Tam gdzie ego, tam i śmierć

W dzisiejszych czasach to kapitalizm korporacyjny uczy ludzi, kiedy ich życie jest w pełni udane i godne zazdrości. A udane życie jest wtedy, gdy ma się odpowiednią liczbę „cennych i pięknych” przedmiotów oraz mnóstwo ekscytujących przeżyć. I tego właśnie ludzie szukają: przeżyć.

Marcin Żyła: W obrębie jakich pojęć poruszamy się rozmawiając o radykalizmie duchowym?

Bartłomiej Dobroczyński: Doświadczenia każdego człowieka są niepowtarzalne, indywidualne. Poczynając od pewnego poziomu intymności o pewnych rzeczach nie da się mówić bo te, jak pisał Jaspers, są zniekształcane już w samej wypowiedzi. Niestety, w duchowości – podobnie jak w erotyce – ludzi najczęściej pociąga coś, co dla tych, którzy się na niej znają, jest z reguły drugorzędne. Nie interesują się natomiast rzeczami, które są rzeczywiście istotne. To więc, czego się obawiam podczas rozmowy na ten temat, to niewłaściwe zrozumienie.

Tradycja rzymskokatolicka akcentuje najczęściej radykalizm werbalny. W naszej strefie kulturowej uważa się zwykle, że radykalny duchowo jest ktoś, kto się w taki sposób wypowiada. Katolicy od małego dziecka są przyzwyczajani przede wszystkim do określonego zestawu mniemań i poglądów – np. „Bóg jest w Trójcy Jedyny” – oraz pewnych zachowań etycznych. Poznawcze i empiryczne aspekty religii są natomiast wyraźnie niedowartościowane. Nie zachęca się przecież dzieci do poszukiwania na własną rękę doświadczeń religijnych czy mistycznych, ani do kontaktowania się z Bogiem inaczej jak poprzez modlitwę, spowiedź i komunię – w których walor fenomenologiczny, doznaniowy nie jest ani pierwszorzędny, ani specjalnie eksponowany.

Zostało Ci jeszcze 91% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się