Włoska prognoza pogody

Były ostatnie ciepłe dni, nie tylko astronomicznie. Znów miała ochłodzić się atmosfera społeczna. Wkrótce znów miały zacząć rosnąć liczby, wszyscy się spodziewali, że jesień będzie groźna. Zaryzykowałam więc, wsiadłam do samolotu. Żeby sobie przypomnieć po miesiącach niebycia tam, jak to jest – w świecie, w zagranicznym powietrzu, w aurze inności, zawsze dla mnie ciekawej, zawsze karmiącej. Mundurowy sprawdził mi na lotnisku temperaturę, poza tym było jak zawsze, tylko bez kolejek. Kilka godzin później, w późnym popołudniowym słońcu, pod złotawo-błękitnym niebem Pizy wspinałam się po schodach Krzywej Wieży, trochę się dziwiąc, że jest naprawdę piękna, i głośno się śmiejąc, bo wejście na nią, na przekór ściągającej na boki grawitacji, nastręcza trudności, jakie pamiętam z wesołych miasteczek. Wystarczy zaburzyć równowagę, żeby pojawił się uśmiech i to radosne zdumienie: Ej, coś tu jest nie tak! Niewinność zabawy w zachwianie i przesunięcie środka ciężkości zaklęta jest w przekonaniu, że dziwaczność tego uczucia za chwil
Zostało Ci jeszcze 79% artykułu