This is Oxford

This is Oxford

Spacerując po Oksfordzie, człowiek na każdym kroku natyka się na ślady chrześcijańskiej przeszłości tego miasta. Może oglądać ambonę, z której głosił kazania błogosławiony Duns Szkot, może zastukać do drzwi celi, w której mieszkał jako wikary Henry John Newman, może wędrować tymi samymi ścieżkami, którymi spacerowali niegdyś, prowadząc długie dyskusje o Bogu, J.R.R. Tolkien i C.S. Lewis, może wreszcie wejść na wieżę któregoś z kościołów i podziwiać gotycki pejzaż miasta, w którym znajduje się ponad 80 świątyń chrześcijańskich.

I oto w tym właśnie Oksfordzie radni miejscy podjęli decyzję, by zrezygnować ze świąt Bożego Narodzenia, a zamiast nich obchodzić Zimowy Festiwal Światła (Winter Light Festival). Ich zdaniem, obecne święto jest „za bardzo chrześcijańskie”, a jego celebrowanie może obrazić uczucia religijne reprezentantów innych wyznań. Oczywiście, przedstawicieli innych religii nie zapytano o zdanie, bo najgoręcej przeciw decyzji władz Oksfordu zaprotestowali miejscowi muzułmanie i Żydzi: mułła Sabira Husajn Mirza i rabin Eli Bracknell. Obaj uznali, że to zamach na brytyjską tożsamość.

Przechadzając się malowniczymi uliczkami Oksfordu, nie mogłem się uwolnić od rozpamiętywania innego zdarzenia, które miało miejsce niedawno. Na Górze Błogosławieństw w Ziemi Świętej odbywały się rekolekcje dla księży katolickich. Po tygodniu słuchania słowa Bożego zostali rozesłani jako wędrowni katechiści po całej Europie. Mieli postępować podobnie, jak apostołowie rozesłani przez Jezusa i opisani przez ewangelistów. Tamci chodzili po dwóch, od wsi do wsi, z miasta do miasta, głosząc kerygmat, czyli orędzie zbawcze. Nie mieli pieniędzy, odzieży na zmianę ani gwarancji noclegu. Jedli to, czym ich częstowano; spali tam, gdzie ich goszczono – oczywiście jeśli w ogóle chciano słuchać ich słów. Nie zostawali u nikogo dłużej niż przez dzień i następnego udawali się dalej.

Prawie dwa tysiące lat później z Ziemi Świętej zostało rozesłanych w podobny sposób ponad sto par kapłanów. Nie mieli pieniędzy, kart kredytowych, zapasowych ubrań czy prowiantu – jedynie Biblię i dwa bilety lotnicze: pierwszy do jakiegoś wylosowanego miasta w Europie; drugi, powrotny, na za tydzień.

Po siedmiu dniach wrócili i dzielili się swoimi wrażeniami. Już ich wygląd fizyczny zdradzał, że mieli zupełnie odmienne doświadczenia. Ci, którzy wrócili z Europy Wschodniej, przytyli nawet po pięć kilo. Księża wędrujący po miastach Ukrainy opowiadali, że wszędzie przyjmowano ich z otwartymi rękoma, byli podejmowani niczym królowie, karmieni najlepszymi potrawami, a ludzie spragnieni ich słów nie chcieli wypuścić ich z domów.

Ci, którzy wrócili z Europy Zachodniej, byli z kolei zaniedbani, przemęczeni i niedożywieni. Rzadko spotykali kogoś, kto chciał ich słuchać i przyjąć u siebie. W najgorszym stanie znajdowała się para księży, których wysłano do Oksfordu. Przez tydzień starali się od rana do wieczora głosić ewangelię, ale nie spotkali otwartych uszu ani otwartych drzwi. Wszystkie noce musieli spędzić na ławkach w parku, a żywili się resztkami jedzenia wygrzebanymi ze śmietników. Wrócili do Izraela wycieńczeni fizycznie.

O tym właśnie rozmyślałem, spacerując po zamożnym i sytym Oksfordzie.

This is Oxford
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów.W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...