Tylko kochaj
fot. great cocktails

Pamiętam jednego z braci duszpasterzy, który się zastanawiał, czy warto robić spotkanie dla pięciu osób, i moje zdziwienie, że przecież chodzi o każdego człowieka z osobna, a nie o grupę, choćby nie wiem jak wielką.

Mimo że nigdy nie byłem duszpasterzem akademickim (zajmowałem się między innymi młodzieżą szkół średnich), to z racji pełnionej nie tak dawno funkcji prowincjała, czyli tego, który widział braci w działaniu w szerszej skali, mogę spróbować coś powiedzieć na temat duszpasterstw akademickich. Właściwie mógłbym powtórzyć mniej więcej to samo, co napisał mój młodszy współbrat ojciec Janusz Pyda, co w sumie dobrze świadczy o dominikańskim współmyśleniu między pokoleniami na ten temat. Moją wypowiedź można potraktować jako przedłużenie (czasem uzupełnienie) tego, o czym pisał ojciec Janusz.

Życiodajny kryzys

Zostało Ci jeszcze 90% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

||
Wyczyść

Zaloguj się