Telefon ciągle dzwoni
fot. daniele colucci

Był poetą. Ale przede wszystkim był księdzem. Odprawiał msze, nabożeństwa różańcowe, majowe, ani jednego nie opuścił. I spowiadał... Nawet w ostatnich latach. Miał już problemy z chodzeniem, ale przychodził i czekał w konfesjonale.

To ostatni wiersz księdza Jana. Nie miał już siły pisać. Podyktował go kilka godzin przed śmiercią.

Zostało Ci jeszcze 97% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się