Świętość dana i zadana

Świętość dana i zadana

Złota legenda Jakuba de Voragine chodzi za mną od dzieciństwa. Najpierw dlatego, że była przedmiotem rodzinnej dumy. Zajmował się nią i przygotował do wydania mój wuj prof. Marian Plezia, a tłumaczyła ciotka Janka, jego żona. Potem dlatego, że była to pięknie wydana książka, prawdopodobnie pierwsza najładniej wydana książka po wojnie. Mieliśmy taką w domu, próbowałem ją czytać, ale niewiele z tego czytania wychodziło. Złota legenda okazywała się lekturą dość uciążliwą i nużącą.

Wróciłem do niej po latach, w czasie pisania swojego doktoratu, usiłując odczytać zawarte tam wyobrażenia o biskupach w średniowieczu. Wtedy dopiero odkryłem w niej bardzo wiele piękna i szczegółów ważnych dla zrozumienia całego szeregu zjawisk historycznych. Była to jedna z najbardziej wpływowych książek średniowiecza, podręcznik kaznodziejów traktujący o powszechnym powołaniu do świętości, usiłujący zachęcić czytelników i słuchaczy do naśladowania świętych.

Zostało Ci jeszcze 77% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się