Telefon odbieram bez obaw
fot. bob van aubel

W prowincji jest nas obecnie 450. Za mojej kadencji, czyli przez ostatnie siedem lat, odeszło kilku braci kapłanów - średnio jeden rocznie. To nie jest dużo, choć oczywiście każde odejście to o jedno za dużo.

Katarzyna Kolska: O odejściu ojca Jacka Krzysztofowicza z zakonu dominikanów pisały i mówiły przez kilka tygodni niemal wszystkie media: od brukowców po poważne, opiniotwórcze tytuły. Ojciec milczał. Prowincjał zakonu nie miał nic do powiedzenia na ten temat?

Krzysztof Popławski OP: Odejście ojca Jacka wydarzyło się w konkretnym momencie, ale ma też swoją historię – nikt nie odchodzi z zakonu nagle. Jako przełożony wiem o wielu sprawach, o których nie mogę i nie chcę mówić. Dlatego uznałem, że nie powinienem się wypowiadać od razu – pośpiech w komentowaniu zwykle sprawia, że mówi się wiele niepotrzebnych zdań.

Bracia z zakonu nie byli tak powściągliwi. Niektórzy się wypowiedzieli, i to dość ostro.

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się