„Kochane Lato z Radiem, już nie mogę, więc piszę…”. Każdy nosi w sercu jakieś wakacyjne przygody i każdy musi je kiedyś opowiedzieć. Ja też opowiem. Trzy. Bo piosenka Kabaretu OT.TO miała trzy zwrotki, a poza tym jezuici zawsze mówią o trzech rzeczach. Z moim przyjacielem Zbyszkiem robiliśmy zakupy na rynku w Pasymiu. Weszliśmy do sklepu rybnego, bo świeża rybka z mazurskich jezior aż się prosiła na piątkowy obiad. „Dzień dobry” – powiedzieliśmy radośnie. Chyba zbyt radośnie. Pani ekspedientka – odwrócona do nas tyłem – nijak nie zareagowała na nasze wejście. Oglądając wyłożone ryby, rozmawialiśmy więc między sobą, a pani – wciąż odwrócona tyłem – nawet nie drgnęła. W końcu spytałem: „Przepraszam, a pani to się do nas odezwie?”. Pani bardzo powoli odwróciła się ku nam, po czym wolno i wyraźnie powiedziała: „Nie chce mi s
Zostało Ci jeszcze 84% artykułu