych próśb z naszej strony, ale wiele jest takich, które jak najściślej związał z naszymi modlitwami, tak iż bez tego wysiłku z naszej strony, aczkolwiek w zasadzie dla nas przeznaczone, udzielone nam nie zostaną. W łańcuchu przyczyn, które mają nam tę lub ową łaskę sprowadzić, zostały w planie Opatrzności Bożej pomieszczone nasze modlitwy”. Wspaniała wizja współpracy człowieka z Bogiem! W Bożym planie Opatrzności są „pomieszczone nasze modlitwy”. Pan Bóg, najbardziej jak to możliwe, pozwala nam współdziałać z Jego Opatrznością. Jeśli odrzucamy prośbę do Boga, to tym samym odrzucamy Jego zaproszenie do współpracy i pozbawiamy się łask, które na nas czekają. Czy jednak Bóg zawsze daje to, co byśmy chcieli? Nie zawsze. Dlaczego? Łacińska formuła zwięźle mówi: quia mali, mala, male petimus. „Jesteśmy bowiem (czy raczej możemy być) źli i o złe rzeczy źle prosić”.

Quia mali, czyli czy jestem w przyjaźni z Bogiem

Zostało Ci jeszcze 81% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się