„Sonaty” Haydna, Beethovena, Mozarta

„Sonaty” Haydna, Beethovena, Mozarta

Haydn, Beethoven, Mozart, Sonaty, Rafał Blechacz (fortepian), Deutsche Grammophon 2008

To druga płyta Rafała Blechacza – laureata ostatniego Konkursu Chopinowskiego – nagrana dla wielkiej wytwórni Deutsche Grammophon. Na pierwszej (ubiegłorocznej) polski pianista wykonuje Preludia Chopina. Teraz przyszła kolej na trzech wielkich klasyków – Haydna (Sonata Es-dur, Hob. XVI:52), Beethovena (Sonata A-dur op. 2 nr 2) i Mozarta (Sonata D-dur, KV 311) – ułożonych na krążku w tej właśnie kolejności.

I dobrze. Rafał Blechacz przestaje być uczniem, przestaje pisać wypracowania. Już wiemy, że potrafi tworzyć frazy, zdania, akapity, całe ciągi słów znanych w tym języku pod nazwą nut. I on to też wie. Teraz kolej na muzykę tworzoną z głębi, z przeżycia, z wielkiej potrzeby ciała i duszy. Kolej na poszukiwanie, błądzenie.

Najpierw Haydn, z którym polski pianista musi się dobrze czuć. Jest więc błyskotliwy, dynamiczny, nawet szarmancki, jakby chciał zdobyć, a nie tylko się zabawić. Jest też żarliwy („Adagio”), namiętny – wciąż tak młodzieńczo, naiwnie. Jednak pojawiają się też odcienie smutku, melancholii, czegoś spoza doświadczenia, czegoś wykraczającego poza nuty, fortepian, wykonanie…

Dalej Beethoven – pojawiający się w tym miejscu i z tym dziełem nieprzypadkowo (Beethoven zadedykował bowiem tę sonatę… Haydnowi!). To jedna z wczesnych sonat kompozytora (chciałbym kiedyś usłyszeć Blechacza grającego sonaty z ostatnich opusów, te pisane w „głuchej ciszy”). Już w niej jednak czuje się – także dzięki polskiemu pianiście – niepokój, rozpacz, niemoc. „Largo appasionato” porywa nieskrywaną nostalgią (mam słabość do wolnych części sonat, nic na to nie poradzę), „Scherzo. Allegretto” odmienia nastrój i śmieje się wdzięcznie.

I Mozart. Boski Mozart – kuglarz i mistyk. Rafał Blechacz w jednym z wywiadów mówił, że ktoś (Krystian Zimerman?) podpowiedział mu, żeby słuchał oper, żeby odwiedzał opery. To słychać zwłaszcza w wykonaniu Mozarta, przede wszystkim w środkowej wolnej części („Andantino con espressione”). To już nie tylko czysto, nieskazitelnie zagrane nuty. To jakiś wstęp do filozofii dramatu.

Rafał Blechacz dojrzewa. Rafał Blechacz przestaje być cudownym dzieckiem fortepianu. Staje się muzykiem. Mężczyzną. A to dopiero początek.

„Sonaty” Haydna, Beethovena, Mozarta
Tomasz Cyz

urodzony w 1977 r. w Tarnowie) – polski publicysta literacki i muzyczny, eseista, współpracownik „Zeszytów Literackich” i „Didaskaliów”. Był dramaturgiem Teatru Wielkiego Opery Narodowej za kadencji Mariusza Trelińskiego....