Trzy rzeźby Antoniego Rząsy
fot. spacex

Trzy rzeźby Antoniego Rząsy

Powiedzieć, że Antoni Rząsa rozminął się z Kościołem, to nic nie powiedzieć, gdyż to Kościół rozminął się z rzeźbiarzem, a mówiąc dokładniej, nie dał Rząsie możliwości zapoznania się z Kościołem.

Dom stał na wzgórzu, potem były maliny i w tych malinach ja zawsze był” (RzP, s. 8)1 – wspomina Antoni Rząsa. „Co miałem oznaczone do roboty, to to zrobiłem, jeśli chodzi o dom, a resztę to ja zawsze w tych malinach sobie rzeźbił i nawet rodzina była zadowolona, bo wiedzieli, gdzie jestem” (RzP, s. 9). Pewnego razu „ojciec kupił na opał materiał trzy grube brzozy, które od dołu miały grubą, mięsistą korę, z ciekawości zacząłem ją strugać, cięła się dobrze, miała bzowo-zielony kolor, nie była łupliwa i sam dziś nie wiem, dlaczego zacząłem z tej kory robić ptaszka, robiło mi się dobrze, ptaszek wyszedł pięknie. Zacząłem robić następne, pilnie w naturze obserwując ich budowę. Po ptaszkach próbowałem robić zwierzęta, jak króliki, kozy, koniki, jedne koty mi nie wychodziły” (RzP, s. 11).

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się