Staruszka świeca

Istnieje w moim życiu nurt podskórny, ukryty, mistyczny, niezwykle ważny i rzeczywisty. Podtrzymywany emocjonalną pamięcią i pragnieniem uczestnictwa. Wyznacza go sześć niezwykłych świec. Mają one znaczenie szczególne. Są wyjątkowe, niepodobne do siebie. Pięć z nich podarowano mi w imieniu Jana Pawła II, jedną trzymał w ręce w szczególnej chwili Benedykt XVI.

Pierwsza była kiedyś ogromna. To był woskowy paschał bez ozdób. Dzisiaj została już tylko końcówka, ale ma ona swoją wartość, jest znakiem i symbolem Ducha, który zstąpił na młodzież całego świata i nią wstrząsnął. Młodzież odpowiedziała pieśnią.

Zaangażowany po uszy w przygotowania do VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie w roku 1991, po nabożeństwie z Ojcem Świętym zabrałem ukradkiem ogromną świecę paschalną, którą niosła w procesji symboli nasza studentka Kasia Jasicka. Można ją zobaczyć na wielu zdjęciach, blondynkę w białym sweterku niosącą ogromną świecę – szła po schodach jasnogórskiego podium obok czarnoskórego chłopaka z Afryki. Kasia jest dziś mężatką, matką trójki dzieci – nie zerwała kontaktów z duszpasterstwem.

Świeca niesiona przez Kasię płonęła wieczorem 14 i w ciągu dnia, 15 sierpnia 1991 roku na szczycie Jasnej Góry. Po nabożeństwie leżała rozmiękła, jakby zmęczona obok ołtarza – kazałem więc ją stamtąd zabrać i spakować razem z naszymi rzeczami. Zabrałem ją potem na Jamną do powstającego tam ośrodka naszego duszpasterstwa, gdzie przez długi czas płonęła w naszej kaplicy i przypominała tamte cudowne chwile, kiedy to Ojciec Święty, wyciągnąwszy nad nami ręce, bierzmował młodzież całego świata. To z tego bierzmowania i z dojrzałości z niego wynikającej narodziła się Jamna, a później Lednica. Dwa symboliczne miejsca będące owocem naszego duszpasterstwa. Jamna to przepiękne miejsce w górach poświęcone Matce Bożej Niezawodnej Nadziei, Lednica to jezioro, u źródeł chrzcielnych Polski. Ile razy spojrzałem na tę świecę, wspominałem morze wzniesionych rąk falujące w rytm pieśni Abba, Ojcze!

Niedopalona końcówka tej świecy jest na Jamnej znakiem i pamiątką tamtych chwil, będących swoistego rodzaju kulminacją i świętem pokolenia JP II. W blasku tej świecy przeżywaliśmy nasz entuzjazm bycia z Janem Pawłem II przy Maryi i Chrystusie. Zaniechałem jej dalszego palenia. Już wiem, że musi się znaleźć w muzeum Jana Pawła II nad Lednicą. Ale któż dzisiaj uwierzy staruszce świecy, że była naocznym świadkiem bierzmowania młodzieży świata i pierwszego od czasów napoleońskich spotkania młodzieży Wschodu i Zachodu?

Druga świeca też ma swoją osobliwą wymowę i historię. Otóż w trakcie liturgii VI Światowego Dnia Młodzieży Ojciec Święty posyłał młodych z każdego kontynentu na cały świat, wręczając im długie, cienkie, białe świece. W imieniu Europy wyznaczona została dziewczyna z Krakowa, o ile dobrze pamiętam, miała na imię Kasia i studiowała italianistykę. Pragnąłem mieć tę świecę jako znak i symbol przyszłej ewangelizacji, młodości Kościoła. Nawet się denerwowałem, że to nie ktoś z naszej młodzieży, zaangażowanej w przygotowania i przebieg Światowego Dnia Młodzieży, otrzymał tę apostolską świecę przyszłości.

Zapomniałem już o Kasi i świecy, aż tu nagle ktoś mi powiedział, że Kasia z Krakowa poszukuje ze mną kontaktu. Po jakimś czasie ktoś inny przywiózł mi z Krakowa tę długą, białą świecę, nietkniętą, nienadpaloną. Poznałem ją. To ta sama, którą Ojciec Święty Jan Paweł II dawał młodzieży jako znak i symbol nowej ewangelizacji świata. Rzuciłem się na nią i żeby nikt jej nie złamał, głęboko schowałem. Ale jak to bywa w takich przypadkach, nurt życia mną zawładnął, a papieska świeca przeleżała bezpiecznie za szafą z książkami, aż pewnego dnia podczas generalnego sprzątania wypłynęła na wierzch. Jakaż radość, jakież wzruszenie. Trzeba było trochę czasu, aby wzrosła nasza świadomość i abyśmy znaleźli właściwe miejsce dla tego znaku przekazanego Kasi z Krakowa, a ściślej młodzieży Europy jako symbol nowej ewangelizacji i nowego zasiewu Słowa Życia. Oczywiście, że znajdzie swoje miejsce w kaplicy Jana Pawła II nad Lednicą.

 Jest wreszcie i trzecia świeca. Trzymał ją w dłoniach 27 maja 2006 roku Ojciec Święty Benedykt XVI podczas wspaniałego spotkania z polską młodzieżą na Błoniach Krakowskich. Podobnie jak podczas VI Światowego Dnia Młodzieży, kiedy to płomieniowi świecy towarzyszyła nasza pieśń Abba Ojcze!, tak ponad pół roku temu płomieniowi tej świecy towarzyszyła inna nasza pieśń: Nie lękajcie się, nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Ta świeca trafiła do moich rąk tuż po skończonym spotkaniu.

Jakiś ciąg i wewnętrzna spójność łączy te płomienie trzymane w rękach kochanego Ojca Świętego Jana Pawła II z tą świecą, jakże symboliczną, trzymaną w ręku przez jego następcę Benedykta XVI pośród entuzjazmu polskiej młodzieży.

Opisywanym dotąd, towarzyszą dyskretnie trzy inne. Jedną, niezwykle ozdobną z herbem Jana Pawła II i rzeźbą Matki Bożej, przekazał mi ksiądz Stanisław Dziwisz do naszego domu na Jamnej. Pamiętam, jak wiozłem ją ostrożnie w samolocie w specjalnym opakowaniu, aby jej nie uszkodzić. Przez lata była ozdobą kaplicy na Jamnej.

Druga, mniej ozdobna, ale za to o wiele dłuższa, jest już nadpalona. Otrzymałem ją wraz z drewnianym krzyżem, kiedy rozpoczynałem spotkania lednickie w maju 1997 roku, i płonęła podczas każdego z nich.

Wreszcie trzecia, najzwyklejsza i najcieńsza, z plastikową osłoną. Trzymał ją w swoich dłoniach Ojciec Święty Jan Paweł II w Wigilię Zesłania Ducha Świętego na Placu Świętego Piotra. Wyjmując tę świecę z rąk Ojca Świętego, ksiądz prałat Konrad Krajewski przekazał ją mi, ponieważ siedziałem w pobliżu w pierwszym rzędzie. Zawieziona do domu na Jamną zawieruszyła się, ale przed chwilą zadzwonił ojciec Andrzej, że właśnie się znalazła.

Może jestem śmieszny i zabobonny. Mam jednakże sześć świec obrośniętych szczególnym znaczeniem. Wewnętrzny nurt, jaki te świece wyznaczają, jest nurtem apostolskiej wierności, gorliwości i entuzjazmu. Świeca z VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie prawie doszczętnie już spłonęła, ale inne są dopiero nadpalone, a niektóre w ogóle nietknięte przez ogień. To wszystko jeszcze przede mną. Trzeba będzie je pewnego dnia zapalić. Wszystkie trafią do kaplicy Jana Pawła II nad Lednicą. Zapłoną jako odpowiedź Temu, który nam zaufał.

Staruszka świeca
Jan Góra OP

(ur. 8 lutego 1948 w Prudniku – zm. 21 grudnia 2015 w Poznaniu) – Jan Wojciech Góra OP, dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, spowiednik, prozaik, twórca i animator, organizator Dni Prymasowskich w Prudniku i Ogólnopolskiego Spotka...