Siódme dno  PRL-U
fot. steve halama

Siódme dno PRL-U

My, właściciele Teksasu, Małgorzata Szejnert, wydawnictwo Znak , Kraków 2013, s. 384

Nie pamiętam czasów PRL-u. Moja wiedza oscyluje między strzępkami faktów i dat zapamiętanych z lekcji historii a opowieściami dziadków o tym, że „za komuny było lepiej”. Przewijają mi się jeszcze przed oczyma plakaty, według których zakład pracy był drugim domem, uprzejmie i szybko obsługiwano ludzi pracy, a przeciętny obywatel – jeśli nie był bumelantem – wyrabiał bez mrugnięcia okiem 300 procent normy. Dalsze próby zgłębiania tej rzeczywistości zakończyły się fiaskiem podczas oglądania filmu Miś, który przerósł mnie poziomem absurdu. Moim rówieśnikom PRL kojarzy się jeszcze z towarami, które można zdobyć w planszowej grze „Pan tu nie stał” – koszulkami i szalikami w traktory, torbami na sprawunki czy etykietami na słoiki z ogórkami lub dżemem.

Zostało Ci jeszcze 88% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się