Rozdawał skrzydła młodzieży

Rozdawał skrzydła młodzieży

Tak streściłbym stosunek Jana Pawła II do młodych i to wszystko, co dla nich czynił. Po prostu rozdawał im skrzydła, aby mogli możliwie najwyżej wzlecieć. Nigdy nie dołował, ale wynosił, uskrzydlał, podnosił, uwznioślał. Zawsze wzwyż. Jakby stale zapraszał na wycieczkę w góry. „Wolę wspiąć się z wami na wyżyny. Jestem przekonany, że pragniecie wyjść z tej rozprzęgającej atmosfery oraz pogłębić lub odkryć na nowo sens prawdziwie ludzkiej, ponieważ otwartej na Boga egzystencji, słowem – waszego ludzkiego powołania w Chrystusie” (Jan Paweł II Orędzie do francuskiej młodzieży, 1 czerwca 1980 roku).

Chętnie słuchał młodych, patrzył im odważnie w oczy, ich problemy nie były mu obce. Ale zawsze ukazywał szczyty. Nie ukrywał, że trudno chodzić po wysokich górach, ale zaraz dodawał, że to piękne. Wyzwalał siły, których oni nie podejrzewali. Uczył młodych Boga i człowieka. I stale uparcie przyprawiał im skrzydła, aby mogli wzlecieć. Sam, jeśli udało mi się wzlatywać, od niego zapożyczałem skrzydła.

Ale jak o tym mówić, jak to pokazać? Od dawna chodził mi po głowie ten temat, kiedy widziałem różne pomniki Jana Pawła II niewiele różniące się od siebie, bo martwe, bez wyrazu czy głębszej idei. Cóż, trzeba z pobłażliwą wyrozumiałością spojrzeć na to pragnienie posiadania wizerunku Jana Pawła w pobliżu siebie.

I tak się złożyło, że podczas jubileuszu małżeństwa pp. Kwiecińskich z Pleszewa wiosną tego roku siedziałem koło dyrektora szkoły im. Antoniego Kenara z Zakopanego prof. Stanisława Cukra. Pożaliłem się, że nie mam człowieka, który by przedstawił tę moją ideę: jak to Jan Paweł II rozdaje skrzydła młodzieży. Niewiele upłynęło czasu, i oto grupa młodych pod kierunkiem profesora Janusza Jędrzejowskiego przybyła nad Lednicę na artystyczny plener. Przez dziesięć dni ciosali i piłowali pnie, które miały być miękką wysezonowaną lipą, a okazały się świeżym i twardym grabem. Od rana do wieczora stukali pałkami drewnianymi w dłuta z oporem drążące drewno. Lubiłem skradać się, aby ich podglądać. Cudownie jest patrzeć, jak z kloców wyłaniają się coraz wyraźniejsze zarysy i kształty.

Najważniejszą rzeźbę Jana Pawła II wykonał sam profesor. Najwięcej też poświęcił tej rzeźbie czasu. Pogoda była zasadniczo sprzyjająca, chociaż podczas dnia ostro świeciło słońce, a nocami szalały burze. Typowy lipiec nad jeziorem. Było dużo wiatru, który dawał się we znaki i znacząco wpłynął na rzeźby. Wiatr rozwiewa szaty Jana Pawła II. Tak, bo nad Lednicą zawsze wieje wiatr. Rozwiewa szaty Jana Pawła, suknię dziewczyny, szarpie skrzydłami. Ale pomimo mocnego wiatru postać papieża stoi mocno. Twarz Jana Pawła zdecydowana i piękna, nad wyraz podobna, o co już zadbał pan profesor. Cała postać wsparta prawą ręką na długiej pasterskiej lasce, w lewej trzyma skrzydło. Jan Paweł II poszukuje oczami kogoś, komu mógłby je podać.

Jan Paweł wsparty na lasce rozgląda się za młodymi. On ich szuka. Młodzi otaczają papieża i odbierają od niego skrzydła. Jeszcze jedno trzyma w ręce, może jest ono dla Ciebie. Musisz przybyć nad Lednicę, aby je odebrać.

Najbliżej papieża dziewczyna z rozwianymi przez wiatr włosami w fałdach długiej sukni ukrywa dopiero co otrzymane skrzydło. Tak, dziewczyna właśnie wzięła je do ręki i przytrzymuje przy sobie wtopione w fałdy sukni. Uwznioślona, zapatrzona w przyszłość.

Trzecia postać to chłopak z ugiętymi kolanami i dwoma skrzydłami. Może wziął na siebie zbyt wiele… Ugięły mu się kolana, te skrzydła były ciężarem ponad jego siły. Aż przysiadł z wrażenia.

Wreszcie figura czwarta, chłopiec, jakby świadomy tego, co chwycił do ręki, przyciska skrzydło oburącz do piersi i śpieszy obdarowany, skąd przyszedł. Przyciska je do siebie jak skarb, aby wiatr mu go nie wyrwał.

Zamiast kloców lipowych dostaliśmy kloce z grabiny. Było w czym rzeźbić. Ogromnie twarde drewno. Determinacja profesora sprawiła jednak, że pod koniec pleneru mogliśmy rzeźby ustawić w głównym holu naszego ośrodka. I chociaż pomieszczenie jest zamknięte i zadaszone, nadal wieje wiatr, który szarpie ubraniami postaci i wyrywa im dopiero co darowane skrzydła. Oni trzymają je mocno, już za chwilę wzbiją się wzwyż.

Genialna intuicja Jana Pawła II polegała na tym, że nie ograniczał się do mówienia, iż młodzi są przyszłością Kościoła i świata, ale twierdził, że oni dziś są Kościołem! Młodzi zmęczeni odsyłaniem ich do jutra, dzięki temu papieżowi czuli, że oni są tu, teraz, dzisiaj. Młodzi bowiem dostrzegali sekret w Janie Pawle II, który im wcale nie nadskakiwał, który z całą stanowczością powtarzał, że społeczeństwo konsumpcyjne i permisywizm moralny nie czynią ludzi szczęśliwymi.

Jan Paweł II nie schlebiał młodzieży, jak czynią to politycy. Była w nim odwaga prawdy, a jego inspiracja była dogłębnie teologiczna i duchowa. Zachowywał się często tak, jakby chciał młodych odstraszyć, i nigdy nie ukrywał, że droga za Chrystusem jest trudna. Zaraz jednak dodawał, że jest to droga piękna. Jan Paweł II był papieżem odwagi, dlatego rozdawał młodym skrzydła, nie obawiając się, że wzlecą.

Rozdawał skrzydła młodzieży
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...