Przyznać się do braku
fot. jakub kapusnak / UNSPLASH.COM

Przyznać się do braku

Błogosławienie to modlitwa pokornego, który przyjął błogosławieństwo samego Boga, a nie przekleństwo grzechu także w nim obecnego. To modlitwa uniżonego, który dał się wyciągnąć z dołu grzechu.

Często, kiedy myślimy o modlitwie, w centrum stawiamy siebie, własną osobę, która się modli – podejmuje wysiłek, by zacząć się modlić. Ten zaimek zwrotny, używany w języku polskim, gdy mówimy o naszej modlitwie, jest jednak mylący. Tym bardziej że niestety dość często, parafrazując Ludwiga Wittgensteina, granice mojego języka, chcąc nie chcąc, stają się granicami mojego świata, także świata mojej pobożności. Czy aby na pewno zatem chrześcijanin może uznać, że to on się modli, że to on jest autorem modlitwy? Wsłuchując się w to, co wypowiedział do nas Jezus, nie tylko słowami, ale całym swoim życiem, a także przez usta apostołów, nie wolno nam zredukować modlitwy do własnej pobożnej aktywności, w której proste stwierdzenie ja się modlę, mogłoby wyrażać naturę chrześcijańskiej modlitwy.

Zostało Ci jeszcze 93% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się