Wiara kontra katecheza

Wiara kontra katecheza

Niedawno pewna znajoma opowiedziała mi o zdarzeniu, które przytrafiło się jej synkowi w przedszkolu. Otóż dzieci uczone były recytowania z pamięci Katechizmu małego Polaka Władysława Bełzy zaczynającego się od słów: „Kto ty jesteś? Polak mały”. Kiedy doszło do finału wiersza, syn owej znajomej, na pytanie: „A w co wierzysz?”, odpowiedział: „W Boga wierzę”. Przedszkolanka skorygowała go, prosząc, by powiedział: „W Polskę wierzę”. Malec jednak uparcie powtarzał: „W Boga wierzę”. Wychowawczyni perswadowała: „Nie możesz mówić, że wierzysz w Boga; musisz powiedzieć, że wierzysz w Polskę”. Dziecko nie dało się jednak przekonać. Nie pomogły groźby ani stanie w kącie. Chłopak, pytany co jakiś czas, czy wierzy w Polskę, odpowiadał niezmiennie, że wierzy w Boga, wprowadzając przedszkolankę w stan coraz większej irytacji.

Nie byłoby może w tym zdarzeniu niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że przedszkole, do którego uczęszczał syn mojej znajomej, było katolickie, wspomniana zaś wychowawczyni to siostra zakonna. Przez pewien czas byłem skłonny uważać ten incydent nie tylko za anegdotyczny, lecz również odosobniony. Do czasu jednak.

Któregoś dnia moja córka wróciła podenerwowana ze szkoły i opowiedziała, że posprzeczała się z księdzem katechetą. Rzecz działa się wkrótce po śmierci Jana Pawła II i dzieci na lekcji religii rozmawiały właśnie o Papieżu. Katecheta przekonywał ich, że Karol Wojtyła przyjął imię Jan Paweł, gdyż spośród jego poprzedników Jan XXIII był wesoły, Paweł VI zaś poważny, natomiast nasz Papież chciał być zarazem i wesoły, i poważny. Być może jest to dobry przekaz dla trzylatków, jednak zdecydowanie poniżej poziomu dzieci w wieku lat jedenastu.

Moja córka wstała wówczas i przeciwstawiła sobie dwie agonie, które odbywały się w tamtych dniach niemal na oczach całego świata – chodziło o zagłodzenie na śmierć sparaliżowanej Amerykanki Terri Schiavo oraz umieranie Ojca Świętego. Kiedy obserwowałem córkę w tych dniach, widziałem, że bardziej przeżywa śmierć unieruchomionej kobiety w USA niż odchodzenie Papieża. Śledziła pilnie wszystkie doniesienia w radiu i telewizji, które mówiły o skazaniu na śmierć głodową Amerykanki. Nie mogła pogodzić się z tym, że mąż wydaje wyrok na własną żonę. Pytała, dlaczego świat nic nie robi, by ratować niewinną kobietę. Codziennie z własnej woli modliła się za Terri Schiavo.

Ksiądz ofuknął ją, że bez sensu porównuje te dwa przypadki. Stwierdził, że zamordowanie bezbronnej inwalidki (oczywiście nie użył dokładnie tego sformułowania, wyraził się bardziej eufemistycznie) było aktem miłosierdzia, godnym nie potępienia, lecz uznania, gdyż położyło kres cierpieniom owej kobiety. Właściwie to mąż ją uszczęśliwił, gdyż „po tamtej stronie” na pewno będzie jej lepiej.

Skutek był taki, że pozostałe dzieci w klasie przychyliły się do zdania księdza, choć niektóre z nich wcześniej myślały podobnie, jak moja córka. Same zresztą mówiły jej: „Przecież ksiądz powiedział, że to było dobre. Nie jesteś księdzem. Myślisz, że wiesz lepiej od niego, co jest dobre dla Kościoła, a co złe?”.

Być może wpajanie nieufności do kapłanów katolickich nie jest najlepszym sposobem na chrześcijańskie wychowanie dzieci, ale w tym przypadku nie pozostało mi nic innego. Wkrótce potem znów musiałem pogłębiać podejrzliwość córki wobec katechety, gdy przekonywałem ją, że Abraham nie miał wcale zwidów czy halucynacji – jak sugerował ksiądz – ale rzeczywiście słyszał głos Boga. Duchowny bowiem opowiadał dzieciom, że to niemożliwe, by ofiara Izaaka mogła pochodzić z Bożej inspiracji, bo cóż to byłby za Bóg, który żądałby ofiary z syna.

Na szczęście rok szkolny się kończy, a ksiądz przechodzi na emeryturę. Zastanawiam się jednak, w jakim stopniu jego zachowanie ilustruje szersze zjawisko. Czyżby czekały nas czasy, w których trzeba będzie dzieciom zabronić chodzenia na lekcje religii, żeby ocalić ich wiarę?

Wiara kontra katecheza
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów. W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...