Stalina wojny początek

Stalina wojny początek

Tekst wystąpienia Stalina rozwiewa wszelkie możliwe wątpliwości na temat agresywnego charakteru jego polityki zagranicznej w przededniu wybuchu II wojny światowej oraz wskazuje na bezpośredni udział jego państwa w rozpętaniu tej wojny.

Jeszcze kilka tygodni i nadejdzie słoneczny maj, bodaj najpiękniejszy miesiąc na polskiej ziemi. Przed sześćdziesięciu laty ten wiosenny miesiąc przyniósł Europie koniec wojny, która sześć lat wcześniej rozpoczęła się salwami pancernika szkolnego Schleswig–Holstein w kierunku polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte i która kosztowała miliony istnień ludzkich. W tym roku będziemy uroczyście obchodzić sześćdziesiątą rocznicę zakończenia tej koszmarnej wojny. W Polsce pamięć o II wojnie światowej jest szczególna, wszak tu, w naszym domu, się rozpoczęła, tu wyrosły obozy koncentracyjne, obywatele zaś Rzeczypospolitej składali daninę krwi na wszystkich jej frontach od pierwszego dnia. Wciąż jeszcze żyją świadkowie, którzy lepiej niż ktokolwiek inny pamiętają jej początek i koniec. Główne uroczystości zakończenia wojny odbędą się 9 maja w Moskwie, dziś stolicy Rosji, wtedy — w dni wojny — stolicy Związku Sowieckiego. Jeśli uwzględnić ofiary poniesione przez sowieckich żołnierzy, aby zwyciężyć nad hitleryzmem, wybór to uzasadniony i właściwy. Prosty żołnierz zasłużył na naszą wdzięczność i największy szacunek. Jednakże jeśli uwzględnić fakt, że tę najstraszniejszą jak dotychczas wojnę wywołał pospołu z Hitlerem i jego III Rzeszą rządzący wówczas Związkiem Sowieckim Stalin i jego bolszewicki reżim — wybór to co najmniej wątpliwy… Wątpliwy również z powodów, o których poza Polską, państwami bałtyckimi i Ukrainą, w dzisiejszej Europie nikt nie mówi. Otóż wątpliwy ze względu na współczesną politykę drugiego prezydenta Rosji, Władimira Putina, i głoszone przez jego ekipę publicznie oceny historyczne: kłamliwe i krzywdzące dla narodów państw, które były ofiarami tej wojny i które stały się również ofiarami tego, co ówcześni wielcy tego świata nazwali powojennym porządkiem.

Putin — współczesny rosyjski autokrata — postawił przed rosyjską historią zadania tożsame z tymi, które stawiał przed nią Stalin. Domaga się stanowczo odtworzenia tak zwanej „oficjalnej historii Rosji” 1. „Oficjalna historia” nie ma być poszukiwaniem prawdy, nie ma być prawdziwa. Ma być „zrównoważona”. Ma zrównoważyć tragedie i sukcesy, pozwolić Rosjanom „zrzucić z siebie ciężary i wyzwolić się od odpowiedzialności za przeszłość” 2. Ma dać młodym pokoleniom Rosjan pozytywny obraz przeszłości wielkiej Rosji, ukształtować ich na obywateli „wielkiej Rosji”. Stąd się bierze zdecydowanie pozytywna ocena Putina paktu Ribbentrop — Mołotow, stąd opór przed uznaniem oczywistej zbrodni przeciw ludzkości za takową, stąd peany na cześć układu jałtańskiego, źródła niezliczonych zbrodni i cierpień narodów. W Rosji Putina powraca duch stalinowskiej propagandy. Powraca, choć światli Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę, czym to się może skończyć. Lepiej niż ktokolwiek inny wiedzą i pamiętają, że największą ofiarą Stalina i jego systemu był naród rosyjski. Do nas ich poglądy i przekonania raczej nie docierają, a szkoda. Wiedzielibyśmy wtedy, że przekonania i opinie Putina czy rosyjskiego MSZ nie muszą być takie same, jak poglądy rosyjskich historyków, a przynajmniej tych z nich, dla których słowo „historia” oznacza naukę, nie zaś propagandę na użytek garstki wodzów. Przykład bardziej niż jaskrawy: profesor Jurij Afanasjew 3 pisze o 

pogłębiającej się przepaści między historią (wiedzą o tym, co miało miejsce) i pamięcią, to znaczy tym zmitologizowanym wyobrażeniem o czasach minionych uformowanym w świadomości narodu, który nieprawdopodobnym wysiłkiem pokonał najeźdźców 4.

* * *

Zatrzymajmy się na dłużej przy pracy, z której ten maleńki fragment zacytowałem: praca zbiorowa pod redakcją profesora Jurija Afanasjewa Wojna 1939–1945. Dwa podchoda. Czast’ I ukazała się w serii wydawniczej Nowaja Informacjonnaja srieda, Sieria Istorija. Wydawcy serii: Gosudarstwiennyj Komitiet Rossijskoj Fiedieracji Po Wysszemu Obrazowaniju, czyli Państwowy Komitet Rosyjskiej Federacji do spraw Wyższego Wykształcenia (to bardzo dosłowne tłumaczenie), Rossijskij Gosudarstwiennyj Gumanitarnyj Uniwiersitet — Rosyjski Państwowy Uniwersytet Humanistyczny oraz Komplieksnaja Nauczno–Izdatielskaja Programma „Nowaja informacjonnaja srieda proepodawanija gumanitarnogo znanija w wyssziej szkolie Rossiji”, co w dosłownym tłumaczeniu na polski znaczy: Kompleksowy Naukowo–Wydawniczy Program „Nowe środowisko informacyjne wiedzy humanistycznej w szkole wyższej Rosji”.

Przyznasz, drogi Czytelniku: to brzmi poważnie 5. Poważny jest i sam tytuł pierwszej książki (liczącej około 140 stron): Wojna 1939–1945. Dwa podejścia. To absolutna nowość: dla przeciętnego Rosjanina i mieszkańca byłego Związku Sowieckiego wojna bynajmniej nie zaczęła się w 1939 roku, a w roku 1941. Treści zawarte w książce to niewątpliwie powód do znacznie większej — przy całym szacunku dla narracji historycznej — burzy niż Suworowowski Lodołamacz. Nieprzypadkowo praca ta ukazała się w 1995 roku. W jelcynowskiej Rosji hucznie obchodzono wtedy 50–lecie Wielikoj Pobiedy. W artykule wstępnym zatytułowanym Drugaja wojna: istorija i pamiat’ (Druga wojna: historia i pamięć) Jurij Afanasjew zapytuje: „dlaczego i w imię czego świętowaliśmy 9 maja 1995 roku?” 6. W deklaracjach władz współczesnej Rosji zauważa on butne, stalinowskie Pobieżdali i budiem pobieżdat’!(Zwyciężaliśmy i będziemy zwyciężać!): „obecne władze faktycznie świętują zwycięstwo odniesione przez stalinowskie władze, które wyszły z wojny okrzepnięte i w jeszcze większym stopniu antagonistyczne w stosunku do Narodu Zwycięzcy” 7. Dziś po dziesięciu latach ta uwaga jest jeszcze bardziej aktualna.

Dalej pisze autor o sprawach, o których pisanie jeszcze tak niedawno, nie tylko dla Rosjan, było niewyobrażalne. I także dziś znów jest niewyobrażalne. Na dowód przytoczmy fragmenty artykułu:

I pomyśleć, że sześć lat (!) temu, w 1989 roku, zaledwie kilku historyków w Rosji i w tym samym czasie wielu specjalistów z krajów bałtyckich próbowało udowodnić samo istnienie tajnych protokołów do paktu Mołotow — Ribbentrop. Trzeba było to udowadniać W. M. Falinowi, A. N. Jakowlewowi, M. S. Gorbaczowowi — ludziom, którzy nie tylko wiedzieli o istnieniu tych dokumentów, ale i o tym, gdzie się je przechowuje. […] W tym czasie w ZSRS jeszcze nie było przyjęte nazywanie rzeczy po imieniu. Dlatego, na przykład, słowo „okupacja”, tak, i to nie pełnym głosem, było w użyciu tylko w krajach bałtyckich. W Rosji przyjmowano to niemal jak wydumaną próbę nadbałtyckich republik, próbę podjętą w celu uzasadnienia swoich tendencji separatystycznych 8.

A dokumenty były. Znaleziono je jakby przypadkiem. Państwa bałtyckie wybiły się na niepodległość i nikt poważny istnienia tych dokumentów i ich politycznych skutków w rosyjskiej historiografii dziś już nie podważa. To nie wszystko: Afanasjew cytuje fragmenty dokumentu, którego śladów istnienia do dziś nie zauważyłem w polskiej historiografii — może to tylko skutek nie do końca odrobionej kilkuletniej nieobecności w kraju — dokumentu, którego wymowa dla świadomości ostatnich pokoleń Rosjan jest straszna. Chodzi o tekst wystąpienia Stalina na posiedzeniu Biura Politycznego WKP(b) w dniu 19 sierpnia 1939 roku. Sam tekst w opracowaniu T. S. Buszujewej ukazał się w 1994 roku. Wydrukował go w całości w 12 numerze „Nowyj Mir”. Jurij Afanasjew zamieścił go jako załącznik 9. Ten tekst rozwiewa wszelkie wątpliwości na temat agresywnego charakteru stalinowskiej polityki zagranicznej w przededniu wybuchu II wojny światowej. Jego treść wskazuje na bezpośredni udział Stalina i jego państwa w rozpętaniu wojny.

* * *

Krótko po zakończeniu II wojny światowej Winston Churchill w swoich pamiętnikach zwrócił uwagę, że już „wieczorem, 19 sierpnia, Stalin poinformował Biuro Polityczne o swoim zamiarze podpisania paktu z Niemcami”10 . W rosyjskim wydaniu pamiętników zamieszczono w tym miejscu odnośnik następującej treści: „W Moskwie decyzję o zawarciu paktu z Niemcami podjęto 17 sierpnia”. Samego więc faktu podjęcia decyzji rosyjski redaktor pamiętników nie podważa, uściśla tylko datę. Podaje ją bez powołania się na jakiekolwiek źródło. Nie ma jednak też wątpliwości, kto mógł podjąć taką decyzję.

Już jesienią 1939 roku treść wystąpienia Stalina na posiedzeniu Politbiura z 17 lub 19 sierpnia opublikowała francuska agencja informacyjna Havas. Stalin osobiście zdementował jego treść na łamach „Prawdy” z dnia 30 listopada 1939 roku. Tekst opublikowany przez Buszujewą najprawdopodobniej pochodzi ze źródeł francuskiej agencji. Wtedy, jesienią 1939 roku, zgodnie z duchem czasu, lewica europejska uznała tekst za „fałszywkę”, skoro „wódz” zaprzeczył.

Stary książę Gorczakow, legenda rosyjskiej dyplomacji, zwykł powiadać: „Nie wierzę informacjom, przynajmniej tak długo, dopóki ich zdecydowanie nie zdementują”. Nikt bardziej od komunistycznych wodzów nie potwierdził prawdziwości tej zasady. Na przykład Mołotow jeszcze na przełomie lat 80. i 90. upierał się, że jesienią 1939 roku żadnych tajnych protokołów podpisanych z hitlerowskimi Niemcami nie było. I jego cytuje Afanasjew: „Byłem przy tych sprawach bardzo blisko, faktycznie zajmowałem się nimi, dlatego mogę twardo powiedzieć, że to, niewątpliwie, jakiś wymysł” 11. Takim samym, a pewnie i większym kłamcą był Stalin. Analiza tekstu wystąpienia potwierdziła jego oryginalny charakter. Afanasjew przytacza na to wiele dowodów. Oto niektóre z nich: treść wystąpienia wyraźnie współbrzmi z treścią innych, również przez całe lata „zapomnianych” przez sowiecką, a i nie tylko sowiecką historiografię, wystąpień Stalina, m.in. przed absolwentami akademii wojskowych w dniu 5 maja 1941 roku oraz na posiedzeniu Głównej Rady Wojennej 14 maja tego samego roku. Stalin w tych wystąpieniach nakazuje wychowywać ludzi sowieckich „w duchu aktywnej, bojowej, wojowniczej ekspansji”, mówi, że przyszła pora przejścia do „polityki ekspansywnych działań wojennych” 12.

Afanasjew przywołuje też wystąpienia najbliższych współpracowników Stalina. Nie ma wątpliwości, że żaden z nich nie wypowiadałby się publicznie w innym duchu, niż życzyłby sobie tego wódz. Na przykład A. Żdanow na posiedzeniu pracowników sowieckiej kinematografii 15 maja 1941 roku oświadczył, że linia państwa bolszewickiego w polityce międzynarodowej sprowadza się w szczególności do dążenia rozszerzania frontu socjalizmu „zawsze i wszędzie tam, gdzie tylko pozwolą na to okoliczności”. Tenże sam Żdanow na początku czerwca 1941 roku, na posiedzeniu Głównej Rady Wojennej, powie otwartym tekstem, że „wojny z Polską i z Finlandią nie były wojnami obronnymi. My już wkroczyliśmy na drogę polityki ekspansji” 13. Z kolei przewodniczący Rady Najwyższej ZSRS, M. Kalinin, na partyjno–komsomolskim zebraniu 20 maja 1941 roku w swoim urzędzie tak ujmie sprawę: „Wojna — to taki moment, kiedy można rozszerzyć komunizm”. Słynny prokuror 14 i „współtwórca” ONZ W. Wyszyński po spotkaniu z Woroszyłowem 14 kwietnia 1941 roku zapisze w swoim dzienniku: „Nasz czas, czas otwartej walki, »świętych bojów« (według określenia Mołotowa w jednej niedawnej rozmowie) — jest coraz bliżej!”, po wystąpieniu zaś Stalina w dniu 5 maja tego roku zapisał: „Hitler rozumie, że prowadzimy sprawę do tego, żeby przywalić mu w potylicę…” 15. Hitler rzeczywiście rozumiał, uderzył wcześniej.

Powróćmy jednak do tekstu Stalina z opracowania Buszujewej. We wstępie zamieściła następującą uwagę:

W tajnych, zdobycznych zasobach Osobogo Archiwa SSSR (Archiwum Specjalnego ZSRS) udało się odnaleźć świadectwa o tym, że 19 sierpnia 1939 roku, to znaczy zaledwie cztery dni przed podpisaniem sowiecko–niemieckiego paktu o nieagresji (paktu Ribbentrop — Mołotow), Stalin zebrał w trybie pilnym Biuro Polityczne i kierownictwo Kominternu. Na tym posiedzeniu wystąpił z przemową, której tekst nigdy nie był u nas publikowany. W pięćdziesiąt pięć lat po tym wydarzeniu napisze Suworow: „Dokładny dzień, w którym Stalin rozpoczął drugą wojnę światową, to 19 sierpnia 1939 roku” 16.

W. Doroszenko, autor jednego z artykułów wchodzących w skład wydanej pod redakcją Afanasjewa książki, po gruntownej analizie opublikowanego przez Buszujewą tekstu dojdzie do następujących wniosków:

II wojna światowa samym swoim charakterem odróżnia się od I wojny światowej. Tak jak i pierwsza, wyniknęła z imperialistycznych konfliktów — ale nie pomiędzy krajami kapitalistycznymi, a między krajami faszystowskimi i ZSRS — które próbowano rozwiązać kosztem krajów kapitalistycznych. Wojnę rozpoczęły Niemcy hitlerowskie przy prowokacyjnym poparciu stalinowskiego ZSRS.

Wielka Wojna Ojczyźniana stanowi etap II wojny światowej, w którego czasie narody ZSRS broniły swojego prawa do życia, broniły niezawisłości i terytorium swojego kraju. Kiedy tylko to się wypełniło (głównie w 1944 roku), wojna ze strony ZSRS utraciła charakter wojny ojczyźnianej.

Uczestnictwo ZSRS w II wojnie światowej w latach 1944–1945 miało charakter wyzwolicielsko–zdobywczy: z jednej strony ZSRS pozostawał członkiem koalicji antyhitlerowskiej, z drugiej zaś zaczął występować jako zdobywca zastępujący w krajach, które wyzwolił i zajął, totalitaryzm hitlerowski — stalinowskim.

Wszelkie rozważania zawarte w tekście W. Doroszenki dotyczące charakteru II wojny światowej, jej rozpoczęcia przez hitlerowskie Niemcy i jej sprowokowania przez stalinowski ZSRS, a także celów wojennych ZSRS, wyjaśniające przebieg wojny, jej zakończenie i sytuację powojenną, oparł ich autor na analizie dokumentu, który zawiera treść przemówienia Stalina na posiedzeniu Biura Politycznego w dniu 19 sierpnia 1939 roku.

Analiza wykazała, że tekst odnaleziony przez T. S. Buszujewą w tajnych zdobycznych zasobach Osobogo Archiwum SSSR, nawet przy uwzględnieniu wszelkich możliwych jego wypaczeń, jest rzeczywiście tekstem Stalina i powinien być traktowany jako jeden z podstawowych dokumentów historii II wojny światowej 17.

* * *

Tekst wystąpienia Stalina na posiedzeniu Politbiura CK WKP(b) w dniu 19 sierpnia 1939 roku został odnaleziony — jak już pisałem wcześniej — przez T. S Buszujewą w tajnych zbiorach Osobogo Archiwa SSSR. Autorka opracowania dokumentu wskazuje dokładnie miejsce jego odnalezienia. Jest to Cientr Chranienia IstorikoDokumientalnych Kolliekcji, bywszij Osobyj Archiw SSSR, F.7. Op.1. D.1 223 18.

A oto obszerne fragmenty omawianego wystąpienia Stalina:

„Problem pokoju czy wojny wstępuje w fazę dla nas krytyczną. Jeśli zawrzemy umowę o pomocy wzajemnej z Francją i Wielką Brytanią, Niemcy odstąpią od Polski i zaczną szukać modus vivendi z państwami zachodnimi. Wojna będzie oddalona, ale w przyszłości wydarzenia mogą przybrać niebezpieczny charakter dla ZSRS. Jeśli przyjmiemy ofertę Niemiec zawarcia paktu o nieagresji, to Niemcy, oczywiście, napadną na Polskę i włączenie się Francji i Wielkiej Brytanii do wojny stanie się koniecznością. Zachodnia Europa zostanie poddana poważnym wstrząsom i nieporządkom. W tych warunkach będziemy mieli wiele szans, by pozostać na uboczu konfliktu i możemy mieć nadzieję na nasze korzystne przystąpienie do wojny.

Doświadczenie ostatnich dwudziestu lat ukazuje, że w czasach pokojowych nie jest możliwe istnienie w Europie ruchu komunistycznego, który byłby do tego stopnia silny, żeby partia bolszewicka mogła przejąć władzę. Dyktatura tej partii staje się możliwa tylko jako rezultat wielkiej wojny. Dokonamy wyboru i on jest jasny. Powinniśmy przyjąć propozycję niemiecką i delikatnie odesłać misję anglo–francuską. Pierwszą korzyścią, którą wyciągniemy, będzie zniszczenie Polski aż po przedpola Warszawy, włączając ukraińską Galicję 19.

Niemcy dają nam pełną swobodę działań w państwach pribałtijskich i nie mają nic przeciwko przywróceniu Besarabii do ZSRS. Są gotowe ustąpić nam w charakterze strefy wpływów Rumunię, Bułgarię i Węgry. Otwarty pozostaje problem Jugosławii… W tym samym czasie powinniśmy przewidzieć skutki, które mogą wyniknąć zarówno z przegranej, jak i ze zwycięstwa Niemiec. W przypadku ich przegranej konieczna będzie sowietyzacja Niemiec i powstanie tam rząd komunistyczny. Nie powinniśmy zapominać, że zsowietyzowane Niemcy staną przed wielkim niebezpieczeństwem, jeśli ta sowietyzacja nastąpi w wyniku przegranej Niemiec w wojnie błyskawicznej. Anglia i Francja będą jeszcze wystarczająco silne, żeby zająć Berlin i zniszczyć sowieckie Niemcy, a my nie będziemy w stanie przyjść z pomocą naszym bolszewickim towarzyszom z Niemiec.

W ten sposób nasze zadanie sprowadza się do tego, żeby Niemcy mogły prowadzić wojnę, jak można, najdłużej, by zmęczone i do tego stopnia wyczerpane Anglia i Francja nie były w stanie rozgromić zsowietyzowanych Niemiec. Trzymając się pozycji neutralnej i oczekując swojego czasu, ZSRS będzie okazywał pomoc obecnym Niemcom, zaopatrując je w surowce i żywność. Rozumie się samo przez się, że nasza pomoc nie powinna przekraczać określonych rozmiarów tak, by nie podrywała naszej gospodarki i nie osłabiała siły naszej armii.

W tym samym czasie powinniśmy prowadzić aktywną, komunistyczną propagandę, szczególnie w bloku anglo–francuskim i przede wszystkim we Francji. Powinniśmy być gotowi na to, że w tym kraju w czasie wojny partia zostanie zmuszona do rezygnacji z działalności legalnej i do przejścia w podziemie. Wiemy, że tego rodzaju praca wymaga wielu ofiar, ale nasi francuscy towarzysze nie będą mieli wątpliwości. Ich zadaniami będą przede wszystkim rozkład i demoralizacja armii i policji. Jeśli ta przygotowawcza robota zostanie wypełniona we właściwej formie, bezpieczeństwo sowieckich Niemiec zostanie zagwarantowane i będzie to sprzyjać sowietyzacji Francji.

Do realizacji tych planów konieczne jest, żeby ta wojna przeciągnęła się możliwie jak najdłużej i właśnie w tym kierunku powinny być skierowane wszystkie siły, którymi dysponujemy w Europie Zachodniej i na Bałkanach.

Rozważmy teraz drugą możliwość, to znaczy zwycięstwo Niemiec. Niektórzy stoją na stanowisku, że ta możliwość stanowi dla nas poważne niebezpieczeństwo. W tym twierdzeniu jest pewna część prawdy, ale błędem byłoby myśleć, że to niebezpieczeństwo będzie tak bliskie i tak wielkie, jak się wydaje niektórym. Jeśli Niemcy odniosą zwycięstwo, to wyjdą z wojny zbyt wyczerpane, żeby rozpocząć zbrojny konflikt z ZSRS przynajmniej przez dziesięć lat.

Ich głównym zajęciem będzie obserwowanie zwyciężonych Anglii i Francji, aby nie dopuścić do ich odrodzenia. Z drugiej strony zwycięskie Niemcy będą dysponowały ogromnym terytorium i w przeciągu wielu dziesiątków lat będą zajęte ich eksploatacją i ustanawianiem na nich niemieckich porządków. Oczywiście, że Niemcy będą zbyt zajęte w innym miejscu, żeby stanąć przeciwko nam. Jest jeszcze jedna rzecz, która przysłuży się naszemu bezpieczeństwu. W zwyciężonej Francji FPK zawsze będzie bardzo silna. Rewolucja komunistyczna nieuchronnie nastąpi i potrafimy wykorzystać te okoliczności, żeby przyjść z pomocą Francji i uczynić ją naszym sojusznikiem. Później wszystkie narody, które wpadną pod skrzydła zwycięskich Niemiec, też staną się naszymi sojusznikami. Będziemy mieli szerokie pole działalności do rozwoju rewolucji światowej.

Towarzysze! W interesie ZSRS — Ojczyzny pracujących — jest, żeby wybuchła wojna między Rzeszą i kapitalistycznym blokiem anglo–francuskim. Należy uczynić wszystko, żeby ta wojna trwała jak najdłużej w celu wyczerpania obydwu stron. Właśnie z tej przyczyny powinniśmy zgodzić się na zawarcie paktu zaproponowanego przez Niemcy i pracować nad tym, żeby ta wojna, raz wypowiedziana, przeciągnęła się maksymalnie. Trzeba będzie wzmocnić robotę propagandową w wojujących państwach, żeby przygotować się na ten czas, kiedy wojna się zakończy… ”20.

Przyznaj, drogi Czytelniku, to przerażający tekst. Cynizm, stalinowska szachownica i miliony ludzkich istnień… Stalinskije szcziepki… Cynizm i konsekwencja godne pierwszego wodza, tego, który na Rosję i ludzkość sprowadził największe nieszczęście — komunizm. To właśnie Lenin zwykł mówić: „niech zginie nawet dziewięćdziesiąt procent Rosjan, ważne, by te dziesięć doczekało światowej rewolucji”. Gdyby nie fakt, że ten tekst został pierwotnie opublikowany jesienią 1939 roku, po jego lekturze byłbym gotów przypuszczać, że to jakaś powojenna układanka. Zbyt wiele z tych stalinowskich planów się wypełniło. Czy to satanizm?

I ta porażająca nienawiść do Polski.

* * *

Jest tylko jeden wniosek, a raczej podsumowanie tego, co wcześniej napisałem: to może banalne stwierdzenie, ale profesor Afanasjew jest rosyjskim uczonym. Wybitnym uczonym. Współautorzy książki, którą powyżej wykorzystałem, to również rosyjscy uczeni. Myślę, że akurat to jest najważniejsze. Owszem, większość Rosjan popiera dziś Putina i jego politykę, większość Rosjan wciąż kultywuje przekonania rodem ze stalinowskiej historiografii — to stary problem żywotności mitu — większość, ale nie wszyscy. Ci „nie wszyscy” to nasza szansa na normalną Rosję: pojednamy się w Duchu i w Prawdzie. Potrzebujemy jej przecież — tej tragicznej Rosji — potrzebuje jej i Europa.

Pierwotna wersja niniejszego tekstu powstała przed kilku już laty. I oto tydzień po tym, gdy napisałem jego szkic, w Moskwie wybuchła bomba. Najpierw jedna, potem druga. Pod gruzami swoich domów zginęły dziesiątki prostych ludzi. Nie pytałem wtedy, kto winien. Pytałem: co dalej? Czy Rosja odnajdzie swoją normalność? Bałem się, że tak bardzo potrzebująca stabilności i spokoju Rosja wynajdzie sobie nowego „wodza”. Wynalazła. Ten wódz, który jak dotąd nie potrafił rozwiązać żadnego z tragicznych rosyjskich problemów, będzie głównym organizatorem i gospodarzem majowych uroczystości rocznicowych w Moskwie. Wódz — spadkobierca tysięcy poległych rosyjskich żołnierzy? Czy wódz — spadkobierca i następca innego wodza i jego siepaczy? Do kogóż w gości jadą światowi liderzy? Do kogo jedzie Prezydent Rzeczypospolitej?

Po latach pracy na Wschodzie wiem na pewno: albo Rosja nawróci się i stanie się chrześcijańska, albo pogrążona w chaosie — jej wodzowie nie podejmą żadnych pozytywnych działań — zagrozi sobie i światu.

Hospody, pomyłuj nas! Pomyłuj niesczastnuju Rassiju!

1 Por. Maria Ferretti, Obrietionnaja identicznost. Nowaja „oficjalnaja istorija” putinskoj Rossiji, w: „Nieprikosnowiennyj zapas”, 4(36)/2004.
2 Op. cit.
3 Wybitny rosyjski historyk. Jeden z duchowych liderów pierestrojki, dziś profesor Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego.
4 Praca zbiorowa pod redakcją J. N. Afanasjewa, Wojna 1939–1945. Dwa podchoda. Czast’ I , Moskwa 1995, artykuł J. N. Afanasjewa, Drugaja wojna: istorija i pamiat’, s. 7.
5 Niestety, to praca z 1995 roku, czyli z czasów już minionych. W dzisiejszej, putinowskiej Rosji, taka książka najpewniej nie mogłaby się ukazać.
6 Op. cit., s. 6.
7 Tamże.
8 Op. cit., s. 7.
9 Patrz: tamże, s. 136–137.
10 W. Churchill, Wtaraja mirowaja wojna, Moskwa 1991, Kn. 1, s. 178.
11 Sto sorok biesied z Mołotowym. Iz dniewnika F. Czujewa, Moskwa 1991, s. 20.
12 Afanasjew, op. cit., s. 11.
13 Op. cit., s. 11–12.
14 Nie potrafiłem użyć słowa prokurator w odniesieniu do tego zbrodniarza.
15 Op. cit., s. 12.
16 Op. cit., artykuł W. Doroszenki, Stalinskaja prowokacija wtoroj mirowoj wojny, s. 73.
17 Op. cit. s. 81.
18 Op. cit., Priłożienije 2, s. 136.
19 Jest to niemal dokładne tłumaczenie tekstu rosyjskiego. Niewątpliwie w tekście jest jakieś niedopowiedzenie.
20 Op. cit., s. 136–137.

Stalina wojny początek
Zdzisław Nowicki

(ur. 17 grudnia 1951 r. w Pile – zm. 6 czerwca 2006 r.) – polski dyplomata, ekonomista, senator I kadencji, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukrai...