Wschodnia religia misteryjna

Wschodnia religia misteryjna

Uczestniczyłem niedawno za granicą w mszy świętej odprawianej w obrządku ormiańskim. Przed Podniesieniem kapłan zdjął z nóg obuwie i podczas Przeistoczenia stał bez butów. Niczym Mojżesz przed krzewem gorejącym, przejęty bojaźnią i drżeniem. Tak jak dla Mojżesza ziemia, po której stąpał, była święta, tak dla ormiańskiego duchownego święty był ten moment, w którym mógł dotykać samego Boga, gdy Ten wchodzi w materię.

W Kościele asyryjskim kapłan ma przymocowane do palców dłoni małe dzwoneczki, które wydają dźwięk w momencie epiklezy, czyli zstąpienia Ducha Świętego na chleb i wino.

Ta symbolika liturgiczna w Kościołach wschodnich ma uwydatnić obecność rzeczywistości nadprzyrodzonej – pomóc celebrować ów moment, w którym następuje wkroczenie wieczności w czas doczesny. Taka jest zresztą rola symbolu – to widzialny znak, który wskazuje na kryjącą się za nim niewidzialną rzeczywistość.

W Moskwie rozmawiałem w prawosławnymi teologami, którzy – używając języka dyplomatycznego – porównywali świątynię do ambasady. Jej głównym atrybutem jest eksterytorialność. Ambasada to kawałek jednego kraju na terytorium drugiego. Obowiązują na nim inne prawa, inny język, inne zwyczaje niż dookoła. Świątynia więc to jakby ambasada Królestwa Niebieskiego w rzeczywistości ziemskiej. Taki kawałek Nieba na Ziemi. Dlatego wnętrze cerkwi wygląda inaczej niż to, co się rozpościera za jej murami. Tutaj mówi się innym językiem – nieużywanym na co dzień starocerkiewnosłowiańskim, dominują inne kolory – złoto na błyszczących ikonostasach, czuć inne zapachy – woń palonego kadzidła i wosku ze świec. Podczas Eucharystii świątynia zapełnia się nie tylko istotami widzialnymi, lecz także niewidzialnymi. Kiedy śpiewamy Hosanna, robimy to wspólnie z chórami aniołów, przyłączając nasze głosy do ich głosów.

Wydaje się, że dzisiaj wielu katolików zagubiło gdzieś ów mistyczny wymiar Eucharystii. Dla niektórych najważniejsza podczas mszy jest homilia traktowana jako element pewnej pedagogiki moralnej. Tymczasem Eucharystia to misterium. Misterion w języku greckim to tajemnica. Biorąc udział we Mszy, uczestniczymy w tajemnicy. Ojciec Pio mówił, że jest to największa tajemnica na świecie, do jakiej może być dopuszczony człowiek.

Jan Paweł II często powtarzał, że Kościół powinien oddychać dwoma płucami: wschodnim i zachodnim. Oznacza to, że katolicy obrządku rzymskiego potrzebują chrześcijan obrządku greckiego, ormiańskiego, koptyjskiego, melchickiego czy malabaryjskiego. Właśnie od Kościołów wschodnich, od ich liturgicznej pobożności, możemy uczyć się, że chrześcijaństwo, które przyszło do nas ze Wschodu, jest religią misteryjną, że w jego centrum znajduje się prawdziwa tajemnica – misterium Eucharystii.

Wschodnia religia misteryjna
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów.W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...