Teologia czasu wolnego
fot. vinicius wiesehofer / UNSPLASH.COM

Teologia czasu wolnego

Na początku lat 90. ubiegłego wieku pewien zacny ksiądz profesor stwierdził, że przyszłość należy do teologii zabawy. Był przekonany, że dzięki postępowi technicznemu ludzie będą mieli coraz więcej wolnego czasu m.in. na hobby czy zabawę. Zagospodarowanie go stanie się zatem ważkim pytaniem, także dla teologów. No cóż! Z perspektywy 2012 roku możemy powiedzieć, że profesor głęboko się mylił.

Paradoks polega na tym, że mimo wielu udogodnień i wszechobecnej komputeryzacji mamy coraz mniej czasu. Ludzie są zaganiani. W pracy siedzą długo, wielu „spontanicznie” zostaje po godzinach. Papierów, dokumentów, administracji i biurokracji coraz więcej. Kiedyś znalazłem pełne plany budowy jezuickiego Domu Pisarzy na Rakowieckiej z lat 30. ubiegłego wieku. Był to plik o grubości jednego centymetra. Dziś analogiczne plany zajmują wiele tomów. A budowy bywają mniej udane niż te sprzed wojny. Mamy coraz mniej czasu dla rzeczywistych (nie wirtualnych) przyjaciół, dla rodziny. Kiedyś można było wpaść do kogoś ot tak, bez żadnego umawiania się (nie tylko nie było komórek, ale nawet mało kto miał telefon). Dziś jest to raczej nie do pomyślenia, bo wiadomo – każdy jest zajęty. Wiele młodych małżeństw twierdzi, że nie mają czasu na dziecko, a jeśli już trochę czasu znajdą, to najwyżej na jedną pociechę. Przecież trzeba się dorabiać, a dzieci nie tylko kosztują, ale i zabierają resztki czasu, którego i tak nie mamy, a coś się nam od życia należy…

Zostało Ci jeszcze 68% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się