To tylko serial

Choćbyśmy bez końca powtarzali, że to marny produkt kultury masowej, ludzie i tak będą oglądać telewizję i fascynować się filmowymi bohaterami.

Gdy na początku lat 90. ubiegłego wieku przez polskie kina przechodził w atmosferze zachwytów i euforii głośny obraz Jonathana Demme Milczenie owiec, wielu krytyków zwracało uwagę na intrygujące zjawisko, jakim była fascynacja i niezwykle entuzjastyczna reakcja widzów na ekranowe zło. Jak to jest? – pytano. W jakim stopniu widz jest uzależniony od filmowych postaci, w jakim stopniu im pobłaża, zwłaszcza wtedy gdy te zręcznie go uwodzą, dając mu poczucie bezpieczeństwa i własnej wyjątkowości w podglądaniu zachowań dwuznacznych moralnie?

Zostało Ci jeszcze 93% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się