Ruska zabierze ci męża
fot. david todd mccarty

W Polsce są czyste toalety, zawsze z papierem toaletowym. Nie ma łapówkarstwa. Każdy odpowiada za swoje czyny. I jesteście uprzejmi: "dzień dobry", "do widzenia", "proszę", "dziękuję". Oto opowieść o tym, jak Polskę widzą ludzie z zewnątrz.

Kris, czyli Krzysiek

Autobus z Dąbrówki podjeżdża na przystanek w Skórzewie o siódmej dwadzieścia. W środku taka ciasnota, że nie można się obrócić. Na zewnątrz tłum licealistów z „czwórki”. Muszą zdążyć na pierwszą lekcję. W tłumie na przystanku stoi Kris. On też przez trzy lata jeździł na ósmą do liceum na poznańskich Ogrodach. Teraz Kris jeździ do biura, które znajduje się kilkadziesiąt metrów od szkoły. Dwudziestokilkulatek ze starannie przystrzyżoną brodą i z wielką skórzaną torbą na ramieniu nie pcha się do zielonego mana. Uprzejmie przepuszcza wszystkich. Widać, że nie jest stąd.

Zostało Ci jeszcze 95% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się