Trzy przyjścia Jezusa
fot. mae mu / UNSPLASH.COM

Trzy przyjścia Jezusa

Wcielenie Syna Bożego jest wydarzeniem tak niepowtarzalnym i wyjątkowym, jak tylko wyjątek może być odosobnionym przypadkiem. Nie sposób myśleć o nim bez zawrotu głowy.

Użyjmy wyobraźni. Niech przeniesie nas do pogrążonej w mroku romańskiej świątyni. Rozświetla ją jedynie blask świec. Wokół ksiąg zebrali się mnisi. Głębokim głosem wyśpiewują kolejne wersety introitu – pieśni na rozpoczęcie mszy. Śpiewają bez pośpiechu, prawie deklamując słowa Psalmu 2. Zaczęła się pasterka. Pierwsza z trzech mszy, które w ciągu tej doby odprawi klasztorna wspólnota. Nie będą śpiewać kolęd. Nie pójdą obejrzeć żłóbka. Nie znajdą prezentów pod choinką. Dźwięk majestatycznie rozchodzi się po pustym kościele, odbija się od ścian. Nikt poza mnichami nie słucha ich śpiewu. W świątyni opactwa zebrali się wyłącznie jego mieszkańcy. Asysta wraz z kapłanem podchodzi do stopni ołtarza. Pochyleni odmawiają akt pokuty. Nigdzie się nie spieszą. Na liturgii godzin powoli będzie mijała noc, aż zabłyśnie późny zimowy świt. Czas na śniadanie i chwilę odpoczynku, by zaraz wrócić do kościoła i odśpiewać kolejne nabożeństwa i mszę. Cały dzień będzie przebiegał w podobnym schemacie: modlitwa utkana z melodii, psalmów i poezji świętych ojców, posiłek, chwila odpoczynku i ponownie spokojny głos wypowiadający śpiewem słowa Pisma Świętego. Cisza i Słowo. Oto mnisze święta Bożego Narodzenia.

Co się świętuje?

Zostało Ci jeszcze 89% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się