fot. FELIPE P. LIMA RIZO

Świadek i sługa

Gdybym miał użyć triady dla opisania sakramentu pojednania, powiedziałbym tak: Oto Chrystus i ty, ja jestem tu jako trzeci i mam nadzieję, że nie będę wam za bardzo przeszkadzał.Kiedy siadam do pisania tego tekstu, z pamięci wyłaniają się dwa wspomnienia. Byłem studentem dominikańskim w Krakowie, a moim spowiednikiem przez dłuższy czas był ojciec Jan Andrzej Kłoczowski. Ponieważ nie należał do „etatowych” spowiedników braci studentów i nie dyżurował w naszej kaplicy, należało za każdym razem umówić się z nim na spowiedź. Pamiętam gromkie „Tak!”, które odzywało się zza drzwi, kiedy nieśmiało pukałem. W celi zawalonej książkami przy biurku siedział ojciec Jan i na widok penitenta reagował zawsze w podobny sposób: „Znowu?! Nie grzeszyć! Jakby się nie grzeszyło, toby się potem spowiednikowi głowy nie zawracało!”. M
Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 03, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść