Współczesne przejawy okultyzmu

Współczesne przejawy okultyzmu

Okultyzm to pojęcie, ale i zjawisko kulturowo–społeczne. Nierzadko wzbudza zarówno szczere zainteresowanie, jak i dobitnie artykułowane obrzydzenie. Mówiąc o okultyzmie, trudno nie zauważyć, że jedni zgłębiają to zjawisko na zasadzie „poznania języka wroga”, inni zaś odnajdują w nim całe spektrum słusznych, życiowych wskazówek — w każdym razie uznają je za swoiście wartościowe dla rozwoju człowieka. Dla wielu osób zjawiska z tak zwanej sfery magii (czy okultyzmu) stanowią niezbity dowód na istnienie rzeczywistości, która wykracza poza racjonalne myślenie.

Powszechnie bowiem się uważa, że fenomen ten wiąże się ze sferą ducha, bliżej niesprecyzowanych emocji lub wyraża oryginalny światopogląd. O niewątpliwej „obecności” okultyzmu w naszej rzeczywistości świadczy także wykorzystywanie tego pojęcia w sferze biznesu, na przykład jako hasła reklamowego. Krótko mówiąc, okultyzm elektryzuje ludzką ciekawość, a co za tym idzie, pociąga za sobą kontrowersyjne widzenie rzeczywistości.

Zarysowane w tym tekście stwierdzenia oraz refleksje, choć czerpią z mojego doświadczenia badawczego, nie stanowią zamkniętego rozdziału pod tytułem: „Wszystko o okultyzmie”. Prawda o rzeczywistości, którą badałam jako antropolog podczas ponaddwuletnich obserwacji i rozmów prowadzonych w Polsce i Alzacji 1 nadal pozostaje żywą kwestią. Moi rozmówcy, dzieląc się ze mną swoimi wyobrażeniami o świecie, szukali jednocześnie odpowiedzi na pytanie dotyczące sensu życia. Nie boję się tu powtórzyć za nimi tego nieco patetycznego wyrażenia. Mam bowiem świadomość, że choć brzmi ono niczym często powtarzany slogan, to jednak odsyła nas do bardzo subiektywnego doświadczenia naszej egzystencji, której ciężar i rozmach wymykają się nawet najbardziej wyrafinowanym metaforom. W gruncie rzeczy owi ludzie na swój, indywidualny sposób nie radzili sobie z codziennością. Nic w tym dziwnego, spytać wszak można retorycznie o to, któż z nas nie miewa takich dni, miesięcy a nawet lat bezradności? Moim natomiast udziałem stało się, w dużej mierze, bycie świadkiem ich pewnej życiowej strategii — takiego pojmowania rzeczywistości, które może zagłuszyć strach przed niewiadomą, nierozłącznie związaną z życiowymi wyborami.

W niniejszych rozważaniach postanowiłam skupić się na przedstawieniu modelu postawy światopoglądowej moich rozmówców i uwypuklić dwa typy sądów, które choć wykluczają się wzajemnie, stanowią spójną całość. Określiłam je jako „logika pojęcia okultyzm” i „logika pojęcia Bóg”. Zaproponowana przeze mnie interpretacja wyrasta z analizy tak zwanych „wyobrażeń” zawartych w wypowiedziach moich respondentów. Te osoby, co wydaje się najistotniejsze dla przyjętego tematu, deklarowały związek z religią katolicką i jednoczesne poszukiwanie „nowej filozofii życiowej”. W zaproponowanym modelu funkcjonuje także trzeci element, mianowicie kontekst kulturowy 2, czyli wszelkie zasady, normy, które obowiązują w danej grupie (lub kulturze), oraz codzienne okoliczności wpływające na sposób wartościowania i podejmowania decyzji.

Opis postawy światopoglądowej w antropologicznym ujęciu opiera się na założeniu, że ludzkie sądy o rzeczywistości mają postać względnie trwałych wyobrażeń współkształtowanych przez kontekst kulturowy. Mówiąc innymi słowy, ludzie zwykle wierzą w to, co sami mówią w danej chwili, a swoje wiadomości o świecie w dużej mierze czerpią ze skarbca tak zwanej wiedzy potocznej, na którą składają się wszelkie informacje mające zwykle naturę stereotypów. W interesującym mnie przypadku skupię się jedynie na wykazaniu, że wyobrażenia przejawiają się pod postacią określonych deklaracji (pominę natomiast kwestię ich wpływu na zachowania). Poza tym, szeroko zakrojony znaczeniowo tytuł wymaga kilku słów wstępu. Zanim więc przejdę do przykładów, przybliżę źródła moich informacji oraz wyjaśnię stosowane tu pojęcia.

Źródła, czyli obszar wystąpienia zjawiska: Polska, Alzacja, media

W czasie moich badań w Polsce 3 rozmawiałam z ludźmi żywiącymi wspólne przekonanie, że sam fakt istnienia magii czy też okultyzmu stanowi wystarczający argument potwierdzający istnienie tajemniczej sfery rzeczywistości czy wszechświata, która wymyka się nauce i racjonalnym wyjaśnieniom. Należy zwrócić uwagę, że owo przeświadczenie nie było główną cechą grupy, z którą prowadziłam badania. Zbudowanie części modelu postawy światopoglądowej okazało się możliwe, ponieważ znałam tych ludzi z innych sytuacji, istotnych dla ogólnego celu moich badań.

W Sundgau (Alzacja) zainteresowanie okultyzmem stanowi jeden z wyróżników kulturowych pewnej części populacji zamieszkującej tę malowniczą, choć niedużą część regionu. Moi alzaccy rozmówcy zaznaczali, że wiara „w różne tajemnicze sprawy” 4 od dawna jest obecna w ich otoczeniu. Poza tym spotkałam się z zainteresowaniem pewnym modlitewnikiem Der Geistliche Schild [fr. — Le Bouclier Spirituel], czyli Duchowy puklerz (Duchowa tarcza), który rzekomo miał ułatwiać „praktyki okultystyczne”.

W dużej mierze dobór innych, uzupełniających źródeł 5 zasugerowały mi właśnie same realia badawcze. Trudno nie założyć, że powszechnie stosowane w życiu społecznym hasła „pluralizmu światopoglądowego”, „wolności światopoglądu, słowa, wyznania”, a więc w dużej mierze osiągnięć osiemnastowiecznego liberalizmu, znajdą swe odbicie w sferze komunikacji. Nie jest odkryciem, że większość ilustrowanych gazet, książek o charakterze popularyzatorskim, a nawet polecanych jako „naukowe”, zawiera informacje dotyczące zjawiska, które literatura naukowa określa mianem „okultyzmu i magii”.

Pojęcia niezbędne

Wydaje się oczywiste, że powinnam zacząć od wyjaśnienia, jak rozumiem „okultyzm”. Postanowiłam jednak, że omówię tę kwestię jako ostatnią, ze względu na specyfikę dyscypliny, którą reprezentuję. Biorąc pod uwagę antropologiczny punkt widzenia, najlepiej przybliżę go, rozpoczynając od definicji współczesności (stanowi ona element modelu) oraz przejawów okultyzmu.

Współczesność — jako kontekst

Rozważania o okultyzmie osadziłam we współczesności, którą analizuję tu z dwóch perspektyw. Jako okres przynajmniej od końca lat 90. XX wieku oraz jako zespół poglądów współkształtujących kulturowe tło dla rozwoju fenomenu, co sprowadzałoby się do myśli, że istnieją „ramy kulturowe”, które mogą wpływać na zainteresowanie okultyzmem. W dużej mierze, mówiąc tu o współczesności, wykorzystałam poglądy ludzi, z którymi miałam kontakt w trakcie moich badań. Owe ramy 6 funkcjonują często jako stereotypowy obraz świata. Składają się na niego proste wyobrażenia, stosunkowo schematycznie i co ważne — zrozumiale — opisujące świat. Zasadna wydaje się tu metafora o „obrazach w głowie”, które stanowią źródło wiedzy podręcznej. Niczym swoisty punkt orientacyjny ożywają jako pewniki w starciu z codziennością — to dzięki nim z łatwością możemy odnaleźć się w gąszczu słów i sytuacji, oceniając je w najwłaściwszy dla nas sposób. Ową potoczność, bo o niej tu mowa, traktujemy jako „naturalną i oczywistą” (nie oznacza to jednak, że niewymagającą głębszej refleksji).

W nawiązaniu do głównej idei tekstu wymienię kilka kategorii takich sądów pojawiających się wraz z deklaracjami na temat zainteresowania okultyzmem.

  1. „Wysokopłatna praca w zamian za całkowite poświęcenie swej aktywności” — myślenie w tej kategorii odsłaniało u rozmówców stres i niezadowolenie z przemian w ogólnospołecznym stylu życia.
  2. „Nie istnieją żadne pewniki, dzięki którym człowiek może sobie pomóc w kryzysie, nie ma jedynych, najbardziej wartościowych norm wspólnych dla wszystkich” — w tej kategorii znalazły się stwierdzenia, że współczesny człowiek czuje się zagubiony.
  3. „Religia chrześcijańska jest słaba” — ta grupa sądów sprowadza się do myśli, że wiara nie daje gwarancji szczęścia, bo jest „nieżyciowa”.
  4. „Wolność to »sobiepaństwo«, »życie bez ograniczeń«” — z jednej strony wypowiedzi odsłoniły zadowolenie z tak pojętej wolności, z drugiej jednak niepokój, że całkowita wolność może być zagrożeniem.
  5. „Swoboda obyczajowa to wyraz nowoczesności” — ważnym elementem tej kategorii okazała się wysoka potrzeba społecznej akceptacji u rozmówców.
  6. „Wszystkie światopoglądy są równe” oraz „warto być indywidualistą” — tutaj wypowiedzi koncentrowały się wokół poczucia, że indywidualizm to najlepsza z możliwych postaw życiowych.
  7. „Oprócz Boga istnieją inne, alternatywne rzeczywistości, które wynikły z ewolucji człowieka, np. archetypy pojawiające się jako duchy– –przewodnicy” oraz „otwartość na wszystko i wszystkich” — te kategorie sądów sprowadzają się do wiedzy o naturze świata.

Podsumowując, pragnę zwrócić uwagę, że interpretacje rzeczywistości stanowiące przejaw kontekstu kulturowego wskazują na napięcie towarzyszące współczesnym ludziom. Oto więc istnieje przekonanie, że wszystkie światopoglądy są równie warte, ale i wyobrażenie o słuszności postawy indywidualistycznej, co z kolei pozwala na możliwość wyboru rozmaitych stylów życia (i koncepcji świata). I choć fakt ten pozytywnie wzmacnia „ego” jednostek, jednocześnie wydaje się jakby niewystarczający do złagodzenia rozgoryczenia, które pojawia się, kiedy określona strategia życiowa — upragniony efekt niczym nieskrępowanego wyboru — zawodzi pokładane w niej oczekiwania.

Podkreślam, że nie jest w tym momencie moim zamysłem badanie korelacji między okultyzmem a którąś z tych kategorii, lecz przywołanie dwóch istotnych spraw. Po pierwsze, kategorie te tworzą stereotypową warstwę kultury, a więc łatwo motywują albo tłumaczą potencjalne decyzje. Obecność w przestrzeni komunikacyjnej tego typu haseł wskazuje jedynie na kadr zjawiska, lecz nie przesądza ostatecznie o jego żywotności i popularności. Po drugie, powody, dla których osoby skłaniają się ku światopoglądowi okultystycznemu, okazują się zdecydowanie bogatsze. Wystarczy wymienić choćby czynniki środowiskowe — skomplikowane relacje z rodziną czy też innymi ludźmi (głównie kwestia zachowań).

W kontekście tak rozumianej współczesności uwidocznia się jedynie wąska, deklaratywna, warstwa czynników — być może ważna ze względu na fakt, że ludzka wolność decyzji, choć nadal zasadnicza w kwestii wyboru drogi życiowej, rozwija się i zmienia także w ramach narzuconych przez system norm i znaczeń (kultura).

Przejawy okultyzmu

Posługując się wyrażeniem „przejawy okultyzmu”, mam na myśli rozmaite zespoły znaczeń mających charakter komunikatów: zapisanych, wypowiadanych oraz zachowań. Chodzi tu więc o to, co można by określać mianem „postawy” w kulturze — powrócę jeszcze do tego głównego wątku poprzez ukazanie wybranych przykładów.

Czym jest okultyzm? — synteza definicji

Na zagadnienie okultyzmu spoglądam głównie z perspektywy wypowiedzi moich rozmówców, dotykając także jego funkcjonowania w niektórych obszarach naszego życia społecznego. W podejście antropologiczne bowiem wpisane jest między innymi odkrywanie szerszego sensu słów i zachowań funkcjonujących potocznie (nawykowo) wśród danej społeczności (czy grupy). Dam jednak krótką definicję tego pojęcia.

Rzecz jasna, istnieje wiele prób wytłumaczenia, czym jest okultyzm 7. Zasadniczo jednak można je podzielić na trzy grupy: definicje naukowe, twierdzenia przyjęte przez samych „okultystów” oraz takie, które są osadzone w „duchu chrześcijańskim” 8. Odłóżmy na bok owe zawiłości.

Słowo okultyzm wywodzi się z języka łacińskiego. Przymiotnik occultus oznacza tyle, co „schowany”, „ukryty”, „tajemny”, „niezauważony”; occultum to kryjówka i/lub tajemnica. Przyjmuje się, że okultyzm to wiedza tajemna, gwarantująca dostęp do sił nadprzyrodzonych — paranormalnych i pozwalająca człowiekowi na ich wykorzystanie do konkretnych celów. Przedmiotem tej specyficznej wiedzy jest wiara w istnienie związków między wszystkim na ziemi i w kosmosie/naturze oraz sposoby zawładnięcia tymi relacjami. Brak jawności w procedurze poznania (którą proponuje się na przykład w procesie edukacji) powoduje konieczność zgłębienia arkanów tajemnej wiedzy poprzez „wniknięcie” lub „wtajemniczenie”. Nadmienię tu, że zdecydowanie lepiej udaje się opisać przejawy poznania okultystycznego niż przejście we wspomniane stany „oświecenia” 9.

Przejawy okultyzmu — przykłady

Nadszedł czas, aby powrócić do przedstawienia przykładów przejawów okultyzmu, które jak myślę, można by ująć w trzech, czasami powiązanych ze sobą, aspektach: „hasło”, „postawa aktywna — świadoma” oraz „postawa aktywna — nieświadoma”. Za znamienny należy uznać fakt, że w odczuciu moich respondentów nie istnieje jedna definicja okultyzmu ani zasadnicza cecha różniąca go od magii — stąd często występujący w przytoczonych poniżej wypowiedziach brak rozgraniczenia tych dwóch pojęć.

Okultyzm jako „hasło” — z perspektywy wiedzy rozmówców

Poniższe cytaty wskazują, że znaczenie okultyzmu sprowadzałoby się właściwie do „przekazania światu”, że w życiu nie da się nie zauważyć tajemniczej sfery rzeczywistości, skutecznej i stosunkowo łatwej w praktykowaniu, a mimo to niezbadanej i umykającej twardym regułom naukowego opisu albo stanowiącej część bliżej niesprecyzowanej wiedzy. Okultyzm jako „hasło” to także próby jego zdefiniowania sprawiające wrażenie „bezstronnego stwierdzenia”.

Oto rozmówca jest przekonany, że „z takiej wiedzy tajemnej wróżek korzystają też osoby z życia publicznego, np. politycy” oraz zdaje sobie sprawę, iż „okultyzm to specyficzny zespół praktyk, (…) wybiega on poza logiczny punkt widzenia”. Jednocześnie trapi go pewna wątpliwość: „(…) bo jak wytłumaczyć fakt, że wróżka potrafi opowiedzieć rzeczy z życia, o których nie wiedzą moi najbliżsi?”.

Kolejne dwa przykłady wskazują na potrzebę uporządkowania znaczenia zjawisk tajemnych: „Mówią, że okultyzm to magia zaawansowana, wiedza tajemna, którą można przekazać, lub zwarty system. Czasem jest to zabieg, wiara lub rytuał. Okultyzm oznacza to, co niedostępne, „ukryte”, w przeciwieństwie do nauki. (…) Myślę, że okultyzm to uprawianie magii, czyli synonimu czarów, parapsychologia i psychotronika” lub „(…) ludzie ignorują takie dziedziny wiedzy jak geomancja, spirytyzm, wiedza ezoteryczna czy tarot. Jednocześnie przyznam, że z okultyzmem albo z magią kojarzą mi się takie rekwizyty, jak szklana kula i czarny kot”.

W poniższej wypowiedzi pojawia się natomiast sugestia o użyteczności zjawiska: „Wierzę, że czary mogą pomóc człowiekowi. Czasem można mieć ochotę zrzeszyć się w jakimś towarzystwie typu wolnomularze, choć nie wiadomo, jaka jest jego istota”.

Okultyzm jako „postawa aktywna — świadoma”

W tym przypadku rozmówcy zadeklarowali nie tylko chęć poznania rozmaitych sfer zachowań, które zaliczyli do kategorii „okultyzm”, ale wskazując na sposoby ich praktykowania, często wyrażali tym samym aprobatę dla tego rodzaju aktywności.

Dwie zacytowane niżej wypowiedzi odsłaniają równocześnie przyzwolenie na obecność zjawiska w życiu i zaangażowanie w wykorzystanie go do własnych, poważnych zresztą, celów: „Wierzę w kontakty z siłami nadprzyrodzonymi i ich wpływ na moje życie (…)” oraz „Magia to zupełnie poważna sprawa. Przez odpowiedni zabieg można spowodować określone uczucia — miłość, lub stan — bogactwo. Bywa, że używam do tego białej świecy, którą otacza łańcuszek. Pamiętam też, że użyłam świecy, talerzyka, kartki papieru z odpowiednio zapisanym alfabetem i liczbami, aby przywołać ducha mego kolegi zmarłego śmiercią samobójczą. Pomagały mi w tym osoby, które trzymały nad talerzykiem ręce. Talerzyk drgnął, a wtedy wszyscy wystraszyliśmy się. Szkoda, bo wszystkim zależało, aby poznać przyczynę decyzji o samobójstwie”.

Kiedy indziej rozmówcy wyrażają rodzaj nieco może naiwnej ufności w autentyzm praktyk magiczno–okultystycznych, przyznając jednocześnie, że pozostają one sferą nieprzeniknioną przez ludzki rozum: „Niektórzy widzą w magii i okultyzmie zwykłe kłamstwo. Myślę, że jest to przywoływanie, oprócz duchów, dobrych i złych skutków, a czasem energii pozytywnej lub negatywnej. Wierzę w nią, a jednak czasem w ogóle jej nie rozumiem, zwłaszcza czarnej magii. Czasem magia poprawia samopoczucie, np. takie machanie wahadełkami może pomóc w wyjściu z dołka psychicznego. Nawet wiara w czarnego kota ma swoją moc. W ogóle magia to życie w sposób nierealny” lub „Przyjmuję, że astrologia wypływa na moje życie, bo jest ono zapisane w gwiazdach. Działam według zasad i sposobów, które przynoszą pożądany przeze mnie skutek tylko wtedy, gdy zawiodą wszystkie racjonalne środki. Czasem praktykuję takie postępowanie, które trudno wytłumaczyć. Można je określić jako »praktyki magiczne«. Staram się nawiązywać kontakty z innymi wymiarami, choć wiem, że jest to bezdyskusyjnie sprzeczne z chrześcijaństwem, zwłaszcza, gdy opierają się one na wierzeniach pogańskich”.

Czasem dzieje się i tak, że praktykowanie magii/okultyzmu pociąga za sobą konieczność ukrycia tego faktu, co koliduje z przeczuciem istnienia „czegoś potężnego”, wymykającego się próbie racjonalnego opisu. W tym wypadku zdaje się, że owe odczucie usprawiedliwia określone czynności. „A może magia to praktyczne wykorzystanie okultyzmu? Zajmuję się numerologią i astrologią. Niestety, niektórzy nie chcą się do tego przyznać. Trudno nie odczuć oddziaływania dużego obszaru rzeczywistości, który pozostaje mimo to poza nauką”.

Okultyzm jako „hasło” i „postawa aktywna — świadoma”, czyli reklama oraz marketing

Moi rozmówcy wskazywali także na źródła informacji o okultyzmie. Z ich opinii wynika, że utożsamiają go między innymi z astrologią czy tarotem. Można tu dostrzec i inny aspekt tego pojęcia — jako hasło pociąga za sobą aktywną postawę na płaszczyźnie ekonomicznej (mamy więc do czynienia z powiązaniem przejawów zjawiska, o czym już wspomniałam). Dobrze ilustrują to strategie marketingowe, w których „okultyzm” niczym magnes ma przyciągnąć klientów. Pomysł odwołuje się do prostej właściwości psychologicznej, że większość z nas lubi odkrywanie tajemniczych sytuacji „z dreszczykiem”.

Pierwszy przykład źródła to reklama. Zwykle zachęca się w niej do korzystania z usług fachowców, wyspecjalizowanych w magii i okultyzmie. Dodatkowo taka oferta zawiera kolorowe zdjęcia — zwykle kobiet w portretowej pozie, czasem par splecionych w intymnym uścisku. W obrębie reklamy można jeszcze wyróżnić broszury informujące o działalności osób profesjonalnie trudniących się pomocą, między innymi w zakresie wiedzy tajemnej. O wysokich kwalifikacjach świadczyć ma na przykład zamieszczony słownik trudnych pojęć. Zastanawia jego warstwa pojęciowa . Często pojawiające się słowa, takie jak „energia”, „rzeczywistość”, „wcielenie”, „przyszłość”, współgrają z odpowiednimi przymiotnikami: np. „zbawienna”, „holistyczna”. Dane hasło sprawia wrażenie naukowego — ma być „oczywiste” — tylko po to, aby odbiorca nie wątpił w jego sens. Bo wbrew pozorom, nawet jeśli nie lubimy nauki, to kochamy w naszym życiu pewniki i zdecydowanie brzmiące słowa.

Drugi wybrany przykład dotyczy firm proponujących szeroki zakres usług (przez rozmówców określonych jako „okultystyczne”). Funkcjonowanie takich środowisk jest trudne do zbadania, choćby ze względu na ich hermetyczność. Przypuszczam jedynie, że nie stoją one na straży „tej jedynej, jakiejś Tajemnicy”, lecz sekretów biznesu.

Ponieważ nie przeprowadzałam badań w tego typu firmach, mogę jedynie zaproponować analizę semantyczną ulotki propagującej zakres usług 10. Skupię się więc na warstwie pojęciowej, która przykuła uwagę jednego z respondentów. Okultyzm jest w tym aspekcie jawnym zajęciem, którego można się nauczyć, pozwalającym wzbogacić się o pewną wiedzę. Jako rodzaj oferty na wolnym rynku zyskuje status podobny np. do propozycji kursów językowych. Dostępna dla każdego, przede wszystkim przydatna, ponieważ zwykle może pomóc, ma także to „coś”, czyli kusząco brzmiącą obietnicę dotknięcia „tajemnicy”.

Kiedy połknie się już przynętę, czas na uczestnictwo np. „w cyklu wykładów”, w „przyjacielskich pogaduchach”, w „wieczorku z…” albo w całkiem „poważnych konsultacjach”. Firma proponuje nam „pomoc i ulgę”, „rozrywkę”, „estetykę”. Sukces gwarantowany, wszak pracują tam „eksperci”, którzy nie ukrywają swych nazwisk.

Za wzór takiej obrotności marketingowej i ekonomicznej niechaj posłuży oferta Portu Duchowego „Ezoteryka”, ponoć największego salonu ezoterycznego w Polsce. Swe podwoje otwiera już od godz. 11, by do wieczora (godz. 19) organizatorzy mogli zadbać o kompleksowy rozwój osobowości i ciała, proponując szereg zajęć dotyczących: „wróżb, astrologii, run, radiestezji, feng shui, medytacji światła, jedności wszechrzeczy, jasnowidzenia, uzdrawiania, uzdrawiania pranicznego, regresingu, tarotu jako drogi życia, Vipassany, nauk wniebowstąpionych mistrzów, pomocy piramid, zen, potencjału mózgu, śmiechoterapii. Oprócz tego można skorzystać z gabinetu medycyny Naturalnej Portu Duchowego, który proponuje terapie w zakresie: bioenergoterapii, uzdrawiania duchowego, leczenia dźwiękiem”.

Jaką ścieżkę kształcenia przeszli owi eksperci? Jakie mają referencje? Kto słyszał o nich poza Portem? Czy dają nam gwarancję braku skutków ubocznych lub opieki, kiedy one wystąpią? Jakimi sposobami będą wtedy nam pomagać? I wreszcie, jakie mają kompetencje? Na ile rozumieją pojęcia, które tkwią u podstaw ich wiedzy i umiejętności? Skąd czerpali swą wiedzę? Niestety, w ulotce informującej brak jest takich danych. Czy staną się jawne, kiedy zechcemy zapytać o nie już na miejscu?

Trudno to stwierdzić. Pragnienie (a czasem i ryzyko ułudy), że uzyskamy pomoc tam, gdzie jej szukamy, wzrasta, jeśli w naszym życiu dzieje się tak, że ratunek faktycznie jest nam potrzebny. W desperacji, nawet kiedy nie objawia się ona ostrym poczuciem krachu życiowego, przytłoczeni zwykłymi sprawami, nie czekamy na teoretycznie zawiłe wyjaśnienia. Wtedy zwykle to my chcemy być wysłuchani i chwytamy pierwszą lepszą ofertę, obiecującą rychłą zmianę w naszym życiu. Czyż nie ryzykujemy wtedy, że zamiast cennego klejnotu ktoś wciśnie nam zwykły gips?

Okultyzm jako „postawa aktywna — nieświadoma”, czyli przypadek „Der Geistliche Schild” 11

Ostatni przejaw zjawiska polegałby na rozpowszechnionym w danej grupie przekonaniu o istnieniu skutecznego sposobu postępowania, który zapewnia szczęście i chroni przed złem. Wyjaśnienia wymaga też termin „nieświadoma” — odwołam się tutaj do przytoczonego wcześniej pojęcia „nawyku”. W antropologicznym rozumieniu ludzkim postępowaniem rządzą normy, które plasują się poza codzienną, wnikliwą refleksją. W grupie przybierają one postać zakazów i nakazów wyznaczających ramy społecznych zachowań. Przekazywane z pokolenia na pokolenie pod postacią nawyków, stają z czasem na tyle oczywiste, że przestają być dostrzegane. Przykładem może być kwestia obchodzenia rozmaitych świąt (w tym poszczególne obrzędy) czy takie zachowania jak chwytanie za guzik na widok kominiarza, unikanie żegnania i powitania przez próg, zawieszanie czerwonej wstążeczki w dziecięcym wózku czy też stwierdzenia typu: „co nagle, to po diable” lub „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle pewnie o pieniądze”.

Kwestia, którą poruszę, dotyczy moich poszukiwań w alzackim subregionie Sundgau. Sposobem na zapewnienie sobie szczęścia miało być od wieków posługiwanie się modlitewnikiem Der Geistliche Schild. Znali go alzaccy chłopi. Oczywiście tak odległy czas wymyka się przyjętej tu definicji współczesności. Co więcej, o jakiej tajemnej mocy tu mówić, skoro w księgarniach można zakupić francuską, współczesną wersję tego starego tekstu, opublikowaną jako książka. Jak się okazuje, to tylko jeden z aspektów owego fenomenu.

Według francuskiego etnologa Gerarda Lesera 12, który bada specyfikę alzackiego folkloru, wiele osób zamieszkujących Sundgau nie wie o istnieniu nowego wydania, wspomina zaś — zwłaszcza w czasie rozmów na temat wierzeń ludowych, magii lub przesądów — o oryginale, czyli modlitewniku pierwotnie zapisanym po łacinie, a następnie przetłumaczonym na język niemiecki 13. Jak dalej stwierdza Leser, bardzo rzadko można spotkać kogoś, kto rzeczywiście widział Der Geistliche Schild lub przeczytał go w całości.

Duchową tarczę zawsze traktowano, i tak jest do dziś, jako książkę czarów i ludowej magii, szczególnie skuteczną, przeznaczoną dla wybrańców, którzy wiedzą, jak z niej korzystać. Leser dodaje, że ów modlitewnik, znany także w środowisku miejskim, stanowi przede wszystkim świadectwo sposobu rozumienia świata przez wiejską część alzackiej populacji. W jego przekonaniu współczesna francuskojęzyczna wersja książkowa to przykład nie tyle okultystycznej lektury, ile egzemplifikacja alzackiej tradycji regionalnej. Dla tego badacza modlitewnik to przede wszystkim przejaw strategii, którą obrał człowiek w konfrontacji z nieznanym losem.

W przedmowie do francuskiego wydania Der Geistliche Schild badacz ten buduje model kondycji ludzkiej stającej w obliczu życiowych wyzwań. Jego centrum zajmuje człowiek, który swą chęć do zapanowania nad naturą czerpie z lęku przed jej siłami, nawet jeśli postęp nauki i techniki coraz lepiej wspomaga go w tej nierównej walce. Empiryzm i scjentyzm bowiem nie uwolniły ludzi od strachu przed przyszłością i rzeczywistością.

Zgodnie z dalszą interpretacją Lesera 14, chłopi alzaccy (już w XVI wieku) wiedli życie pełne nędzy i niedogodności. Ich olbrzymi wysiłek koncentrował się na zapewnieniu środków do przeżycia. Poddani rygorom twardej codzienności, często stawiali sobie pytanie o sens swej egzystencji, zwykle połączonej z cierpieniem. Ów kontekst wpłynął na ustalenie określonego porządku wartości i spraw, co można sprowadzić do przeciwstawnych i dopełniających się zasad organizujących dwa wyobrażone światy: nieskończony, czyli makrokosmos, i skończony, czyli mikrokosmos tożsamy z samym człowiekiem i jego ciałem — stanowiącym replikę makrokosmosu. Według tej koncepcji człowiek i otaczający go świat tworzą specyficzną jedność. Zdaniem Dominique Camus, „myśl magiczna, a w tym medycyna ludowa, tłumaczą wszechświat jako zorganizowaną całość, której elementy są zespolone ze sobą więzami współzależności wynikłej z ich podobieństwa lub opozycji” 15.

Z zakreślonego wyżej konturu dawnej rzeczywistości wyrasta pragmatyczna niemalże funkcja modlitewnika: naczelne zadanie bowiem polegało na ochronie jego właściciela przed wszelkimi postaciami zła i zagrożeniami zarówno duchowymi, jak i materialnymi, które mogłyby spowodować niepokój i narazić na straty materialne (zniszczenie domu, szkody wyrządzone bydłu, cierpienie bliskich z rodziny). Oczekiwano od tej modlitewnej książeczki przede wszystkim więc ochrony (stąd jej nazwa), jednakże ludowe wierzenia przypisują jej i inne moce. Nic dziwnego, treść jej stronic bowiem jest naznaczona ambiwalencją — odnajdziemy na nich elementy zaliczane do magii, ale i typowe zwroty pobożności oraz błagalne modlitwy. Z tych też powodów przylgnęło do tego dzieła określenie „księga czarów”.

Z posiadaniem Duchowej tarczy wiązały się również liczne powinności. Właściciel musiał całkowicie okryć tajemnicą milczenia fakt posiadania modlitewnika. Ani na chwilę nie powinien też zaprzestać jego używania — w przeciwnym razie naraziłby siebie i rodzinę na atak sił tajemnych. Ponadto, w obliczu nadchodzącej śmierci, powinien przekazać ten przedmiot innemu człowiekowi, aby zachować moc drzemiącą w zapisanych słowach. Wierzono bowiem, że wzrasta ona za sprawą modlitw wypowiadanych w czasie mszy świętej. Według G. Lesera w niektórych wsiach Sundgau ludzie twierdzili, że ksiądz zwykł wkładać ręce pod obrus przykrywający ołtarz, aby nie przeoczyć podłożonego tam modlitewnika (bardzo małego, bo o wymiarach 7×10 cm).

Podczas moich badań o Der Geistliche Schild wspominano zawsze z określoną dozą niepewności, tak jak się mówi o nie do końca zrozumiałych sprawach. Można przypuszczać, że nadal przypisuje się mu tajemną moc sprawczą, pozwalającą na manipulowanie losem. Moi rozmówcy, przeważnie katolicy, żywili przeświadczenie (nawyk) o słuszności wykorzystania tego sposobu do walki z przeciwnościami, albowiem „pozwala [to] chronić siebie i bliskich przed złem, nawet gdyby obrona, miała zaszkodzić naszemu sąsiadowi”.

Dwie logiki: „okultyzm” versus „Bóg” — wnioski

Powyższe refleksje dotyczyły, co przypomnę, osób deklarujących jednocześnie wiarę w Boga i zawierzenie tajemnym siłom. Wydaje się, że w odniesieniu do rozmówców tak zwane przejawy okultyzmu nabierają wyraźnych konturów dopiero, kiedy pojawi się próba zdefiniowania, kim/czym według nich jest „Bóg”. Moja obserwacja pozwala na wskazanie, że oprócz „logiki okultyzmu” istnieje także „logika Boga”.

„Logika okultyzmu”to forma niezgody człowieka na istnienie autorytetu większego niż on sam. Człowiek uważa, że może nauczyć się manipulować czynnikami powodującymi losem tak, aby nieznana przyszłość okazała się szczęśliwa i bezpieczna. W takiej sytuacji nie jest on podległy ślepo i biernie ich potędze.

„Logika Boga” wskazuje, że jedyną prawdą o wszechrzeczach jest Bóg, centrum wszystkiego. Człowiek nie może nad Nim zapanować, ale może się Mu poddać z najlepszym dla siebie skutkiem. Zadanie człowieka polega na poddaniu się woli Boga. Skutek? Człowiek akceptuje ból i cierpienie, bo wie, że o ich sensie decyduje Bóg, zaprzeczenie chaosu.

Zatem istnieje Bóg i okultyzm, wiara i kompletne oddanie przy jednoczesnym poczuciu władzy nad losem, zupełna ufność kontra lęk i potrzeba asekuracji. Według wykładni Kościoła katolickiego zawierzenie Bożej Opatrzności to kanwa rozwoju wiary. Wobec tego uciekanie się do praktyk okultystycznych pozostaje w jawnej sprzeczności. W jaki sposób można więc ułożyć te przeciwstawne sfery przekonań w jedną całość?

Poszukanie odpowiedzi na to pytanie kieruje najpierw uwagę w stronę możliwych ujęć zjawiska „okultyzmu”. Można przyjąć, że pozwala się on opisać zarówno w sposób naukowy, potoczny, jak i z perspektywy wiary. Biorąc pod uwagę dwa pierwsze poziomy, jeden z nich zmierzałby do postawienia hipotezy odnośnie do natury zjawiska, drugi zaś sprowadza się do poziomu „oczywistości” — „nic nie wymaga tłumaczenia, gdyż wszystko jest wiadome”, co można zilustrować myślą: „okultyzm może pomóc, bo tak się o nim mówi” (nawyk). Trzeci poziom — z perspektywy wiary — jako jedyny nie nastręcza wątpliwości w zdefiniowaniu zjawiska: okultyzm to zło, sprzeczne z wiarą w Boga.

W niełatwej próbie interpretacji możliwe wydaje się spojrzenie na kwestię „podwójnego” światopoglądu z perspektywy porządku wiary (kategoria deklarowana także przez respondentów) oraz opisu naukowego (porządek kultury).

Porządek wiary

Moi rozmówcy, co prawda, zdefiniowali siebie jako „wierzący katolicy” i deklarowali zaprezentowane powyżej rozumienie Boga, jednak deprecjonowali sens modlitwy, traktując tę sferę jako niemalże obcą ich doświadczeniu. Ich autowizerunek sprowadziłabym zatem do stwierdzenia, że jako katolicy wierzą w Boga, lecz nie modlą się do Niego, gdyż nie przynosi to oczekiwanych skutków. Ścieżką prowadzącą do wewnętrznie sprzecznej postawy byłby właśnie brak elementu wiary w skuteczność modlitw. To dlatego moi rozmówcy jednocześnie świadomi, że z akceptacją istnienia Boga wiąże się konieczność poddania się Mu, ufali też istnieniu innej, nadnaturalnej siły (sfery). Współczesne postawy, zachowania, zaliczone przez moich rozmówców do kategorii okultyzmu, to przejawy radzenia sobie z ciężarem egzystencji, które mogą przynieść szybszy skutek niż pokorna modlitwa.

Porządek kultury (opis naukowy)

Bez uwzględnienia relacji Bóg — modlitwa — człowiek w rozumieniu wiary katolickiej — w tym przypadku nie istnieje problem determinującego kontekstu kulturowego 16, nie tylko przejawy okultyzmu pozwalają się opisać jako przykład interpretacji świata w ramach danego systemu kulturowego, ale i „logika Boga”, czyli Jego rozumienie przez rozmówców, ma tu podobny status — stanowi swego rodzaju element światopoglądu. Jeśli chodzi o modlitewnik, należy również uwzględnić spojrzenie z perspektywy przeszłości. Alzatczycy zamieszkujący wieś nadal żywią stereotypowe przeświadczenie, że ich życie jest trudne, ponieważ „zawsze takie było”. Dramat egzystencji i dziś według nich mógłby usprawiedliwiać uciekanie się o pomoc do innych sił, nie tylko poprzez modlitwę do Boga.

Zakładając, że potoczność współkształtuje i jednocześnie tłumaczy nasze widzenie świata, można stwierdzić, że wewnętrznie sprzeczny światopogląd (u rozmówców) współtworzy z nią całość. Nadmienię, że sądy o życiu ujęte w siedmiu kategoriach wskazują na rozdarcie człowieka między wolnością wyboru postaw a brakiem satysfakcji z jego efektów, co w oczywisty sposób oddala go od wymarzonego stanu szczęścia. W związku z tym zachowania określane jako okultyzm czy magia mogą stanowić jedną ze strategii kulturowych, opartych na stereotypowym wyobrażeniu sensu życia, które odpowiadają na metafizyczne potrzeby człowieka, wynikłe z przeczucia niepokoju, kiedy rzeczywistość traci sens za sprawą nieuniknionego cierpienia. Konsekwentnie więc możliwy jest i drugi scenariusz przyjmujący jedynie istnienie Boga np. jako potężnej siły, co zostało określone przez rozmówców jako „wiara”.

W takiej perspektywie wiara w okultyzm i w Boga (jednako ważne strategie), choć nie kolidują ze sobą, to także nie pomagają w rozstrzyganiu najważniejszych ludzkich dylematów. Posługując się nieco lapidarnym stwierdzeniem, można zauważyć, że owa postawa to zgoda na wewnętrzny „chaos”.

Zaprezentowałam tu przykłady z zamiarem zbudowania modelu postawy światopoglądowej osób określających się jako katolicy, współtworzonej przez dwa wzajemnie sprzeczne sposoby rozumienia relacji między człowiekiem a otaczającym go światem. Jednocześnie zaproponowana interpretacja prowokuje mnie do podzielenia się jeszcze jedną refleksją, w nieco bardziej osobistym tonie.

Próba zrozumienia fenomenu okultyzmu nie dotyczy wyłącznie sfery intelektu, ale także wymiaru emocjonalnego i duchowego. Zwłaszcza ten ostatni wykracza nieco poza naukowe próby ujęcia rzeczywistości. Duchowość czy „sfera ducha” to określenia wieloznaczne — ta prawda nie powinna jednak zniechęcać nas do ich poznania, przemyślenia. Dlaczego? Wydaje się, że choćby ze względu na istotną w moim odczuciu kwestię. Otóż chodzi o uzyskanie dystansu wobec własnych poczynań, które czasem za wszelką cenę zmierzają do wyzbycia się trudności i zapewnienia tego, co nasza potoczność określa mianem „zwykłego, ludzkiego szczęścia”.

Bibliografia

M. Eliade, Okultyzm, czary, mody kulturalne, Kraków 1992.
Le Bouclier Spirituel. Der Geistliche Schild, traduction et adaptation de Gérard Leser, Mulhouse.
A. Posacki SI, Okultyzm, magia, demonologia. Podstawy chrześcijańskiej walki duchowej, Kraków 1996.
A. Pałubicka, Kulturowy wymiar ludzkiego świata obiektywnego, Poznań 1990.
Plancy J. de Collin, Słownik wiedzy tajemnej, M. Karpowicz (wybór i przekład), Warszawa–Kraków 1993.
A. Schutz, Potoczna i naukowa interpretacja ludzkiego działania, w: E. Mokrzycki (wybór i wstęp), Kryzys i schizma. Antyscjentyczne tendencje w socjologii współczesnej, Warszawa 1984.
R. Steiner, U bram teozofii, Gdynia 1997.

1 Alzacja — region pogranicza francusko–niemiecko–szwajcarskiego. W latach 1997––1999 prowadziłam tam badania dotyczące tożsamości kulturowej jego mieszkańców.
2 Zdecydowałam się zaprezentować wypowiedzi budujące tylko „model okultyzmu” i kontekst kulturowy. Sposób rozumienia pojęcia „Bóg” pojawi się jako gotowy opis, bez przykładów. Kwestia kontekstu kulturowego: zob. A. Pałubicka, Kulturowy wymiar ludzkiego świata obiektywnego, Poznań 1990; A. Schutz, Potoczna i naukowa interpretacja ludzkiego działania, w: E. Mokrzycki (wybór i wstęp), Kryzys i schizma. Antyscjentyczne tendencje w socjologii współczesnej, Warszawa 1984; K. Olechnicki, P. Załęcki, Słownik socjologiczny, Toruń 1997.
3 Ze względu na dobro moich respondentów ograniczę się jedynie do podania nazwy kraju, w którym przeprowadziłam badania.
4 Cytat pochodzi z wywiadu, badania terenowe — Alzacja 1997.
5 Jeśli chodzi o Internet, to zainteresowałam się tym źródłem niedawno, wobec czego ograniczę się do stwierdzenia, że ciekawym, jednak trudnym kanałem informacji o przejawach okultyzmu wydają mi się czaty. Z jednej strony tak pomyślane forum wymiany poglądów skłania do otwartości w deklaracjach, z drugiej zaś autentyczność rozmówców wydaje się wręcz niemożliwa do zweryfikowania — łatwo bowiem można się podszyć pod kogoś innego. Notabene: nie chodzi tu o przypadek, kiedy badacz celowo udaje kogoś innego, aby zdobyć informacje. Dla porównania — wywiad z respondentem pozwala na zaobserwowanie jego reakcji, a z czasem ustalenie, czy jest wiarygodnym rozmówcą (nie mam tu na myśli prawdziwości, słuszności głoszonych poglądów, gdyż etnolog bada wyobrażenia o rzeczywistości, lecz o autentyczność samego rozmówcy — konkretnej osoby i jej deklarowanych związków ze środowiskiem — co łatwiej sprawdzić).
6 Inaczej — „kontekst kulturowy” — tu: jedynie jego fragment.
7 Zob. na przykład: M. Eliade, Okultyzm, czary, mody kulturalne, Kraków 1992; A. Posacki SI, Okultyzm, magia, demonologia. Podstawy chrześcijańskiej walki duchowej, Kraków 1996; R. Steiner, U bram teozofii, Gdynia 1997; J. Collin de Plancy, Słownik wiedzy tajemnej, wybrał i przełożył M. Karpowicz, Warszawa–Kraków 1993.
8 Przyjęty podział oddaje bardziej charakter publikacji, w których pojawiają się owe definicje.
9 Słowo „oświecenie” zostało użyte tu wyłącznie jako metafora, bez nawiązania do określonych stanów znanych z opisów systemów religijnych.
10 O działalności opisanej firmy świadczył jeden z respondentów, co skłoniło mnie do podania jej jako przykładu postawy aktywnej, która posługuje się hasłem okultyzm.
11 Duchowa tarcza stanowi zbiór łacińskich modlitw pochodzących z XVI wieku, przetłumaczonych na język niemiecki. Istnieje wiele wersji tego modlitewnika, zawierających elementy dodawane w późniejszych okresach. Pierwsza publikacja książki miała miejsce w 1535 roku w Rzymie. Modlitewnik został zadedykowany papieżowi Leonowi Wielkiemu. Dalsze losy „książeczki” pracują na jej magiczną reputację. Umieszczona na indeksie ksiąg zakazanych, zyskuje aurę tajemniczości. Wielokrotnie wznawiana, znajduje potajemnych nabywców, zwłaszcza wśród wiejskiej ludności.
12 Le Bouclier Spirituel. Der Geistliche Schild, traduction et adaptation de Gérard Leser, Mulhouse.
13 Ludność Alzacji (w tym Sundgau), posługuje się dialektami języka niemieckiego oraz językiem francuskim. Dwujęzyczność Alzatczyków to efekt zawiłej historii regionu. Ostatecznie, po 1945 roku stał się integralną częścią francuskiego terytorium.
14 G. Leser, Introduction, w: Le Bouclier Spirituel, s. 7–13.
15 Tamże, s. 8.
16 Chodzi to o myśl, że Bóg to jedyna Prawda i jedyna droga do prawdy, także naukowej, a więc i kulturowej.

Współczesne przejawy okultyzmu
Agnieszka Chwieduk

Polska etnolog, doktor habilitowana, profesor Wydziału Antropologii i Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się procesami tożsamościowymi, fundamentalizmem religijnym, procesami etniczny...